Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Georg Friedrich Händel’

… współczesnych nam artystów, gdy powielają znane motywy w kolejnych swoich dziełach. Autoplagiat – krzyczymy ze zgorszeniem – jakby to była wyłącznie domena naszych czasów. A przecież… taki Jerzy Fryderyk Händel… weźmy dla przykładu jedną cudną melodię. Pochodzącą z III aktu opery Almira instrumentalną sarabandę przerobił on wszak na arię Lascia la spina z oratorium Il Trionfo del Tempo e del Disinganno (HWV 46a), a potem raz jeszcze machnął ów temacik jako Lascia ch’io pianga z opery Rinaldo (HWV 7). Tak że ten…

A, zapomniałbym. Ten demaskatorski wpis miał w sumie być pretekstem, byśmy sobie posłuchali, jak ślicznie się nam tu „spina” wokalnie Lucia Martin-Cartón i orkiestrowo Les Arts Florissants Williama Christiego. Dobrego dnia…

Prawda, że piękne?

Read Full Post »

Konsekwentnie rośnie ranga odbywającego się latem w Lesznie festiwalu barokowego. Już pierwsza edycja pokazała spory zasób możliwości organizatorów, a potem… było tylko lepiej. Przypomnijmy: w 2015 roku gwiazdą była nasza (chyba najlepsza) orkiestra barokowa: Arte dei Suonatori. W ubiegłym roku z najważniejszym programem wystąpiła Ensemble Peregrina, nie mieszczący się co prawda w horyzoncie czasowym baroku zespół wokalno – instrumentalny, który jak mało kto potrafi przybliżyć słuchaczowi muzykę czasów średniowieczną. A w tym roku? Ha! W tym roku zaczynamy od trzęsienia ziemi, a potem napięcie wcale nie maleje…

Tegoroczny Leszno Barok Plus Festiwal zacznie znakomita sopranistka, Olga Pasiecznik. Jej album z ariami Mozarta (Mozart Concert Arias) wydany pod flagą NFM, przy udziale Wrocławskiej Orkiestry Barokowej prowadzonej przez Jarosława Thiela (taaa, znowuż ten NFM, prawda?) to doskonały przykład połączenia znakomitego, czystego głosu śpiewaczki i perfekcyjnej w swoim akompaniamencie orkiestry. Ten album zresztą czeka właśnie na swoje miejsce (już zaklepane) w dziale Recenzje Klasycznej Niedzieli. Ale Pani Olga dysponuje głosem zdecydowanie wykraczającym poza muzykę klasyka wiedeńskiego i… właśnie takim innym koncertem otworzy LBPF 2017.

Zatem, jako się rzekło, pierwszego dnia, tj. 20 sierpnia 2017 roku, od godziny osiemnastej posłuchamy w Lesznie kantat Jerzego Fryderyka Händla, przeplatanych sonatami triowymi, granymi przez kameralny ansambl towarzyszący śpiewaczce. Trudno o lepszy początek festiwalu barokowego, toteż do sali MOK, przy ul. Chrobrego 3 wybrać się trzeba KONIECZNIE! Olga Pasiecznik to klasa światowa (gdyby ktoś miał wątpliwości, proszę zajrzeć do internetu, ile płyt nagrała dla kultowej wytwórni OPUS 111), a jeśli ktoś dotąd nie miał okazji posłuchać jej występów na żywo – najwyższy czas to zmienić. Powtarzam: koniecznie!

Read Full Post »

Oczywiście w ramach wspomnień, jak było w tym roku. Warto zajrzeć do działu recenzje, bo tam słów kilka o tych koncertach. Choć niestety nie tak, jak poniżej brzmiał ten koncert…

Read Full Post »

ResurrectionTen wpis miał brzmieć zupełnie inaczej, ale… w Wielki Piątek przypadkiem natknąłem się na relację w radiowej Trójce, traktującą o tym, jak to Brytyjczycy świętują Dzień Śmierci Jezusa. Wśród wielu różnych, często historycznie uzasadnionych zwyczajów jeden okazał się być dość… niezwykły. Otóż, … nawet z lekka mnie zatkało, bo okazuje się, że sale Albionu rozbrzmiewają tego dnia haendlowskim Mesjaszem! W Wielki Piątek? Mesjasz? No niby ok, bo to opowieść o Jezusie in genere, ale… wszak tam nawet smutne momenty napisano tak, że noga sama przytupuje, a pod nosem nuci się melodia! Nie no, a słynne Hallelujah! Jak to śpiewać, gdy Chrystus właśnie umiera na Krzyżu?

