Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘LIFE’

Robiąc sobie przerwę od słuchania genialnych albumów koncertowych: pochodzącego sprzed lat, ale odświeżonego właśnie na winylach „The Song Remains The Same” Led Zeppelin (oj, sprawił się Gwiazdor, sprawił!), czy świeżutkiego, że aż pachnącego nowością „Live From Madison Square Garden” Erica Claptona i Steve’a Winwooda wróciliśmy na czas popołudniowej kawy w Boże Narodzenie do muzyki klasycznej. Poszperałem trochę w szafie z winylami, i jakieś było moje zdziwienie, że tam, na półce, między różnymi płytami zawieruszyło się kilka płyt, których nie słuchałem kilka (naście chyba) lat.

Stąd owe „3xH” w tytule dzisiejszego wpisu. Winylowe „H” trzeba by dodać przy okazji, zawierające utwory, które raczej nie są „pierwszą ligą” wśród najczęściej słuchanych (i lubianych) kompozycji muzyki klasycznej.

Pierwszy album to stare wydawnictwo Deutsche Schallplatten G.M.B.H. (tak, tak, wydane w państwie, które już nie istnieje)  Harnoncourt dirigiert Mozart. Nicolaus Harnoncourt, a dokładniej Johann Nicolaus hrabia de la Fontaine und d’Harnoncourt-Unverzagt, mimo niewątpliwych zasług na polu interpretacji dzieł Jana Sebastiana Bacha wywołuje również uśmiech na twarzy w przypadku interpretacji utworów innych kompozytorów, a nie tylko lipskiego kantora św. Tomasza. Szerzej – wkrótce w recenzji.

Druga płyta (i drugie H) to tym razem nie wykonawca, a kompozytor. Haydn – ale uwaga – nie słynny Franz Joseph, któren gościł już na łamach Klasycznej Niedzieli, ale jego młodszy brat Johann Michael Haydn. Album wybrany jako kawowe wsparcie muzyczne zawiera nagrania, które
a) wiążą się muzycznie z miastem, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie w mijającym roku (mowa o Dreźnie) oraz
b) na okładce albumu znajduje się fotografia przepięknego – również odwiedzonego przeze mnie (i prezentowanego „zdjęciowo” w Klasycznej Niedzieli) miejsca w Saksonii, czyli Barokowych Ogrodów Großsedlitz.

Pablo Casals for LIFE (1965)

Trzecia literka „H”, która dziś jest sponsorem dnia i tego wpisu to H jak Horszowski. Mieczysław Horszowski. Pianista, którego występ w Filharmonii Narodowej w Warszawie w 1984 roku na płycie utrwaliły „Polskie Nagrania” – wydawnictwo, które melomanii w Polsce darzyli tak negatywnymi uczuciami, że aż trudno to wyrazić. Wszystko za sprawą bardzo słabej, a raczej PASKUDNIE ZŁEJ jakości płyt tłoczonych przez tego producenta. Tak słabej, że aż szkoda gadać… Płyta na szczęście się uchowała od częstego odtwarzania i dziś zabrzmiała po latach bardzo przyjemnie .

Zapomniani kompozytorzy (bo tego Haydna to niewiele osób kojarzy), zapomniani wykonawcy (bo Horszowski to taka postać, o której pamiętają jedynie osoby bardzo  blisko związane z muzyką klasyczną) tudzież sławni kompozytorzy oraz sławni dyrygenci, jednak na płycie lub w materiale niekoniecznie z pierwszej półki wykonawczej. Ot, całe 3xH.

Reklamy

Read Full Post »