Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Johann Teoderich Roemhildt’

Nadszedł i sobie trwa. I przeminie. Ale zanim przeminie, jak wszystko na tym padole łez – posłuchajmy, dlaczego w muzyce osiemnastego stulecia wielkopostne kantaty stanowiły bardzo ważny element liturgii chrześcijańskiej. Ciut więcej słów znajdziecie TU, a na zachętę – grali wówczas i śpiewali w niemieckim (acz ponoć polskim) Gdańsku tak:

Reklamy

Read Full Post »

… nie będzie jakimś tam podsumowaniem. Nie ma co grzebać w statystyce, czy rozdrapywać rzeczy, które były i minęły. Zamiast tego – bierzemy się do pracy. Nowy Rok to tradycyjnie muzyczny dzień. Koncert Filharmoników Wiedeńskich (tak, wiem, narzekałem na TVP) już za nami (no – nie do końca, przypominam, że niespełna za godzinę, o 23:45 możemy sobie w TVP 2 obejrzeć pierwszą część koncertu, tę, która rano emitowana była w TVP Kultura. Niby nic, ale rano w zwykłej jakości, teraz w HD więc chyba jednak warto). Zubin Mehta… szczerze powiem wypadł blado. Znam kilku dyrygentów, którzy noworoczne koncerty z wiedeńskiej Musikverein poprowadzili zdecydowanie lepiej. I lepiej też zabrzmiała wtenczas orkiestra.

No, ale było, minęło. Teraz więc będzie króciutkie nawiązanie do ostatniego wpisu z poprzedniego roku. Kosz z płytami jest – jak pamiętacie – ogromny. Trzeba go zacząć opróżniać. No i zacząłem. W odpowiednim dziale recenzja…

A grają… cóż GENIALNIE!

Read Full Post »

Piękny tytuł, prawda? I łatwy do wypełnienia. Muzyką najwyższej próby. Dziś w radiowej Dwójce będzie miała miejsce retransmisja koncertu Goldberg Baroque Ensemble. Koncertu, który odbył się 7 września br. na IX Festiwalu Goldbergowskim w Gdańsku, w Kościele Św. Trójcy. Wykonano wówczas trzy kantaty Johanna Teodericha Roemhildta i sławną kantatę Johanna Sebastiana Bacha „Weinen, Klagen, Sorgen, Zagen”.

Warto. Naprawdę warto włączyć Dwójkę. To cudowna muzyka…

Read Full Post »

Ekhem… no nie żądajmy zbyt wiele. To propaganda wmówiła nam (dalej zresztą nam to wpiera), że w 1939 roku nie powinniśmy oddać Niemcom „polskiego Gdańska”. Głupota to straszna bo niestety akurat to miasto polskie wtenczas nie było. A ówczesna jego „niemieckość” nie sprowadzała się tylko do tamtej rzeczywistości – cokolwiek by o Gdańsku nie myśleć, to związanie tego grodu (a konkretniej jego mieszczaństwa) z naszym zachodnim (a naonczas pruskim) sąsiadem datowało się znacznie wcześniej i znacznie głębiej aniżeli kierowane ku niemu polskie oczekiwania.

Church_of_St.John_in_Gdansk

Kościół p.w. św. Jana w Gdańsku (wzięte z wikipedia.org)

Właściwiej byłoby zatem powiedzieć, że tym razem Wielkanoc spędzimy z muzyką powstałą w Polsce. Barok i klasycyzm bowiem I Rzeczypospolitą oplótł z całą mocą ówczesnej kultury. Jan Sebastian Bach zabiegał ledwo co o mianowanie na nadwornego kompozytora Augusta III Sasa (że też cholera mieliśmy tak mizernego Niemca za króla, a ponoć to Polacy się sami rządzić nie potrafią!). Telemann bywał tu i ówdzie w Polsce, do dziś zresztą w Pszczynie i Żarach hołubi się pamięć o tym znakomitym kompozytorze. Z Niemiec (z Saksonii głównie) i z Włoch ciągnęły do nas zastępy muzyków, którzy w pozornym okresie pokoju, jaki nasze państwo osiągnęło za czasów drugiego z Wettynów wzbogacili niewątpliwie duchową spuściznę naszego społeczeństwa, nawykłego – sami się przecież tym chełpimy – bardziej do szabli i do kielicha, niż do muzyki i tańca.

To uproszczenie jest zarazem wybitną konfabulacją. Czasy schyłkowe naszej państwowości to zwrot ku bogactwu kulturalnemu, jakie wówczas w Europie rozkwitło na całego. Pałace naszej magnaterii, dwory i dworki szlachty i duchowieństwa to tylko mały wycinek tego, dokąd z początkiem XVIII zaczęło zmierzać nasze państwo. Fakt, iż ościenne mocarstwa zbroiły się wówczas na całego jest jakby dość deprymujący, ale … cóż zrobić – stało się i nic już tego nie zmieni. Ech.. nie ma co dalej brnąć w historię – o kantatach wielkanocnych (bo to jednak blog o muzyce, a nie o polityce, historii, czy nie daj Bóg – o gotowaniu) kilka przyjemnych zdań znajdziecie w dziale recenzje. Cieszmy się Zmartwychwstałym!

Read Full Post »