Co kraj, to obyczaj – powie ktoś. Piją herbatę z mlekiem, mogą se nucić Alleluja pod Krzyżem. Zresztą, tych pięknych, melodyjnych chórów jest w dziele Jerzego Fryderyka Haendla od groma. Jeden piękniejszy od drugiego, aż chwilami ciężko uwierzyć, że tyle ślicznych i wyjątkowych zarazem melodii można było umieścić w jednym dziele. Heh, a na dodatek trza zauważyć, że po jedynym Niemcu, który podbił Anglię nikt tego więcej nie dokonał, a na takie nagromadzenie przebojów w jednym dziele (dziś powiedzielibyśmy: albumie) czekać musieliśmy do czasów duetu Lennon / McCartney.

Skoro więc już jesteśmy przy Haendlu, to oddajmy mu głos. Najpiękniejsza aria świata? Asz,  oczywiście. Bezwzględnie! Absolutnie! Z tekstem z Listu św. Pawła do Koryntian:

W jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej;

Bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nieskażeni,

a my zostaniemy przemienieni.

Albowiem to, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone,

a to co śmiertelne musi się przyoblec w nieśmiertelność.

Oto Gwynne Howell z towarzyszeniem trąbki, chóru oraz orkiestry Academy of St. Martin In The Fields.

Kurtyna! A zamiast napisów końcowych to, co miało być wpisem na Wielką Niedzielę. Błogosławieństwa! Chrystus Zmartwychwstał! 🙂

Koniecznie należy posłuchać. KONIECZNIE! (kolejność dowolna):

  1. Gesualdo: Tenebrae, The Hilliard Ensemble (choć może też być Herreweghe),
  2. Josquin Despres: Missa Pange Lingua, Missa La Sol Fa Re Mi (znakomici The Tallis Scholars),
  3. Thomas Tallis: Lamentations Of Jeremiah (The Tallis Scholars, again),
  4. Allegri / Palestrina: Miserere & Missa Papae Marcelli, (The Tallis Scholars… wiem, to zaczyna być nudne),
  5. Tomas Luis de Victoria: The Mystery of the Cross, The Sixteens & Harry Christophers,
  6. Tomas Luis de Victoria: Requiem 1605, także The Sixteens & Harry Christophers,
  7. Bach Johann Sebastian: Easter Oratorios BWV 249 (final version), BWV 11, Bach Collegium Japan,
  8. Bach Johann Sebastian: Johannes-Passion, La Petite Bande & Sigiswald Kuijken,
  9. Bach Johann Sebastian: Matthaus Passion, Dunedin Consort / John Butt
  10. Boccherini Luigi: Stabat mater, Capriola di Gioia,
  11. Gesualdo Carlo: Tenebrae Responses For Good Friday Taverner Consort & Choir / Andrew Parrott (jak w pkt 1, ale można i tak),
  12. Graupner Christoph: Wo gehet Jesu hin? – Passion Cantatas Anton-Webern-Chor Freiburg & Ensemble Concerto Grosso,
  13. Handel George Frideric: Messiah (Dublin Version) Dunedin Consort / John Butt albo nawet lepiej Academy In St. Martin In The Fields,
  14. Schutz Heinrich: Auferstehungshistorie (Resurrection), Dresdner Kammerchor / Hans-Christoph Rademann,
  15. Schutz Heinrich: Matthäuspassion SWV 479 (St. Matthew Passion) Dresdner Kammerchor / Hans-Christoph Rademann,
  16. Zelenka Jan Dismas: Responsoria Pro Hebdomada Sancta Zwv 55; Lamentatio Ieremiae Prophetae Zwv 53 Collegium 1704; Collegium Vocale 1704 / Vaclav Luks,
  17. Buxtehude Dieterich: Membra Jesu Nostri, Capella Angelica; Lautten Compagney / Wolfgang Katschner,
  18. Pergolesi Giovanni Battista: Stabat Mater,  King’s Consort,
  19. Vivaldi Antonio / Zelenka Jan Dismas: The Return of the Angels, Ensemble Caprice,
  20. „Jauchzet dem Herren alle Welt”, Capella Sagittariana Dresden,
  21. Heinrich Ignaz Franz von Biber – Requiem, Gabriele Comfort and Players,
  22. Johann Christian Bach: Requiem (Akademie Fur Alte Musik, Berlin),
  23. Vivaldi Antonio / Bach Johann Sebastian: Gloria / Magnificat,
  24. Faure Gabriel: Requiem (albo Herreweghe, albo wersja z Jarousskym na wokalu),
  25. Haydn, The Last Seven Words Of Christ,
  26. Schütz Heinrich – Die Sieben Worte Jesu Christi Am Kreuz,
  27. Mozart, Wolfgang Amadeus: Requiem,
  28. Monteverdi, Vespro della Beata Vergine,
  29. Goldberg Baroque Ensembles: Easter Cantatas Of 18’the Century Of Gdańsk,
  30. Bach Johann Sebastian / Kuhnau Johann / Graupner Christoph: German Baroque Cantatas Miriam Feuersinger, soprano; Capricornus Consort Basel

