Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Jan Dismas Zelenka’

Jeszczem nie ochłonął po partii albumów Richtera a tu proszę – proszę – w kolejce czekają kolejne. Abolutnie faworyzowane ostatnio Zelenki (x3), Bach grany przez Japończyków (a ci to potrafią robić, oj potrafią) i jeszcze zupełna nowość: „Der Musikalische Garten na SACD, z repertuarem w którym Telemann jest najbardziej znanym nazwiskiem. Aż nie wiem, od czego zacząć…

IMG_1256.JPG

No dobra, skoro ostatni będą pierwszymi, to zagrajmy sobie z tej nieznanej płyty. Najlepiej jakieś anonimowe dzieło 🙂

Zapomniałbym – prawie wszystkie albumy z zaprzyjaźnionego Music-Island.

 

Reklamy

Read Full Post »

Drezdeńskie anioły...Przyznaję, trochę na siłę i specjalnie ostatnio napisałem recenzję albumu Music at the Court from St. Petersburg. Wyszły onegdaj takie albumy, z daleka pachnąc typowym rosyjskim nadymaniem i napuszeniem. Coś jak Władimir Putin bez koszulki z nagim torsem (albo ewentualnie w tielniaszce) – są pewnie tacy, którym on imponuje. Mnie nie bardzo – ale cóż, ja zacytowałbym tu Borcha Trzy Kawki (słowa o owcach w razie wątpliwości).

A przecież jak jest – każdy słyszy. Z pustego i Salomon nie naleje. Gdyby bowiem zestawić owe rosyjskie muzykowanie z takim dajmy na to dworem drezdeńskim, to … hospody pomyłuj. Łaskawie nawet zapominając (aby nie kopać leżącego), że Jan Sebastian Bach tworzył właśnie w Saksonii, to kompozytorzy o których większość osób nawet nie wie, że istnieli stworzyli dla saksońskiego dworu dzieła o takim wyrafinowaniu, o jakim rosyjski niedźwiedź mógł tylko pomarzyć sobie. Bez względu na to, ile by Romanowowie (i ich następcy) złota nie rzucili na stół, zawsze w tym zakresie pozostaną ubogimi krewnymi. Obiecuję, że skreślę parę słów o muzyce dworu drezdeńskiego, czyli Musik auf Dresdner Hof, gdzie Fasch, Graun, Fux, Heinichen, ba, Vivaldi, Telemann i Scarlatti a także (a może przede wszystkim Zelenka) po prostu zniewalają słuchacza urokliwością własnych kompozycji. Przyjdzie na to czas, a dziś… dziś sięgnijmy po jednego z wyżej wymienionych (acz w utworze, który na wspomnianym wyżej boxie miejsca nie znalazł, choć w Dreźnie bez wątpienia powstał). Oto Jan Dismas Zelenka i jego Missa Votiva.

A Rosjanie? A niech sobie kupują za ten swój gaz czy inne paskudztwo kolejne kulturalne dziedzictwo. Mnie bajki o tęsknej i dobrej rosyjskiej duszy zupełnie nie ruszają.

Read Full Post »

Ja tu o wiośnie (wczoraj) a przecież Wielki Tydzień trwa. No to bezwzględnie trzeba sięgnąć po muzykę, która opowiada o wydarzeniach poprzedzających Śmierć Jezusa Na Krzyżu, albo przynajmniej do nich nawiązuje. Dziś – jako że akurat dobrze się składa za sprawą nowo nabytej płytki – Lamentacje. Czyjego autorstwa i czy warto – o tym w recenzji. A tu krótko, co to są, owe „lamentacje”.

Mówi się zatem potocznie lamentacje, ale ma się na myśli pieśni spisane przez proroka Jeremiasza, będące w istocie częścią Starego Testamentu. Lamentacje, czyli zapowiedź losów Izraela, jako narodu wybranego który zgrzeszył przeciw Bogu wykorzystywane są w Kościele Katolickim w ramach śpiewów liturgicznych w okresie Triduum Paschalnego (czyli właśnie od wieczornej mszy sprawowanej na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy w Wielki Czwartek, aż do drugich nieszporów w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego). Powinny być śpiewane podczas porannego nabożeństwa, ale … słuchać ich można przez cały dzień.

