Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Malcolm Bilson’

Swego czasu, przy okazji dyskusji o muzyce znajomy napisał, że „jeśli jest tam fortepian, to muzykę biorę w ciemno”. Rozbroiło mnie to wtedy, a potem do mnie dotarło, że przecież dokładnie tak jest. Niezwykle sobie cenię brzmienie tego instrumentu, a utwory muzyki klasycznej napisane na fortepian, czy to solo, czy z towarzyszeniem orkiestry należą do moich ulubionych. Ukochanych wręcz. Choć ta moja miłość bezkrytyczna nie jest. Ale o tym więcej już w dziale recenzje…

A teraz posłuchajmy, bo warto 🙂

Reklamy

Read Full Post »

Dziś – bez umizgów, jakichś tam oczekiwań, wzniosłych słów czy religijnych konotacji – muzyka lekka, przyjemna i zdecydowanie popołudniowa. Wolfganga Amadeusza koncerty fortepianowe, szesnasty i siedemnasty w jego dorobku. Powstałe w dobrym dlań roku 1784, podczas wiedeńskiej eskapady, gdy kompozytor uwolnił się z więzów łączących go z arcybiskupem Salzburga („wreszcie wymknąłem się temu kutasowi Colloredo” – jak napisał do ojca). Nagrane przez Malcolma Bilsona, który już w Klasycznej Niedzieli grał dla nas inne dzieła Austriaka. Na albumie amerykańskiemu pianiście towarzyszy ansambl English Baroque Soloist prowadzony przez sir Johna Elliota Gardinera. Czyli nie ma przebacz – mamy tu wszak zestaw muzyków już jakby z góry warunkujący wysoki poziom wykonawczy. Zatem? Próbka brzmi tak, a reszta w stosownym dziale…

Read Full Post »

Ano, ma się to szczęście. Było się grzecznym, miłym, napisało się list… i natrafiło się na niezwykłą rzecz w niemieckim sklepiku w pałacu w Pillnitz.  Same, jak widać sprzyjające i pozytywne kwestie. Faktem jest, że trzeba jeszcze tydzień poczekać, ale… ostatecznie to też dość przyjemne. Owo „czekanie”. No, jest się też dorosłym, więc w Mikołaja już się nie wierzy. Ale to nie problem, koniec końców jak można by narzekać, gdy prezencik przyniesie ktoś, kto nie jest gruby, nie ma brody, nosi fajną bieliznę i jest rodzaju żeńskiego 😀

Ażeby uprzyjemnić sobie czekanie – mała zajawka tego co mnie czeka. Co prawda w innym wykonaniu, ale… i tak miło, ładnie i przyjemnie. Zapraszam do działu recenzje. A grają tak:

Read Full Post »

Zagramy dziś leciutko, akuratnie na lato. Mozart na takie dni (bez mała tygodnie, bo daaawno nie było już w Polsce takiego pięknego lata, prawda?) nadaje się doskonale. Grało mu w duszy tyle pięknych nut, że i każdy dzień można by obdzielić sobie coraz to nowym koncertem, symfonią czy innym divertimentem. Więcej… w stosownym dziale.

A grają tak:

Read Full Post »