 A na osłodę… kolejny fragment z Mesjasza 😀

Read Full Post »

arteTym razem będzie nietypowo. Bo nie o muzyce, którą gdzieś tam zagrano, albo nagrano, ale o wizji przyszłości. No nie, nie bójcie się – nie jakimś tam bliżej nieokreślonym wydarzeniu (-ach), a o całkiem konkretnej perspektywie posłuchania znakomitych koncertów Jerzego Fryderyka Händla, czyli Concerti grossi op. 3. 

Jak bardzo zmienił się świat widzimy na każdym kroku. Dziś – w znacznej mierze, choć oczywiście nie zawsze i nie dla każdego – muzyka to zestaw utworów, które ludzie wgrywają sobie do komputerów, smartfonów, tabletów i innych elektronicznych gadżetów. Czasy płyt winylowych, CD, czy innych powoli zmierzają ku kresowi z hasłem „napisy końcowe”. Pozostaje jednak cały czas aktualne pytanie: ktoś jednak tę muzykę nagrywa, prawda?

Wcale nie chcę umniejszać walorów muzyki rockowej, rozpanoszonej na scenach – mniejszych i większych – naszych miast i miejscowości. Sam jeżdżę na takie koncerty z ogromną przyjemnością, wszak nie samą klasyką żyje człowiek. Wydaję spore pieniądze na bilety – jak choćby na Dave Matthews Band w 2015 roku w Gdańsku – i tylko czasami nachodzi mnie myśl, że muzyka klasyczna w Polsce jest ogromnie niedoceniana.

Przykład z naszego poznańskiego podwórka. Oto Arte dei Suonatori, światowej klasy orkiestra barokowa. Ich album z koncertami skrzypcowymi Vivaldiego – La Stravaganza (opisywanymi zresztą w Klasycznej Niedzieli) przez prestiżowe czasopismo Gramophone został uznany za jeden z dziesięciu najlepszych albumów z muzyką Rudego Księdza, jakie powstały w historii. A to przecież nie jednostkowe zdarzenie – ich inne płyty wielokrotnie były nagradzane i chwalone, a koncerty – jak choćby w ubiegłym roku na Leszno Barok Plus Festiwal – stanowiły swoiste święto muzyki.

Dlaczego o tym piszę? Ano, z prostego powodu. Oddajmy jednak w tym miejscu głos Ewie i Arkowi Golińskim: „…jeszcze kilkanaście lat temu wytwórnie płytowe finansowały w znacznym stopniu nagrania muzyki klasycznej, ale z czasem zaczęły mieć problemy finansowe spowodowane coraz mniejszą sprzedażą płyt CD, co spowodowało, że obecnie są w stanie tylko częściowo partycypować w kosztach nagrań, a środki na pokrycie większej części wydatków muszą zdobyć sami muzycy. To zadanie w naszym kraju nie jest łatwe ponieważ finansowanie przedsięwzięć kulturalnych przez firmy i osoby prywatnie nie jest jeszcze bardzo popularne. Dlatego właśnie jako zespół Arte dei Suonatori postanowiliśmy rozpocząć parę dni temu naszą pierwszą kampanie crowdfundingową na kickstarter.com.”

