Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Fertöd’

Plan (a moja żona jak Rosjanie, nic nie robi bez planu) był taki, że Fertöd, pałac Esterhazych odwiedzimy we środę, 3 sierpnia). Próbowałem co prawda we wtorek rano zmienić trasę wycieczki i zamiast do Wiednia wybrać się właśnie do owego węgierskiego Wersalu, ale mająca głos decydujący małżonka stwierdziła, że planów się nie zmienia o poranku i … pojechalim do Wiednia.

Zatem na Fertöd miał przyjść czas następnego dnia.  Jednak wykończeni kilometrami przemierzonych chodników (mimo całych tych udogodnień – następnym razem zabieramy do Wiednia rowery), zmęczeni upałem i zwłaszcza NADMIAREM ludzi ustaliliśmy, że środa zamiast wyjazdowa, będzie basenowo – leniwa w naszym miejscowym Lipót. Dzieci szczęśliwe, rodzice odprężeni, uff…

We czwartek lało, i dobrze, bo nasza starsza latorośl pochorowała się przejściowo, więc – nie żebym nie był nerwowy – na pałac Esterhazych zaczynało brakować czasu. Na szczęście jednak piątek przywitał nas cudowną pogodą, słońcem, fotograficznymi chmurami i pełnią zdrowia wszystkich wycieczkowiczów. Zapakowaliśmy się do auta, koncerty Haydna powędrowały do odtwarzacza i hajda przed siebie.

Szczegółów bytności w siedzibie węgierskich książąt oszczędzę wam. Nie dlatego, że składają się nań jakieś złe wspomnienia – po prostu zbyt wiele trzeba by napisać o tym i o owym. A ani to miejsce, ani czas. Dość powiedzieć, że obecnie pałac Esterhaza jest w remoncie. Kończą odnawiać elewację ogrodową (co widać na załączonym zdjęciu), rozgrzebane są roboty (ale posuwają się, trza to przyznać) w jednej z bocznych galerii, no i we wnętrzu pałacu też więcej niż połowa pomieszczeń nie jest udostępniona zwiedzającym. Myślę, że 2-3 lata. Tyle pewnie potrwa doprowadzenie tego pałacu do stanu świetności. A są jeszcze zabudowania pałacowe (na szczęście przysłonięte przez drzewa i zarośla parkowe), którym też wizyta ekip remontowych i konserwatorskich by się przydała. Niestety, tak cholerna komuna nie tylko u nas nabroiła aż nadto…

Żeby jednak nie było tak minorowo – poniżej panorama od strony wejściowej. Robi wrażenie…

A w dziale recenzje – koncerty Józefa Haydna nagrane przez La Divina Armonia. Zapraszam.

Reklamy

Read Full Post »

Józef Chełmoński: Babie lato

… mnie ogarnęło. Trochę płyt nowych mam, nawet niektóre opisałem, ale jakoś nie mogę się zebrać, by opublikować te teksty. Znaczy się – lenistwo. Zanim jednak oddam się mu całkowicie – za sprawą nadchodzącego urlopu – nadrobię kilka spraw i ów urlop zaanonsuję.

Zatem…w dziale RECENZJE znalazło się omówienie bachowskich koncertów skrzypcowych zagranych przez Bach Collegium Japan Masaakiego Suzuki. Miła, letnia, niezobowiązująca muzyka. Do poczytania TU.

Skoro słowo o urlopie się rzekło, to Węgry i Austria – wybieramy ten kierunek na najbliższe tygodnie. W Austrii – wiadomo – Wiedeń, więc na tę okoliczność pomozartujemy sobie fortepianowo wkrótce. A Węgry … to idealna okazja na rozpoczęcie mojej przygody z muzyką Józefa Haydna. Tym bardziej – że zamierzamy odwiedzić słynny węgierski Wersal, czyli Zamek Esterhazych w Fertöd. Ale… o obu tych miejscach przy najbliższej okazji.

 

Read Full Post »