Ostatecznie po to całkiem sporo kompozytorów muzyki sakralnej takie właśnie utwory napisało. Jedne z piękniejszych lamentacji, jakie słyszałem w ostatnich latach znaleźć można w dziale recenzje. Zapraszam…

A na koniec fragment z Biblii Tysiąclecia:

Wróćcie, synowie wiarołomni – bo jestem Panem waszym i przyjmę was,

 po jednym z każdego miasta, po dwóch z każdego rodu,

by zaprowadzić na Syjon. 

II dam wam pasterzy według mego serca, by was paśli rozsądnie i roztropnie. [J. 3.14-15]

Radości ze Zmartwychwstania  Jezusa i Spokojnych świąt życzę…

Read Full Post »

Przekonywać chyba nikogo nie muszę, że te dwie kwestie rozbiegają się niejednokrotnie. Doświadczyłem tego ostatnio za sprawą albumu nagranego przez Balthasar – Neumann Chor oraz Balthasar – Neumann Ensemble pod dyrekcją Thomasa Hengelbrocka. Szczegóły oczywiście w dziale recenzje, gdzie zapraszam każdego, kto chciałby poznać moje zdanie na temat Antonio Lottiego i jego Mszy na trzy chóry, tudzież Miserere c-moll Jana Dismasa Zelenki. Zapewniam, że warto.

Fragmencik muzyki z recenzowanej płyty postaram się zresztą umieścić w znanym serwisie, a potem podlinkować. Ino wymyślę, czym to zobrazować.

Read Full Post »

Obchodzimy dziś, czyli 25 marca, równo 9 miesięcy przez Bożym Narodzeniem. Św. Łukasz w Ewangelii napisał tak:

„W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret,

do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.

Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, ».

Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.

Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga.

Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus.

Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida.

Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».

Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»

Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym

A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną.

Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».

Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» Wtedy odszedł od Niej anioł.”

To wydarzenie wielokrotnie było natchnieniem dla artystów, którzy w rzeźbie, malarstwie wreszcie w muzyce próbowali oddać radość tejże chwili. Lista kompozytorów, którzy obrali sobie Zwiastowanie za źródło inspiracji jest niezwykle długa. Trzech z nich zebrano razem na płycie Magnificat nagranej przez Bach Collegium Japan, której recenzję znajdziecie w odpowiednim dziale (czyli TU).

Więcej o Zwiastowaniu pod linkiem, który załączam. A muzycznie? Proszę posłuchać Jana Dismasa Zelenki:

Read Full Post »

… dosłownie i w przenośni. Zima przyszła, przynajmniej w naszej Wielkopolsce ładnie posypało. Jest biało, wreszcie znikła ta szarzyzna listopadowa i jakoś tak – mimo mrozu – raźniej człowiekowi ruszać rankiem do pracy. Pozamiatawszy wcześniej śniegowe czapy ze schodów, podjazdów, chodników i samochodów.

Dlaczego pozamiatane w przenośni? Ano, bo nieopatrznie pojechałem do Music-Island w ubiegłym tygodniu. Nieopatrznie, bo mając całą stertę nowych płyt do słuchania i cieszenia się muzyką, zachciało mi się jeszcze i jeszcze. No to teraz mam za swoje. Rzeczy niewiarygodnie pięknych dostałem tak na oko na pół roku pisania, a drugie tyle jeszcze tam na mnie czeka. A gdzie tu miejsce na albumy, które dostałem wcześniej? Oj, się porobiło.

No dobrze, dość narzekania, czas napisać o co chodzi…

Dziś będzie krótko o wydawnictwie, które każdemu melomanowi sprawić powinno wiele radości. Jako że gwiazdkowa gorączka właśnie przed nami, box, którego tyczy się niniejszy wpis z całą pewnością wzbudzi uśmiech na niejednej twarzy.

