Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Matthias Weckmann’

A skoro tak, to gdyby ktoś poszukiwał muzyki na tę okoliczność, a chciałby uniknąć oczywistych oczywistości (w rodzaju kantat lub oratoriów znanych kompozytorów) to zapraszam do działu recenzje. Tam krótka (jak na mnie) notka na temat muzyki z Hamburga. Czyli tego, jak Boże Narodzenie świętowała szkoła północnoniemiecka. Recenzja TU.

A grają tak 🙂

Reklamy

Read Full Post »

„Co by było gdyby?” – pytanie takie najczęściej stawiamy sobie w odniesieniu do tych wydarzeń z historii, które zmieniły na zawsze kształt świata. Jakaś bitwa, jakaś wojna, jakiś król, czy książę, polityk lub zbrodniarz … wszystko to pojawia się jako tło rozważań nad miejscem, w którym nasza przeszłość,  teraźniejszość i przyszłość zależą od konkretnego zdarzenia. Jak choćby przy okazji wczorajszej rocznicy upadku muru berlińskiego, będącej początkiem zjednoczenia Niemiec.

A przecież oprócz zdarzeń „istotnych” ileż było takich, które nie miały znaczenia? Bo albo pozornie, albo faktycznie świat uważa je za mało ważkie by o nich pamiętać. Nikt zresztą nie zadaje pytania, jak wyglądałby świat, gdyby nie było The Beatles, Woodstock i Flower Power. Bo i po co, to w końcu tylko muzyka, a prawdziwa historia kształtuje się na polach bitew i w gabinetach polityków.

Na potrzeby tego wpisu można zadać pytanie, „Co by było, gdyby nie było Bacha?” I cóż, to dość prosta sprawa. Świat byłby nie ten sam, bowiem spuścizna, jaką po sobie pozostawił niemiecki kompozytor jest zbyt wielka, by o niej zapomnieć. Jednak docenienie bachowskiej roli to nie tylko zachwyt nad jego dziełami, ale również konieczność spojrzenia na rolę, którą kantor z Lipska dla popularyzacji muzyki barokowej napisanej przez współczesnych mu kompozytorów.

O wpływie wielkiego kompozytora na muzykę współczesną z ostrożności procesowej nie wspomnę, bo niniejszy wpis rozwinąłby się w kilkustronicowy elaborat.

Festung KönigsteinWracając jednak do dziewiętnastowiecznego odrodzenia muzyki bachowskiej trzeba powiedzieć, że przykładem takiej postaci, o której świat nie pamiętałby, gdyby nie ów renesans twórczości Jana Sebastiana jest Matthias Weckmann. Natknąłem się nań przy okazji mielenia w odtwarzaczu płyty poleconej przez znajomego (recenzja owego albumu pojawi się w Klasycznej Niedzieli jeszcze w tym roku, ale to przy specjalnej okazji, więc na razie „sza!”). Jeden utwór, który na wspomnianej płycie się znajduje (na razie nie ujawniajmy jego tytułu, bo jest jedynie przyczynkiem do powstania niniejszego wpisu) spowodował, że zacząłem poszukiwania muzyki Weckmanna. Po nitce do kłębka chciałoby się rzec: leży przede mną album Ricercar Consort z kantatami Matthiasa Weckmanna. Album na tyle wart uwagi, że … zapraszam do działu recenzje.

A na początek znajomości z niemieckim kompozytorem proponuję jego suitę na klawesyn b-moll.

Read Full Post »