Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Michael Praetorius’

capella sagittariana dresdenDzisiejszy odcinek muzyki związanej z Męką Pańską i Zmartwychwstaniem będzie – by tak rzec – ciut nie na temat. Ale tylko pozornie. Zaczniemy historycznie… bo każdy chyba miał już okazję zapoznać się z sienkiewiczowskimi „Krzyżakami”. Czy to pod postacią książki, czy też filmu – nawiasem mówiąc święta, czy to Wielkanoc, czy Boże Narodzenie bywały najczęściej okazją do kolejnej emisji obrazu Aleksandra Forda i wcale bym się nie zdziwił, gdyby i w tym roku nas tak doświadczono. Zatem… Krzyżacy… a co do ma do rzeczy względem Wielkiego Tygodnia? Ha! Ma, i to sporo. Kto pamięta scenę, jak teutońskie rzeźniki zdobywają wielką chorągiew Królestwa Polskiego? Tę scenę? To staroniemiecka pieśń, niespecjalnie pasująca do bitewnej chwili, wszak mówi nam o tym, że Chrystus zmartwychwstał. Spisano ją gdzieś około XI wieku, w południowych landach naszego sąsiada, a potem już to rozpowszechniła się za sprawą Marcina Lutra, który w Śpiewniku Wirtemberskim z 1529 roku – dość obrazowo – ujął to tymi słowami:

„Wszystkie piosenki z czasem nudzą się, ale że ‚Chrystus Zmartwychwstał’ musi być śpiewana przez cały rok”

No to posłuchajmy, jak to powinno brzmieć.

Jak widzicie – ta krzyżacka impresja to były jedynie pozory 🙂 Później, bo w wieku XVII, nasz ulubieniec – Michael Praetorius – ponownie opracował „Christ ist estranden”, a w wieku XXI na albumie „Jauchzet dem Herren alle Welt” znakomicie wykonał ją saksoński ansambl Capella Sagittariana Dresden. Niestety płytka nie jest dostępna w serwisach streamingowych, ale zapewniam, że warto, bardzo warto po nią sięgnąć…

Reklamy

Read Full Post »

807575-Cover-SACD-HD-1024x1024Wiem, póki co w marketach znicze, a na ulicach plakaty smalących cholewki do kasy. Czyli taka ogólnie mówiąc mizeria. Dobrze, że pogoda dopisuje póki co, można przynajmniej nacieszyć się pięknymi okolicznościami przyrody. Ale już wkrótce zrobi się chłodno, zimno, deszczowe i paskudnie. Trza będzie napalić w kominku (kto może, ten może… tego chyba PAD nam swoim podpisem nie zakazał?), zrobić dobrą herbatę i … zarobić ciasto na pierniki. Ani się obejrzymy. Symptomy już jednak widać. Te pozytywne. Nowy album Stile Antico, w sprzedaży z końcem października. Zapowiada się rewelacyjnie. Szczegóły w linku, a tymczasem niech nam zagrają… Zapętliła mi się jakoś tak ta ichnia renesansowa playlista z soundclouda…

Read Full Post »

Stile Antico przedstawiać nie trzeba. Płyty tego ansambla zawsze w Klasycznej Niedzieli cenię ogromnie. Ogromnie też żałuję, że nie dane mi było (jeszcze) obejrzeć i wysłuchać koncertu Brytyjczyków. No i właśnie temu drugiemu można jakoś zaradzić. Oto Stile Antico wystąpili w niemieckim radiu WDR 3 z koncertem pieśni adwentowych i bożonarodzeniowych. Poniżej link do całego koncertu. Proponuję zasiąść wygodnie, kieliszek dobrego wina też nie zaszkodzi (skoro mamy taką możliwość…). Zaczyna się od tradycyjnej pieśni Es ist ein Ros’ entsprungen zaaranżowanej przez Michaela Praetoriusa (tak tak, tego od Mszy na Poranek w Boże Narodzenie). Cudowne? No jasne, że cudowne. A potem jeszcze:

Clemens Non Papa
Pastores quidnam vidistis

Johannes Eccard
Über’s Gebirg’ Maria geht

Jakob Handl (Jacobus Gallus)
Canite tuba

Clemens Non Papa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Kyrie

Hieronymus Praetorius
Magnificat quinti toni

Clemens Non Papa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Gloria

Johannes Eccard
Vom Himmel hoch

Clemens Non Papa Missa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Credo

Jakob Handl (Jacobus Gallus)
Mirabile misterium

Michael Praetorius
Ein Kind geboren in Bethlehem

Clemens Non Papa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Sanctus – Benedictus

Hans Leo Hassler
Hodie Christus natus est

Clemens Non Papa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Agnus Dei

Orlando di Lasso
Resonet in laudibus

Koncert odbył się w Bonn, 15 grudnia br.

Read Full Post »

Terpsychora i EratoCórka Zeusa i Mnemosyne. Matka syren. Patronka śpiewu chóralnego i przede wszystkim tańca. Terpsychora. Jedna z dziewięciu Muz. Dziś pewnie, gdyby chciała zachować swoją rangę – byłaby jurorką jakiegoś You Can Dance, czy innego tańca na lodzie. Ale kiedyś – gdy świat był jeszcze młodszy i bardziej dostojny, taniec (o śpiewie chóralnym nie wspominając) bywał czymś więcej niż tylko połączeniem gimnastyki artystycznej i seksu w ubraniu (choć to drugie to dziś też nie do końca). Tej właśnie Muzie zawdzięczmy utwory do tańca, renesansowe i barokowe kompozycje, tak inne niż polifoniczne śpiewy, do jakich przywykliśmy myśląc zwłaszcza o czasach Odrodzenia. To muzyka dworska, pałacowa powiedziałbym, z religią – tak usilnie zaznaczającą się w historii muzyki klasycznej nie mającą praktycznie nic wspólnego. Te utwory pokazują inny świat: nie ma w nich umartwiania się miałkością ludzkiego żywota, nie ma odnośników do Ewangelii, jest za to radość ze świata takiego jaki nas otacza, z dnia codziennego, jest pierwsze – przyszłoromantyczne – bratanie się z muzyką ludową. Wdzierającą się ukradkiem na salony arystokratycznych zabaw. Więcej… w dziale recenzje.

Co zaś się tyczy Terpsychory. Ta muza z czasów renesansu i baroku to też już nie ta sama bogini, co jej średniowieczna poprzedniczka. Wydobyta spomiędzy kościelnych śpiewów, zakazów czy nakazów, swoistego nie-dotykania, nie-widzenia i ucieczki od całego zła tego świata, wśród którego taniec zajmował znaczącą role. Całe szczęście, że renesans tak wiele odmienił w kulturze ówczesnej Europy – a barok w tej mierze był już całkiem swawolny i rozpustny prawie. Prawdziwie – dał początek You Can Dance…

Read Full Post »