Wszystko jasne? Zazwyczaj opisuję swoje wrażenia muzyczne. Zachęcam (lub nie) by po jakąś płytę sięgnąć. Tu – z przyjemnością i pewnością efektu – chcę zachęcić do wsparcia finansowego naszej znakomitej Orkiestry.

Nie wiem jak wy, ale ja już nie mogę się doczekać haendlowskich concerti grossi z opusu trzeciego. Jeśli kochacie muzykę klasyczną, cenicie jej piękno, przestrzeń, wirtuozerię i ponadczasową siłę – to wejdźcie na stronę

https://www.kickstarter.com/projects/602325952/new-album-by-arte-dei-suonatori

i wesprzyjcie go finansowo. Z pewnością tego nie pożałujemy 🙂

Na koniec filmik.

Read Full Post »

… festiwalami. O nich się napisze to i owo, postaram się o każdym, na który warto byłoby się wybrać (lubo sam się wybiorę). Na pierwszy rzut zatem Festiwal Bachowski w Świdnicy. Od 23 lipca do 2 sierpnia będzie można podelektować się muzyką klasyczną w wydaniu letnim. Zatem bez fraków, krawatów, sukni i stukania obcasami. Za to w koktajlowo – piknikowym stylu (wszak lato, lato wszędzie).

Program – bardzo niezwykły. Oczywiście Jan Sebastian Bach w roli głównej (i Pasja Janowa m.in. – aż mię korci by się wybrać), ale i Beethoven, Mozart, Haydn czy Haendel. Słowem – bardzo przekrojowo i bardzo pięknie się to zapowiada. Z artystów… będzie można m.in. zobaczyć i posłuchać na żywo Matthew Vennera, tegoż od Gorczyckiego niedawno recenzowanego.

Programowe szczegóły w linku. Całą stronę polecam, bo ładnie i skromnie zaaranżowana. Miło, że tak fajnie się to lato zapowiada…

Więcej zdjęć na http://www.bach.pl

Read Full Post »

Okrągła liczba. 990 lat temu, w nieistniejącej dziś już gnieźnieńskiej katedrze (bo tak, która stoi na Wzgórzu Lecha, nazywana obecnie Bazyliką prymasowską Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny to dzieło późniejsze, wybudowane tamże w miejscu poprzedniej, zniszczonej przez – jakżeby inaczej – Krzyżaków), właśnie równo tyle lat temu, 25 kwietnia koronował się na Króla Polski Bolesław I, znany wszystkim jako Chrobry.

I dlatego uczcijmy go tym hymnem, zwanym koronacyjnym. Napisanym co prawda dużo później, dla innego króla, ale nie ma co być zbyt drobiazgowym…

Komuś się kojarzy? Cóż… pewnie nawet nie wiedzieliście, że co środę słuchacie sobie muzyki Jerzego Fryderyka Haendla… 🙂

Read Full Post »

10.00Oczywiście myślałem sobie nad muzyką na dziś. Kolejną wersję Vivaldiego? A może Cztery Pory Roku ale Haydna? No bo The Colour Of Spring Talk Talk czy The Dark Side Of The Moon – Pink Floyd nie pasują do serwisu (jakkolwiek za klasykę uznaliśmy te albumy już daaaaawno 🙂 )

Więc… skoro okazja po temu jest – tym razem Jerzy Fryderyk Haendel. Idealnie, prawda?

Read Full Post »

No się porobiło. Zima – może i jest, ale zdecydowanie nie w muzyce. Bo muzyka poczyna sobie, jakby było lato. Gorąco, promiennie i ciepło. Wszędzie jej pełno.

Zatem – porobiło się, bo wkrótce sporo koncertów muzyki klasycznej przed nami. Najlepiej byłoby być na wszystkich, ale to się nie da, niestety. Więc trzeba będzie coś wybrać. Czego tyczą się rozterki? Ano:

Najpierw – 12 lutego, we czwartek, w sali koncertowa Filharmonii Wrocławskiej wystąpi Wrocławska Orkiestra Barokowa, którą poprowadzi wiolonczelista i dyrygent Jarosław Thiel. Obok nich zaśpiewa Julia Lezhneva (sopran). W programie arie i recytatywy Jerzego Fryderyka Haendla, przeplatane concerto grosso Geminianiego i Haendla. Słowem… mmmm, pięknie będzie. Więcej zresztą informacji znajdziecie tu. WAAAARTO.

