Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘HWV 56’

Ano, zaczyna się to już robić tradycją. Że przed Bożym Narodzeniem, w poznańskim kościele oo. Franciszkanów na Górze Przemysła wystawiane jest słynne oratorium Jerzego Fryderyka Haendla. W ubiegłym roku Arte Dei Suonatori, Chór Maîtrise de Bretagne oraz rewelacyjna Kirsten Blaise oczarowali publiczność i mnie samego w adwentowym koncercie, opisanym zresztą w Klasycznej Niedzieli.

W 2012 roku miejsce obcowania z hitem nad hitami Haendla pozostaje niezmienne. Repertuar zresztą również. Zmieniają się jedynie główni aktorzy oratoryjnej scenerii. Tym razem partie solowe zaśpiewają: Esteli Gomez – sopran, Marta Motkowicz – alt, Sylwester Smulczyński – tenor, Marek Gasztecki – bas. Towarzyszyć im będzie Poznański Chór Chłopięcy oraz Czeski Chór Chłopięcy. Partie instrumentalne zapewni Orkiestra Collegium F, a całość poprowadzi dyrygent Jacek Sykulski.

Już w najbliższą niedzielę, 25 listopada 2012 roku. Godz. 19.30. Bilety – skromne (klasyka jest jednak bardzo tania w Polsce) 35 zł. Jeszcze do kupienia, z tego co jest mi wiadome.

Cóż, „Mesjasza zawsze warto zobaczyć…”

Reklamy

Read Full Post »

A jakoś tak mnie naszło. Sam się niedawno miotałem między takimi myślami, a czymś bardziej niecenzuralnym. A bo to żeby się ścigać w kwestiach grania muzyki naszego kompozytora? Toż to jakoweś bezeceństwa. Ścigać to się można na basenie, bieżni, tudzież ewentualnie na szosie lub bezdrożu, jak się pomyka na rowerku. Ale w graniu muzyki? łeeeee…

I tak sobie myślę, że jednakowoż wyścigi takie, ino, że na mniejszą skalę robi sobie każdy meloman. Tylko, że w zaciszu domowym. I nie ma co zaprzeczać, że to zupełnie inna kwestia. Przykładem będzie mój dzisiejszy wieczorny „koncert” przy kominku.

Przymierzam się do Mesjasza Jerzego Fryderyka Händla. Jakiś czas już się przymierzam. Oczywiście to jeden z utworów klasyki, które każdy przynajmniej raz w życiu słyszał, choćby nawet nie kojarzył, co zacz diabeł z nim pogrywa. Kto twierdzi, że nie słyszał – proponuję przypomnieć sobie najsłynniejszy fragment – linku uskrzydlające Alleluja (tu w wykonaniu Choir of King’s College z Cambridge). Znane? No jasne…

Zatem, przymierzanie miało konkursowy charakter. Szukając konkretnego wykonania (w sensie takiego, które będzie mi odpowiadało) pożyczyłem kilka płyt.

Pierwsza z nich to Academy and Chorus of St. Martin-in-the-Fields prowadzone przez Neville Marrinera (orkiestra) i László Heltaya (chór). Mesjasz oparty na wykonaniu londyńskim z 23 marca 1743 roku (opracowanie Christophera Hogwooda). Nagrane w … 1976 roku przez Deccę i wydane na płytach CD przez firmę Altaya.

Druga z płyt, to wersja Mesjasza nagrana przez Bach Collegium Japan prowadzone przez Masaaki Suzukiego. Oparta na wersji tekstowej opracowanej przez Charlesa Jennensa z XVIII wieku. Zarejestrowana w The Shoin Women’s University Chapel. Mam słabość  do Suzukiego, więc mimo pozornej obiektywności prowadzi(ł) on w wewnętrznym rankingu. Wydanie BIS-u.

Ostatni ze słuchanych albumów to – jakże by inaczej – Paula McCreesha Gabrieli Consort & Players. Wersja z 1754 roku (Foundling Hospital Version), nagrana na instrumentach z epoki. Wykonanie zarejestrowano w Kościele pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Londynie, płyty wydał Archiv.

Ostatecznie… po tygodniowym słuchaniu … z przerwami na Chopina… The Winner is…

No właśnie. Jaki zwycięzca? Przecież nie można ponoć przeprowadzać konkursów (a w każdym razie sporo osób neguje takie coś jak konkurs muzyki klasycznej). To co robimy w takim razie w domowych pieleszach? Wybierając jakieś nagrania kosztem innych?

Georg Friedrich Händel: Messiah (HWV 56)

Już się nie mądrzę. W każdym razie Mesjasz do mnie przyjdzie ze znanego sklepu internetowego (chyba, że znowu mieli go w katalogu ‚na wyrost’ jak niedawno z kantatami Bacha na SACD). Będzie to dla odmiany … Freiburger Barockorchester pod dyrekcją Rene Jacobs. Sam jestem ciekawy, jak brzmi, bo wybrałem trochę w ciemno … Aha, album wydała Harmonia Mundi.

Pewnie, jak już przyjdzie, to posłucham i coś napiszę…

Read Full Post »