Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Marcin Mielczewski’

… będzie krótka. Spójrzcie do recenzenckiego ogródka. Zwłaszcza, że grają tak 🙂

 

Read Full Post »

… muzyka z czasów, gdy polski król był jednocześnie ruskim carem…

Z racji tego, że nie ma w sieci wykonania Capelli Cracoviensis, posłuchamy sobie genialnego Kosendiaka. Ot, co!

Read Full Post »

Przypadek sprawił, że kupiłem spiwkoobie wczoraj butelkę piwa z reanimowanego po latach browaru z Bojanowa. To już kolejne (po Bojan Wielkopolskim), jakie zachciało mi się próbować i owszem, tym razem jest nieźle. Co prawda piwo dalej, jak za najlepszych czasów komuny się nie pieni, ale nie bądźmy zbyt wymagający. Zresztą ja tu nie o piwie chciałbym deliberować, a o tym, co za sprawą wspomnianego zakupu do mnie dotarło.

Otóż – wstyd to przyznać – jakoś umknęła mi społecznościowa publikacja tycząca się akcji Husaria Przed Pałac. Dowiedziałem się o tym szczytnym pomyśle właśnie z butelki piwa. I jak już się zwiedziałem, to i samo poszło dalej jak z płatka. Piwko, muzyka Marcina Mielczewskiego i fragmenty Pamiętników Jana Chryzostoma Paska. Wszystko to ładnie się wzajemnie uzupełnia. Wiosna za oknem toć i piwko smakuje wybornie. Więcej o płycie w dziale recenzje.

A grają tak:

Read Full Post »

„Na krótko przed swoimi piętnastymi urodzinami, 15 marca 1700 roku, Johann Sebastian wyruszył do Lüneburga, znajdującego się ponad dwieście mil na północ od Ohrdruf[…]. Jako chórzysta Bach uczestniczył w Szkole świętego Michała w różnorodnych zajęciach muzycznych. Kantor Braun (prowadzący chór szkolny, przyp. mój) nie wyróżniał się szczególnie jako kompozytor. Miał jednak do dyspozycji niezwykłą kolekcję muzykaliów, którą posiadała Szkoła świętego Michała. Zbiory te, obok biblioteki Szkoły św. Tomasza w Lipsku, należały do najstarszych, największych i najbogatszych w Niemczech. Kiedy w 1695 roku kantorat przeszedł z Friedricha Emanuela Praetoriusa na Brauna, inwentarz obejmował 1102 pozycje, które stanowiły reprezentatywny wybór siedemnastowiecznej muzyki z Niemiec i Włoch, głównie opracowania tekstów niemieckich i łacińskich. Zbiory te zawierały kolekcje i pojedyncze utwory wielu wiodących kompozytorów nowszych i dawniejszych, między innymi Heinricha Schütza (30 dzieł), Johanna Rosenmüllera (96), Wolfganga Carla Briegela (26), Sebastiana Knüpfera (27), Joachima Gerstenbüttela (41), Claudio Monteverdiego, Giacoma Carissimiego, Gaspara Cassatiego (17) i Marca Giuseppe Perandy (18)…”

Wśród tej pokaźnej liczby dzieł bardzo uznanych kompozytorów autor książki z której pochodzi cytat nie wymienia niestety tego, który dziś nas najbardziej interesuje. W połowie XVII wieku był gwiazdą, o której utwory zabiegały dwory i kościoły z całej Europy, nic więc dziwnego, że i w archiwum lüneburgskim się dla niego miejsce znalazło. Mowa oczywiście o Marcinie Mielczewskim, którego twórczość wówczas, w latach 1700-1703 stanęła otworem przez największym kompozytorem muzyki w dziejach świata. To właśnie czytając i przepisując na nowo zgromadzone kompozycje młody Jan Sebastian uczył się kunsztu, który w przyszłości miał radować całe pokolenia zasłuchanych w jego utworach melomanów. Czy Marcin Mielczewski mógł się do kształtowania owego geniuszu przyczynić? Słuchając utworów, o których więcej w RECENZJI – jestem przekonany, że zdecydowanie tak.

Cytat: „Johann Sebastian Bach. Muzyk i uczony.” Autor: Christoph Wolff, Lokomobila Warszawa 2011 (oczywiście P-O-L-E-C-A-M!)

Read Full Post »

Przyznaję, że miałem przedwczoraj taki pomysł, z okazji rocznicy urodzin mistrza Vivaldiego napisać mały tekst mu poświęcony. Ale jakoś wybitnie mi się nie chciało. No to sobie słynny Antonio poczeka. Do następnego roku, w końcu co jak co, ale lista dzieł Rudego Księdza jest całkiem obszerna i zawsze będzie okazja napomknąć coś o Nim i o  Jego muzyce.

Tak więc Vivaldi poszedł w odstawkę, a wszystko dlatego, że niezwykle mocno ostatnimi tygodniami okupuje moje różne źródła dźwięku muzyka polska. Stricte ‚polska’. Napisana przez Polaka i wykonywana przez Polaków. Jedno z drugim (pisanie i wykonywanie) różni bez mała 350, prawie 400 lat, ale nie to akurat jest ważne. Ważne, że warto ową muzykę odkrywać, nawet jak czasami zabiera czas i człowiek zapomina, że np. ukazała się nowa płyta OSI. No ukazała się, nawet jest „hajna” jak mówi moja córuś, ale co z tego. Wszystko ma swoje miejsce i czas.

Brnę filozoficznie, a nie chciałem. Chciałem za to dać znać, że kolejny Mielczewski wisi w dziale recenzje…

Read Full Post »

Za bukowiną, przy skrzyżowaniu duktu z przesieką, stał wśród wysokich trawkrzyż pokutny...

Za bukowiną, przy skrzyżowaniu duktu z przesieką, stał wśród wysokich traw
krzyż pokutny…

… dobrze, że „koniec świata nie nadszedł w Roku Pańskim  1420, w lutym, w poniedziałek po św. Scholastyce”. Choć historia potoczyła się niekoniecznie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, to jednak dzięki temu można pochylić się – i to na dłużej nawet – nad dziełami potomków naszych renesansowych i barokowych tradycji, która, jak to skutecznie ostatnio się przekonuję – wcale niczego pozostawiła po sobie spuściznę.

Świat też – co było do przewidzenia – istniał dalej tak w piątek, 21 grudnia roku 2012, a więc w dzień następny po końcu świata biednych Majów, jak i nie zapadł się w sobie całe tygodnie po owej kluczowej niby dacie  i tak pewnie będzie trwać aż … do końca świata. Jakkolwiek byśmy go jednak nie szanowali tudzież nie przeklinali, jest jaki jest, będzie zapewne nie lepszym, a człowiek nie ma specjalnie wpływu na to, co wydarzy się w przyszłości. Toć zajmijmy się wobec tego przeszłością, zwłaszcza, że ma ona miły dla ucha w szczególności wymiar.

Więcej? W dziale recenzje…

Read Full Post »

… nadesłała słusznej wielkości paczkę. Z niezwykłą, w większości zupełnie mi nieznaną muzyką. O każdej postaram się cuś skreślić. pro-musica-camerata

Read Full Post »

Older Posts »