Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Henry Purcell’

Dobrej muzyki nigdy dość, prawda? I chyba każdy z nas tego od niej oczekuje, by poruszała. Wywoływała dreszcze. Bawiła i pozwalała na zapomnienie nad mozołem tego świata. By zaskakiwała i mile koiła zmysły postrzępione dniem codziennym. Szukamy jej zatem. Wszędzie. Niewielu mierzy się z jednym li tylko gatunkiem, większość przeciwnie – jakby z założenia oczekuje, iż wszędzie i wszystko może być muzyką. Choć nie zawsze jest.

Przywołany do porządku (nie, wcale nie zapomniałem o Klasycznej Niedzieli) muszę przyznać, że recenzowaną płytę mam już jakiś czas. Ale nie stawało czasu na jej dokładne odsłuchanie, a bałem się pobieżnego zanurzenia się w te dźwięki, bo to taka niezupełnie klasyczna klasyka. W końcu – raz maty rodyła – jakoś poszło i … więcej jak zwykle znajdziecie w dziale recenzje. Zapraszam. A grają tak…

Reklamy

Read Full Post »

… w listopadzie zapowiadają się niesamowicie. Aula UAMNajpierw, w niedzielę, 15 listopada 2009,  o godz.18:00, w Aula UAM w Poznaniu wystąpi Arte Dei Suonatori w ramach swojego comiesięcznego projektu „Muzyka Dawna – Persona Grata” (uwaga, na dziś jeszcze terminarz nie został zaktualizowany!!). W programie koncertu utwory Henry’ego Purcella, Orlando Gibbonsa, Williama Lawesa, Christophera Simpsona oraz Williama Byrda.

A gdyby ktoś chciał posłuchać kompozycji z czasów mniej odległych, to tydzień później, 22 listopada 2009 r., równie w niedzielę, o godz. 18:00, w tej samej Auli UAM w Poznaniu wystąpi Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus po dyrekcją Agnieszki Duczmal.

Wraz z orkiestrą wystąpią: Mariya Kim – fortepian, Akiko Ono – skrzypce, Agata Szymczewska – skrzypce. W programie kompozycje Felixa Mendelssohn-Bartholdy’ego: X symfonia h-moll na orkiestrę smyczkową, koncert skrzypcowy d-moll z towarzyszeniem orkiestry smyczkowej oraz koncert podwójny d-moll na skrzypce i fortepian z towarzyszeniem orkiestry smyczkowej.

Wydarzenie to – jako jedyny tej jesieni poznański koncert Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus pod dyrekcją Agnieszki Duczmal wypełnią młodzieńcze utwory Felixa Mendelssohna-Bartholdy’ego. Recital Amadeusa poświęconym został Mendelssohnowi z racji obchodzonej dwusetnej rocznicy jego urodzin.

Oba wydarzenia to – nie ma co ukrywać – możliwość posłuchania mniej znanych dzieł muzyki klasycznej. Zapraszam.

Informacje zasięgnięto ze strony orkiestry Arte Dei Suonatori oraz Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus.

A w dziale koncerty – wspomnienie IX Wieczoru Zamkowego z muzyką klasyczną.

Read Full Post »

William Hogarth: Marriage Proponuję nie wymiotować na sam dźwięk  słowa celebryta – nie będzie w tym tekście ani  pół zdania na temat dzisiejszych lansujących  się ludzików, którym zdaje się, że bez  wykorzystania warholowskich 5 minut nie da  się przejść życia. Słówko „celebryta” tytule  pojawia się celowo bo (UWAGA! – zaraz  padnie kolejne słynne hasło) event nawet w  funkcjonującym blogu jest potrzebny!  Wracając do naszego hasła  – zrobiło to  sformułowanie karierę w naszych czasach, za  sprawą różnych wątpliwych osób i osóbek.  Ale wbrew powszechnemu mniemaniu lansowanie siebie samego nie jest wyłącznie domeną XX i XXI stulecia. Przestrzeni dziejowej nie zamierzam analizować (choć może quiz jakiś przydałoby się ogłosić – zastanowię się…), jednak w odniesieniu do kompozytorów, mieszczących się w zakresie zainteresowania mojej pisaniny słówko wydaje się idealnie pasować. Przed wiekami przecież celebrytów  też można było spotkać i wcale nie trzeba się specjalnie wysilać, by takie postacie poszukać. Ot, choćby opisywany w Klasycznej Niedzieli … Jerzy Fryderyk Händel (żeby daleko nie sięgać), tudzież również wspomniany Pietro Locatelli (jak nazwać te jego owiane tajemnicą  domowe koncerty dla wtajemniczonych, jak nie właśnie lansem??). Za celebrytę też można uznać postać, której tyczy się niniejsza zapowiedź recenzji. Panie i Panowie: Henry Purcell.

