Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘John Elliot Gardiner’

Grzegorz przypomniał. Dziś, podobnie jak wtedy, w tamten smutny dzień jest poniedziałek. Wtenczas.. jak głosi fama… „choroba zaczęła się puchnięciem rąk i stóp oraz niemal zupełnie całkowitą niemożnością wykonania jakiegokolwiek ruchu. […] Zachował jednak pełną świadomość; stracił ją dopiero dwie godziny przed śmiercią. W dniu, w którym zmarł, rzekomo przyniesiono mu do łóżka partyturę Requiem. „Czyż nie mówiłem, że piszę to Requiem dla siebie?„, zapytał ponoć. Lekarz, którego długo szukano, gdyż był w teatrze, zaordynował zimne okłady. Mniej więcej na dwie godziny przed śmiercią Mozart dostał konwulsji i zapadł w śpiączkę. Potem, godzinę później próbował usiąść, szeroko otworzył i z powrotem opadł z głową odwróconą do ściany i z wydętymi policzkami.”

Był poniedziałek, 5 grudnia 1791 roku. 225 lat temu umarł Wolfgang Amadeus Mozart. Zgodnie z zarządzeniem cesarza Józefa pochowano go we wspólnym, kilkuosobowym grobie na cmentarzu podmiejskim na Sankt Marxer Fiedhof (wówczas podmiejskim, dziś to centralnie Wiedeń), za pogrzeb zapłacił Baron von Swieten.

Ano, to posłuchajmy dzieła, które znać winien każdy…

 

Reklamy

Read Full Post »

Dziś – bez umizgów, jakichś tam oczekiwań, wzniosłych słów czy religijnych konotacji – muzyka lekka, przyjemna i zdecydowanie popołudniowa. Wolfganga Amadeusza koncerty fortepianowe, szesnasty i siedemnasty w jego dorobku. Powstałe w dobrym dlań roku 1784, podczas wiedeńskiej eskapady, gdy kompozytor uwolnił się z więzów łączących go z arcybiskupem Salzburga („wreszcie wymknąłem się temu kutasowi Colloredo” – jak napisał do ojca). Nagrane przez Malcolma Bilsona, który już w Klasycznej Niedzieli grał dla nas inne dzieła Austriaka. Na albumie amerykańskiemu pianiście towarzyszy ansambl English Baroque Soloist prowadzony przez sir Johna Elliota Gardinera. Czyli nie ma przebacz – mamy tu wszak zestaw muzyków już jakby z góry warunkujący wysoki poziom wykonawczy. Zatem? Próbka brzmi tak, a reszta w stosownym dziale…

Read Full Post »

Ano, ma się to szczęście. Było się grzecznym, miłym, napisało się list… i natrafiło się na niezwykłą rzecz w niemieckim sklepiku w pałacu w Pillnitz.  Same, jak widać sprzyjające i pozytywne kwestie. Faktem jest, że trzeba jeszcze tydzień poczekać, ale… ostatecznie to też dość przyjemne. Owo „czekanie”. No, jest się też dorosłym, więc w Mikołaja już się nie wierzy. Ale to nie problem, koniec końców jak można by narzekać, gdy prezencik przyniesie ktoś, kto nie jest gruby, nie ma brody, nosi fajną bieliznę i jest rodzaju żeńskiego 😀

Ażeby uprzyjemnić sobie czekanie – mała zajawka tego co mnie czeka. Co prawda w innym wykonaniu, ale… i tak miło, ładnie i przyjemnie. Zapraszam do działu recenzje. A grają tak:

Read Full Post »