Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Jan Lisiecki’

Dziś…

… na wieczór, albo na jutrzejszy poranek taka muzyka…

Dlaczego? A zajrzyjcie do działu recenzje…

Reklamy

Read Full Post »

Zapowiadało się. Czekało. Aż nadszedł. Kto może, ten idzie na koncerty, kto nie może – niech słucha. Dla przykładu może być taka płyta. Bardzo zacna. Prawie dokładnie Martha gra tam tak…

[spotify https://open.spotify.com/track/5kSCUAzCsIYLaGU9PqUsYI]

Read Full Post »

… tylko w Klasycznej Niedzieli. Blog o tych niepopularnych nutach rozpoczął swoje istnienie dokładnie 4 kwietnia 2009 roku. Po części jako taka odskocznia dla macierzystego serwisu (dla którego coraz rzadziej coś tam ciekawego byłem w stanie opisać) a trochę dlatego, że miałem wrażenie, iż trochę brak takiego miejsca, gdzie można byłoby się podzielić radością, jaką niesie muzyka gdzieniegdzie nazywana „poważną”. A przecież wiemy, że ona bywa zupełnie niepoważna…

Nie, nie myślałem że mi zapału i ochoty wystarczy, by co i rusz zapisywać na stronie kolejne hymny pochwalne dla artystów. Miały być też niepochwalne, ale szczerze – nie chce mi się. Będą tylko pochwalne, o płytach, które lubię. Klasyczna Niedziela to rzecz nie dla muzykologów. Lubi się tu raczej muzykę za ogień, który wznieca, a nie za subtelne niuanse, których nadmiar lub brak można w danym dziele stwierdzić. Dlatego wielokrotnie powtarzają się u mnie dzieła „ulubione”, kolejne koncerty ukochanego Fryderyka, grywanego tam i siam przez uznanych pianistów i tych, co to są lubiani, ale do tych kanonicznych to mają jeszcze lata świetle.

Rzadko pojawiają się w Klasycznej Niedzieli „rzeczy nowe”. Znaczy, skomponowane po 1850 roku. No jakoś tak… opera mniej mnie zachwyca. Co nie znaczy, że stronię. I właśnie tak się na dziś chyba pożegnam. Tyle mieliśmy ostatnio muzyki religijnej, że oddajmy na koniec dnia cesarzowi co cesarskie. Stara wersja, ale ma to do siebie, że ta płyta stoi sobie w szafie w salonie. Niezbyt często poń sięgam, bo i jakoś żal byłby, gdyby się zniszczył, a muzyka cyfrowa jest wszak na wyciągnięcie ręki. No to wyciągnijmy. Niech brzmi. Może ktoś wstanie rano z tymi nutami w głowie? Ktoś poza mną jeszcze…?

Read Full Post »

Tym razem małe co-nieco na wieczór. Wzorzec absolutnego piękna. Nie mam pojęcia, jak On to mógł napisać…

Read Full Post »

Pan Adam pisał onegdaj tak:

O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju,
Pamiętna wiosno wojny, wiosno urodzaju!
O wiosno! kto cię widział, jak byłaś kwitnąca
Zbożami i trawami, a ludźmi błyszcząca,
Obfita we zdarzenia, nadzieją brzemienna!
Ja ciebie dotąd widzę, piękna maro senna!
Urodzony w niewoli, okuty w powiciu,
Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu.

Fakt, że o wiośnie ponad wiek wcześniej. Ale tamta jesień 1918 też musiała być taka. Wyczekana. Niezwykła. Wszystkim, którzy tamtej jesieni przenieśli Polsce wolność dziękuję. Choć to za słabe słowo, zdaję sobie z tego sprawę.

Dziś gra u mnie tylko taka muzyka…

Read Full Post »

fryderyk-chopin„…inaczej niż u Mozarta (który prowadził kantylenę po sznureczku symetrycznych segmencików), inaczej niż u Schuberta (który porusza się zwrotkami), jedną linią nieprzerwaną. Słuchane, brzmią te kantyleny tak, jakby były, i to właśnie na gorąco, improwizowane. Są wykwintne, wybredne, nie eksploatują swych pięknostek, nie wystawiają ich natrętnymi powtórzeniami na pokaz, przelatują nad nimi jakby mimochodem, w pośpiechu. Nie są puste. Podążając za melodią mowy, polskiej mowy (wyjątek: impromptus, które sobie gaworzą po francusku), snują za każdym razem jakąś wyjątkową myśl, coś perswadują, tłumaczą, o coś się spierają, bywa, że tylko wspominają. Elegancji wtóruje tu rzeczowość, wykwint wspierany jest przez prawdę, choć z rzadka tylko oczywistą, raczej taką z lekka odlotową.” […] Piotr Wierzbicki, Migotliwy ton. Esej o stylu Chopina.

Najpiękniejsze kantyleny świata? Zapraszam do działu recenzje. A dziś, cóż… mija właśnie 164 lata od chwili Jego śmierci. Najlepiej uczcić go muzyką. Zwłaszcza graną tak pięknie…

Read Full Post »