Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Gregorio Allegri’

Mój przyjaciel Marcin klasyki „raczej” nie słucha. Raczej, co nie znaczy, że zupełnie i trza jasno stwierdzić, że dla niektórych kompozycji czyni wyjątki. Co ani mnie ani nikogo innego w sumie zupełnie nie powinno dziwić. Boć muzyka klasyczna nawet w uszach zmarnowanych rockowym hałasem (pozwalam sobie, ale wszak i ja nie lepszy jestem)  czasami odnajduje się niczym zagubiona karawana na pustyni. I jak już wejdzie na szlak wytyczony przez konkretne nuty, to choćby nie wiem, co się działo – już na zawsze w słuchaczu pozostanie. Ale to właśnie Marcin (siekierka dla Niego) podesłał mi info o nowym Allegrim.

Gregorio Allegri i jego Miserere Mei. Każdy, kto o klasykę się otarł, nie ma prawa nie znać tego nagrania. NIE-MA-PRAWA! Jeśliś jest słuchaczem, dla którego Muzyka to nie tylko tło, gadające głowy i reklamy w radiu, jeżeli masz się za melomana – nie możesz (i lepiej się nie przyznawaj) tego utworu nie znać. Furda tam wszystkie kantaty Bacha. Furda polonezy Chopina, symfonie Beethovena i skrzypcowy spór między harmonią a wyobraźnią (czyt. Cztery Pory Roku) Vivaldiego. To wszystko „możesz” znać drogi słuchaczu, ale Miserere Mei ulubionego kompozytora papieża Urbana VIII to rzecz nie-do-opisania! To absolutyzm oświecony i geniusz spełniony. „Jazda obowiązkowa” – jak mawia pewien znany nam prezenter w radiowej Trójce.

No dobrze, koniec wstępów. Do rzeczy.

Miserere Mei narosło wiele legend. Pewnie nieprzypadkowo, bo i papież, i otoczenie, i kościół, no i też sam kompozytor się do tego przyłożyli. Dodajmy jeszcze do tego Mozarta, budującego swoją karierę na eventach (słynne „zapisał z pamięci pełną wersję improwizowaną utworu po dwukrotnym jego wysłuchaniu„) i już mamy mit na micie mitem poganiany. Było, nie było… nieważne. Istotne w całej kwestii jest to, że owa kompozycja w końcu wyrwała się w świat z Kaplicy Sykstyńskiej i pozwala się wielbić na całym świecie.

Jest kilka kanonicznych wersji tego utworu. Tallis Scholars oczywiście kiedyś nagrali to tak, że szczęka opada. Potem nagrali to znowu i … też jest porywająco. Wszyscy nagrywają jednak ten utwór w pewnej, dość dokładnie określonej wersji. Ale… no właśnie, ale…

Poniżej wklejam filmik z realizacji nowej wersji Miserere Mei. Filmik przerywany komentarzami, których warto wysłuchać. Co, dlaczego itd. W międzyczasie (w tle) słyszymy muzykę. Tę najpiękniejszą. Inną niż przywykliśmy. Ale równie wstrząsającą. Ten utwór można kupić na stronie chóru i z tego też powodu nie wklejam samej muzyki. Miłej niedzieli.

Reklamy

Read Full Post »

Nie widać. Za to Wielki Post trwa, a skoro tak, to idealnie doń pasują nagrania The Tallis Scholars. Których recenzję znajdziecie TU.

A poniżej próbka Josquina des Prez w wykonaniu właśnie Tallisów. Z wiadomego serwisu 🙂

 

Read Full Post »

… tyczyć się miał dzisiejszej recenzji. Ale nie zdążyłem, więc zapodaję dziś w raz ze stosownymi linkami.

The Tallis Scholars

A recenzja TU.

Read Full Post »

Exegi monumentum, Horacego, którą w szkole średniej przerabiają uczniowie wydaje się czytającej ją młodzieży niesłychanie bezsensownym utworem. Nie dość, że pisana wierszem, (a te interesują tylko dziwaków), nie dość po łacinie (a to język dziwaków), to jeszcze sam utwór pochodzi z czasów, w których nawet papieru nie było, o komputerach, komórkach i Internecie wspominając. Traktuje się dzieło Horacego po macoszemu również z innego powodu. Jaki bowiem czytelnik, mając kilkanaście lat wyobraża sobie upływ czasu? Dla nastolatka osoby trzydziestoletnie są po prostu stare, a czterdzieści lat to już w ogóle jakieś science – fiction jest. Owszem, może i kiedyś samemu się ten wiek osiągnie, ale to tak odległy czas, że nie ma sensu o nim nie tylko mówić, nie tylko pisać, ale również myśleć. Sam byłem nastolatkiem kiedyś, i wiem, jak myślałem. Przypomnijmy zatem sobie, jak brzmi dzieło Horacego brzmi. Tłumaczył – Lucjan Rydel.

Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu.

Od królewskich piramid sięgający wyżej;

Ani go deszcz trawiący, ani Akwilony

Nie pożyją bezsilne, ni lat niezliczony

Na wyżyny się wzbiłem i żem przeniósł pierwszy

Do narodu Italów rytm eolskich wierszy.

Melpomeno, weź chlubę, co z zasługi rośnie,

I delfickim wawrzynem wieńcz mi skroń radośnie.