Obiecane swego czasu (publicznie, bo w sieci) trzy słowa, albo trochę więcej o Henrym Purcellu jakoś nie chciały się napisać. Zawsze w momencie, gdy siadałem do klawiatury coś wyskakiwało zza węgła i wciskało się do kolejki perfidniej, niż rozwydrzeni turyści w kolejce na Kasprowy. Czas to nadrobić.

Mistrz muzyki swoich czasów zmarł w wieku zaledwie 34 lat, będąc w chwili śmierci na szczycie sławy i kariery.  Kompozytor zajmujący w XVII –sto wiecznej Anglii chyba najbardziej zaszczytne dla muzyka i kompozytora tamtych czasów stanowisko – najpierw organisty w katedrze westminsterskiej, potem kompozytora nadwornego Królowej Anglii, a następnie organisty katedry królewskiej.  Wszystko to osiągnął nie mając nawet 30 lat. Genialny jak Mozart, chorowity jak Chopin, zdolny i przedsiębiorczy jak The Beatles razem wzięci. Cały  Henry Purcell.

O ile Thomas Tallis i William Byrd, mistrzowie angielskiego renesansu, wwiedli muzykę angielską na salony gutenbergowskiej rzeczywistości, ale pozostali pod wpływem włoskich naleciałości muzycznych, o tyle Purcell, mimo tradycji bachowskiej, mimo niewątpliwych wpływów baroku stał się jednym z pierwszych kompozytorów z wysp, którzy brzmienie muzyki z naleciałościami angielskimi pokazali szerszemu światu. Co ważne, jego przedwcześnie zakończone życie wcale nie zepchnęło go na boczne tory zapomnienia. Zwłaszcza w XX wieku, w którym szereg artystów ponownie sięgnęło do muzyki Purcella, słysząc w jej melodiach inspirację dla swoich rockowych i około rockowych poczynań.

A Henry, cóż, zmarł… prawdopodobnie na suchoty, które zmogły też naszego Fryderyka. Spoczywa obok organów w katedrze westminsterskiej, a wypisane na kamieniu nagrobnym epitafium głosi: “Here lyes Henry Purcell Esq., who left this life and is gone to that blessed place where only his harmony can be exceeded”. W rzeczy samej, nic dodać, nic ująć.

Próbka jego umiejętności tu. Reszta w recenzji.

Obrazek pobrany z Wikipedii.

Read Full Post »

Oryginalny nie będę. Mógłbym wywodzić co prawda, że moje zainteresowania historyczne nakierowały mnie niejako na postać tego kompozytora, ale to nieprawda. Muzyczne implikacje zasłyszenia przed laty w polskim radiu chóru chłopięco – męskiego z Westminsteru (chyba… pokroić się za to nie dam) w repertuarze mistrza Kaplicy Sykstyńskiej też nie dadzą się wyłożyć prostym ciągiem przyczynowo – skutkowym. Nie dotarłem do tego kompozytora też za pomocą moich ulubionych The Tallis Scholars, bo ich nazwa zupełnie do mnie nie przemawiała w kategoriach inspiracyjno – hołdowniczych: nazwisko Thomasa Tallisa zjawiło się w tej opowieści zupełnie przez przypadek i niech tak już pozostanie.

Henry Purcell

Brak oryginalności zatem spowodowany jest serialem. Serialem TV. Oglądając The Tudors podrapałem się po głowie nieraz i nie dwa, gdy dotarło do mnie, że właściwie jedyne, z czym kojarzę szesnastowieczną Anglię, to Rick Wakeman i jego The Six Wives of Henry VIII (muzycznie) oraz sir Francis Drake i sir Martin Frobisher, dwóch angielskich żeglarzy, którzy wsławili się w walkach z Hiszpanią. No dobra, no i Elżbieta I Wielka. Poszperałem więc co-nieco i tak doszło do odkrycia Henry’ego Purcella. Bohatera niniejszego wpisu i mam nadzieję, że przyczyny najbliższych wydarzeń koncertowych w mieście wartym poznania.

Kliczkow Castle

Wszystko to za sprawą Arte Dei Suonatori, o których już gdzieś wcześniej wspominało się w tym blogu. Poznański ansambl zagra w najbliższy czwartek, tj. 14 maja 2009 roku koncert w kościele oo. Franciszkanów w Poznaniu. W programie m.in. kompozycje angielskiego mistrza muzyki barokowej (I część) oraz koncerty fletowe Antonio Vivaldiego (II część). Oczywiście – dla osób z Dolnego Śląska – nie ma przymusu wyjazdu nad Wartę – spokojnie można dojechać na XXXVII Barokowy Zajazd na Kliczków. Dzień wcześniej, czyli 13.05. Przedsmak purcellowski, serwowany na zimno z wiadomego portalu i w innym wykonaniu brzmi tak.

Zapowiada się klasyczny koniec tygodnia. Bo już w sobotę kolejny (VIII wg rachuby) wieczór muzyczny na Zamku w Kórniku. Tym razem spotkanie z Bachem…

Read Full Post »