Bach Collegium Japan. O nich mowa. Zespół kierowany przez Suzukiego nagrywa już … okrągłe dwadzieścia lat (po namyśle, nie będę wspominał, czego słuchałem dwadzieścia lat temu – nie, że nie przystoi, aż tak źle nie było, ale nie pasuje do tego bloga raczej). Wracając – japoński dyrygent i jego ansambl nagrali przez ten okres tak ogromną ilość muzyki kantora św. Tomasza oraz jego poprzedników i następców, że poznanie wszystkiego wnikliwemu słuchaczowi zająć może drugie tyle lat. No, może krócej, ale pod warunkiem, że na żadne inne płyty tudzież koncerty wykonawców czasu się tracić nie będzie. Kantat – całe mnóstwo. Msze, koncerty, dzieła organowe (w końcu Suzuki to organista), a to tylko sam Johann Sebastian Bach. A gdzie reszta?

Na okrągłą rocznicę BIS przygotował box zawierający 15 różnych płyt nagranych przez BCJ. Czegoż tu nie ma? Jest Buxtehude i jego Membra Jesu Nostri, są Nieszpory Monteverdiego. Schütza Siedem Ostatnich Słów Chrystusa na Krzyżu i kolejne wykonanie – inne niż opisane wcześniej – Mesjasza Jerzego Fryderyka Händla. Oprócz tego – zadziwiający zbiór z rodzaju the best of, czyli A Choral Year With Bach: fragmenty kantat Jana Sebastiana, zestawione wg dat roku liturgicznego i … nieziemskiej melodyki (aktualny mój hit na pierwsze dni Adwentu). Wymieniam, wymieniam i nawet nie jestem w połowie.

Jak już jesteśmy przy rodzinie Bacha, to w boxie jest również płytka z kantami świeckimi (m.in. z Coffee Cantatą) kantora św. Tomasza, są koncerty skrzypcowe seniora i koncerty wiolonczelowe syna – Carla Philippa Emmanuela Bacha. Oczywiście taki zbiór nie mógłby się obyć bez bachowskiego Magnificat, a tenże utwór znajdziemy na płycie w zaszczytnym towarzystwie podobnych dzieł Zelenki i … zachwycającego Johanna Kuhnau. Generalnie więc barok rządzi, a skoro tak, to nasz znajomy Dan Laurin wraz z BCJ znakomicie prezentuje się w koncertach na flet Antionio Vivaldiego. Całość pięknie uzupełnia całkowicie dla mnie dotąd nieznany Johann Rudolf Ahle i jego Selected Vocal Music. Ufff…

Pozwolę sobie w niedalekiej przyszłości powyjmować z pudełka poszczególne części, bo można je sobie sprawić również pojedynczo. I napiszę parę słów. Póki co jest – polecam – ten box to znakomite wydawnictwo, warte uwagi każdego, kto lubi muzykę klasyczną. A zwłaszcza muzykę czasów baroku.

Read Full Post »

Zaletą (a może i wadą) wordpressowskich blogów jest możliwość podpatrzenia pytań, jakie internauci wpisują w wyszukiwarki sieciowe, skutkiem których są przekierowania do poszczególnych stron – w tym również i mojej. Pytania są różne (w „Klasycznej niedzieli” króluje zwrot „Wielki Piątek”), co w gruncie rzeczy mnie wcale nie dziwi. Jednak niektóre z nich są z lekka zastanawiające. Już jakiś czas nosiłem się z przytoczeniem kilku, ale zawsze coś wypychało temat z ramówki. Dziś, po powrocie z saksońskich wojaży dopadła mnie kwestia, obok której nie da się przejść (przeczytać, przesurfować, … co tam jeszcze?) obojętnie.

dlaczego Jan Sebastian Bach* nie nagrywał …” nie ukrywam, poczułem się malutki przy tym pytaniu. Miotając się pomiędzy malowanymi w podczerwieni, barokowymi ogrodami Großsedlitz, Barockgarten Grosssedlitza panoramą Elby, utrwaloną z twierdzy Königstein usiłowałem cały wieczór dojść przyczyny postawienia takiego pytania.

Odpowiedzi nie ma. Przynajmniej ja jej nie znam. Może jednak autor owego hasła przeczyta ten tekst i podzieli się odkryciem. I dowiemy się, „dlaczego Jan Sebastian Bach nie nagrywał“…

A podczas oczekiwania niech zabrzmi związany z Saksonią, a zwłaszcza z Dreznem Jan Dismas Zelenka. Dla pewności dodam, że on również NIE NAGRYWAŁ. Ale muzykę napisał znakomitą. Próbka tu

(więcej…)

Read Full Post »