Ano, tak jest. Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu… mówi do nas Rzymianin, którego kości nie są już nawet pyłem, a my zdajemy sobie po jakimś czasie sprawę, że ów upływający czas widać we wszystkim. I chyba uświadamiać tego nikomu nie trzeba. Widzimy go w lustrze, a i owszem. W świecie dookoła? Jasne. Dzieci dorastają. Oczywiście. Dni, tygodnie, lata przemijają i ani się człowiek obejrzy, jak przyklepią go w którymś momencie six feet underground. Ano, prawda. Ale zostawmy te ponure myśli.

Wstęp o czasie jest jednak nieprzypadkowy. Jeszcze niedawno przeżywaliśmy Radość Bożego Narodzenia, a już minął karnawał i przed nami Wielki Post. I tak ciągle i ciągle naprzód. Aż do wieczności. Wielki Post, jakkolwiek by go nie przeżywać, nieodparcie kojarzy mi się z muzyką Gregorio Allegriego. Usłyszałem ją kiedyś właśnie w Wielki Piątek i od tego czasu uważam, iż jest to jedno z najpiękniejszych dzieł muzyki, jakie człowiek kiedykolwiek skomponował. To jest ten jego Pomnik Trwalszy Niż Ze Spiżu. Ponadczasowy, piękny, zdumiewająco zachwycający – niby tylko 10 minut śpiewu, a … proszę posłuchać – brzmi, jakby sami Aniołowie śpiewali. I dzięki tym nutom pamięć o jednym z wielu kapelmistrzów Kaplicy Sykstyńskiej nie zaginęła, a słowo „Allegri” jest jednym z częściej wpisywanych haseł w wyszukiwarkach.

W Klasycznej Niedzieli można znaleźć recenzję płyty The Tallis Scholars z koncertu w bazylice Santa Maria Maggiore  w Rzymie. To jedno z moich ukochanych wydawnictw z muzyką klasyczną (ba, w ogóle z muzyką, jakie słucham w domu!). Miserere z tego koncertu było już prezentowane w jednym wpisów. Więc dziś dla odmiany wersja, którą usłyszałem przed laty. Chór chłopięco – męski Kings College Chapel zaśpiewał to kiedyś tak… Jakby ktoś był zainteresowany jeszcze inną wersją – proponują zajrzeć do działu recenzje.

Nadchodzący Post, wydarzenia, które mają przygotować nas do Wielkiego Tygodnia to czas, w którym szesnastowieczna muzyka sakralna brzmi wyjątkowo pięknie i prawdziwie. Pamiętając, że pulvis es et in pulverem reverteris myślmy o przyszłości aby kiedyś każdy z nas mógł powiedzieć non omnis moriar…

Read Full Post »

Psalm 51, albo … Miserere Mei…

Batszeba w kąpieli.  Mówi się, że to król Dawid jest autorem tego psalmu błagalno – pokutnego. Daleczgo? Ano uwiódł on żonę swojego wojownika, Uriasza Hetyty, który w tym czasie walczył dla niego z Ammonitami pod Rabbą. Gdy Dawid zorientował się, że Batszeba (owa uwiedziona niewiasta) jest w ciąży, wezwał z pola bitwy swojego wojownika, licząc, że ten po długim pobycie w „okopach” skusi się wdziękami swojej żony. Jednak prawo religijne (na mój gust zupełnie zapomniane obecnie) nakazujące powstrzymanie się wojowników od seksu w czasie działań wojennych nie pozwoliło Uriaszowi na spędzenie nocy z żoną. No i pozamiatane. Żeby więc rzecz się nie wydała, Dawid wysłał swego wojownika na wojnę z rozkazem, by ten wziął udział w najcięższych walkach. A że ten był dzielny i słuchał się rozkazów, to poszedł i ustrzelili go skutecznie Ammonici z łuków. Po upływie żałoby Dawid ożenił się z Batszebą i … wcale nie żyli długo i szczęśliwe. We wszystko wmieszał się prorok Natan, który swoim proroctwem napiętnował króla i jego małżonkę. Efekt proroctwa był dość makabryczny: ich pierworodny syn zmarł, jak zostało to przez Natana zapowiedziane.

Gregorio Allegri

Psalm 51, znajdujący się w Księdze Psalmów zaczyna się od słów Miserere Mei  i jest to klasyczny przykład incipitu, czyli formułki, oznaczającej początkowe wyrazy lub całe pierwsze zdanie tekstu samego utworu (od incipere – zaczynać). Psalm ten był wykorzystywany przez wielu kompozytorów jako tekst utworów wokalno-instrumentalnych wykonywanych w czasie liturgii w Kościele katolickim na przestrzeni wieków. Najsłynniejszym i najpiękniejszym jest Miserere Mei kapelmistrza katedry sykstyńskiej Gregorio Allegriego.  Skomponowane na dwa chóry, zachwyca zwłaszcza partiami solowymi śpiewanymi przez chłopców z chóru chłopięcego. Współczesny Allegiemu papież zastrzegł, że dzieło to – tak silnie oddziaływujące na słuchacza – może być wykonywane jedynie w Katedrze Sykstyńskiej i tylko w Wielkim Tygodniu.

Zachwycająca  mnie nieodmiennie od kilku już lat wersja The Tallis Scholars jest do posłuchania tutaj. Zwłaszcza sopran Deborah Roberts to muzyczna uczta wszech czasów, niedostępna żadnemu innemu utworowi muzyki klasycznej. 

Read Full Post »