Michelangelo-creation-croppedAle żeby nie było tak łatwo, to dzień później, w Filharmonii Łódzkiej, w ramach obchodów stulecia Filharmonii odbędzie się równie fascynujące i warte zobaczenia przedstawienie. Utwór co prawda jeden, ale za to jaki – Józefa Haydna „Stworzenie świata” (Hob. XXI:2). Wykonawcy – i tu uwaga uwaga – 

Ingrida Gapova – sopran (tak tak, ta sama, co śpiewała nam Roemhildta niedawno w Dwójce i która zachwyca Klasyczną Niedzielę na płytach Goldberg Baroque Ensemble) oraz

Jarosław Bręk – bas.

Koncert poprowadzi Kai Bumann, a dyrygował będzie Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Łódzkiej, Chórem Mieszanym Filharmonii Łódzkiej

Informacje tu.

No i? Mówiłem, że łatwo nie będzie…

Read Full Post »

Muzyka z obrazkami. Dawno już nie pisałem o koncertach muzyki klasycznej, które dostępne są na nośniku DVD. Jeszcze przyjdzie czas by to zmienić, tym bardziej, iż okoliczności całkiem sprzyjają (można posiedzieć w domu przed telewizorem, popijając kawkę tudzież winko i zajadając się smakołykami). Przymierzę się do tegoż niezwłocznie, gdyż miły Mikołaj przyniósł pod choinkę mi właśnie takową muzykę z obrazkami. Acz, by tak rzec – wkrótce, lecz nie dziś. Dziś będzie o muzyce z obrazkami, jednakowoż w ciut innym wydaniu.

Dla porządku trza jasno powiedzieć, że zarazem podsumuję sobie muzyczny rok 2013. Nieprzypadkowo i na czasie będąc po dwukrotnym tet-a-tet z jednym z najsłynniejszych dzieł klasyki, stanowiącym od połowy osiemnastego wieku najważniejsze i najczęściej wykonywane oratorium świata. Dzieło to niezwykle melodyjne i zaraz porywające. Opowiadające historię Jezusa Chrystusa. Od biblijnych zapowiedzi, poprzez Narodziny aż ku Śmierci i Zmartwychwstaniu. Autor – oczywiście, jakżeby inaczej – Jerzy Fryderyk Haendel. Taki XVIII-stowieczny Lennon / McCartney w jednym.

A zatem już wszystko wiadomo. Mesjasz Ano tak, choć zarazem dość nietypowo, bo Mesjasz vs Mesjasz.

Dlaczego tak? A bo 22 grudnia br., w niedzielę przed Bożym Narodzeniem w poznańskiej Auli Uniwersyteckiej wystąpili: orkiestra Arte Dei Suonatori, Poznański Chór Chłopięcy oraz soliści: Maria Rozynek – sopran, Jakub Józef Orliński – kontratenor, Aleksander Rewiński – tenor i Dawid Biwo – bas. Całość, podobnie jak rok temu na Górze Przemysła poprowadził Jacek Sykulski.

Collegium & Collegium Vocale 1704
I drugi Mesjasz tego grudnia Anno Domini 2013. Wykonanie… ha! telewizyjne, z francuskiego kanału Mezzo. W katedrze La Chaise-Dieu, podczas festiwalu w 2011 roku wystąpiła czeska orkiestra Collegium 1704 oraz chór Collegium Vocale 1704 prowadzone przez dyrygenta Vaclava Luksa. Towarzyszyli im soliści: Hana Blažikowa (sopran), Delphine Galou (alt), Markus Brutscher (tenor) oraz Martin Krejčik (bas).

I wszystko jasne.

Najpierw poznański Mesjasz. Arte Dei Suonatori to klasa sama w sobie. Mogę ich słuchać bez wyjątków, każdy bowiem ich występ to idealny, emocjonalny, melodyjny i bardzo skrupulatny barok (albo okolice baroku, jakby się kto czepiał). Mesjasza w ich wykonaniu słyszałem już po raz wtóry i sam nie wiem, która wersja była lepsza. Może – jak dobre wino – właśnie tegoroczna. Dojrzalsza. Wysmakowana. Praca zespołu Arkadiusza Golińskiego nadała poznańskiej interpretacji sens i duszę. Uskrzydlała. I dobrze. Soliści – no nie powiem, bym znał ich dokonania wcześniej. Młodość rządzi: było to można wyczytać z krótkich notek biograficznych, jakie udało się znaleźć w internecie. Generalnie bowiem to wykonawcy albo w trakcie, albo tuż po studiach. Czy to przeszkadzało? Ależ skąd. Maria Rozynek śpiewała niezwykle lekko. Powiedziałbym „mozartowo”. Można to uznać za wadę, ale nadzwyczajnie ładnie to w ową niedzielę grudnia zabrzmiało. Jakub Józef Orliński – znakomicie. Od kontratenora w Mesjaszu wiele się wymaga i ten artysta moje oczekiwania spełnił. Bardzo dobrze zaprezentowali się również tenor Aleksander Rewiński oraz bas – Dawid Biwo. Zwłaszcza ten ostatni miał bardzo trudne zadanie. Podczas jego najważniejszej arii (i chyba najważniejszego utworu wieczoru) czyli The Trumpet Shall Sound po prostu „siadł” instrument soliście grającemu na trąbce. Wyszła z tego muzyczna makabra. Próbowali wspólnie ratować arię, ale po prostu się nie dało. Melodia gięła się niczym drut miedziany w rękach pięciolatka. Dowolnie, bez sensu i w tak paskudny sposób, aż rozpacz brała. Szkoda, naprawdę szkoda, bo ten jeden, acz najważniejszy tego wieczoru utwór zepsuł całą radość.

Generalnie jednak – mimo owej fatalnej dziewięciominutowej wpadki – całość zabrzmiała naprawdę dobrze. Nawet Poznański Chór Chłopięcy stanął na wysokości zadania. Przepięknie brzmiące soprany tych młodych chłopaczków, wsparte tenorami i basami zabrzmiały monumentalnie. Może nie bez zarzutu, ale słuchało się tego całkiem przyjemnie.

I … teraz czas na czeskiego Mesjasza. Telewizyjnego, jak to się napisało powyżej. Mezzo to jeden z niewielu kanałów, które oglądam w TV. W te Święta zaserwowali widzom m.in. Magnificat Jana Sebastiana Bacha (z Marią Keohane w jednej z głównych ról) oraz właśnie wspomnianego Mesjasza z 2011 roku. Nagranie zatem nie zupełnie nowe, ale też znacznie świeższe, niż posiadane przeze mnie na płycie DVD wykonanie z… 1982 roku. I na dodatek ZUPEŁNIE inne. Zamiast chóru chłopięco – męskiego: chór mieszany. Zamiast kontratenora: alt. Inaczej.

collegium_vaclav_luks_1

Obejrzałem. Dwukrotnie już. I jestem zachwycony. Taka radość, perfekcja, taka subtelność i idealne wysmakowane brzmienie nie zdarza się często. Przepięknie brzmiący soliści (genialna aria Hany Blažikowej: I know that my Redeemer liveth), świetne chór i orkiestra (no nie będę krył, że bardzo, ale to bardzo – od czasów cudnych płyt z muzykę Zelenki – lubię Collegium i Collegium Vocale 1704) oraz bardzo ekspresyjnie prowadzący koncert dyrygent – to wszystko złożyło się na moje ochy i achy wieczorem w Boże Narodzenie. Tu nie ma się do czego przyczepić. Trzeba posłuchać. No właśnie, co ja się tu będę rozpływał w laurkach: wystarczy kliknąć poniższy link (oczywiście jak ktoś ma ponad 2 godziny wolnego czasu). A jak nie ma, to niech znajdzie. Bo warto.

Mesjasz (polski) vs Mesjasz (czeski). Ano. Dobrzy Czesi górą. I na koniec – Szczęśliwego Nowego Roku. Pierwszego stycznia proszę nie zapomnieć o Wiedeńskich Filharmonikach. Spotykamy się 1 stycznia 2014 roku, o godzinie 12.05 w TVP 2. Cały koncert w jakości HD. Wreszcie. Cheers!

Read Full Post »

Older Posts »