Feeds:
Posty
Komentarze

Posts Tagged ‘Middle Ages’

„Carmina Burana”, na podstawie Wikimedia Commons

O Fortuna! Velut Luna statu variabilis, 
semper crescis aut decrescis;
vita detestabilis nunc obdurat et tunc curat
ludo mentis aciem,
egestatem, potestatem dissolvit ut glaciem.

Ciężko dziś wyobrazić sobie osobę, która deklarując uwielbienie dla „dobrej” muzyki (nie tylko klasycznej, fani Sepultury dla przykładu też powinni znać ów kawałek) nie znałaby słynnej kantaty Carla Orffa zatytułowanej Carmina Burana. Ok, może przesadzam, jednak wystarczyłoby zanucić lub zaprezentować choćby mały fragmencik tego najsłynniejszego motywu chóru i … zaraz padłoby sakramentalne „o to, to… znam, no jasne…”

Szczegóły dzieła, zwłaszcza inspiracje i zapożyczenia znane już nie są. W sumie, jak ktoś chce, to sobie doczyta, liczy się wszak muzyka.

Zatem… Carl Orff pisząc w 1937 roku swoje najważniejsze dzieło skorzystał z tekstów zawartych w XIII-sto wiecznym zbiorze poetyckim, noszącym dla zmyłki tytuł… Carmina Burana. Cóż robić, takie czasy. Niemiecki kompozytor i dyrygent nadał im nowoczesne brzmienie (patos i rozmach, że tak powiem), skroił na miarę swoich czasów i tak przeszedł do historii muzyki klasycznej.

Ale… dzisiejszy wpis będzie o Carminie Buranie, ale tej pierwszej. Będącej inspiracją i pierwowzorem. Bo od niej – tej średniowiecznej – zaczyna się album Music of the mediterranean, czyli trzecia część wspomnianego niedawno boxu wytwórni Naxos, wydanego pod nazwą Music Of The Templar. Recenzja rzecz jasna tam, gdzie zawsze…

Read Full Post »

Agnieszka Budzińska – Bennett trafiła do Klasycznej Niedzieli za sprawą swojego znakomitego albumu Sacer Nidus (Święte Gniazdo) nagranego ku upamiętnieniu naszego – jednego z niewielu – zbliżenia się z Niemcami lat ponad tysiąc temu. Świat był wówczas inny, tereny dzisiejszej Polski zdecydowanie wyglądały inaczej, a współpraca z Germanami wcale niczego sobie pozytywnie się zapowiadała. Potem, jak dobrze wiemy z kart historii wszystko się pochrzaniło, by ostatecznie skończyć się nienawiścią, wzajemnymi żalami i przekrzykiwaniem się w stratach i bolączkach.

Wydarzenia z roku 1000, owego słynnego przełomu milenijnego powinny być dla nas nauczką. Wtedy byliśmy na dobrej drodze ku potędze, toteż dziś również myślmy głęboko, by z ludźmi mieszkającymi w kraju bezpośrednio za naszą zachodnią granicą współpracować. A nie licytować się na głupie rozliczenia z przeszłością.

Artystka jest takim właśnie przykładem. Studiowała muzykę w Kolonii, milenijnemu spotkaniu Ottona III i Bolesława, później nazwanego Chrobrym poświęciła album, na którym znalazły się i nasze najważniejsze pieśni średniowieczne, od Bogurodzicy poczynając, a także odkryte w niemieckich archiwach kompozycje naszych średniowiecznych, zachodnich sąsiadów. Całość wydał przy całkiem pozytywnym wsparciu wielkopolskich władz… niemiecki Raumklang.

Ale… Sacer Nidus to już historia. Ta odleglejsza. Bliżej dziś nam zaś do nowego wydawnictwa grupy Ensemble Peregrina. Reszta – we właściwym dziale. Invitationem ad omnes…

Read Full Post »

Nie rozpisując się długo zachęcam do sięgnięcia po album o takim właśnie tytule. W pięknie wydanym digipacku kryje się książeczka, w której znaleźć można znakomite wprowadzenie autorstwa Elżbiety Cherezińskiej. Pozwolę sobie fragment przytoczyć:

Historycy będą się spierać na temat tego, co wydarzyło się w Gnieźnie w marcu 1000 roku i jakie miało konsekwencje. My, zwykli ludzie, możemy dać upust wyobraźni i przenieść się w czasie do chwili, gdy biskup Unger srebrnymi szczypcami dzieli kości Wojciecha na części, by podarować Ottonowi godną relikwię. Zobaczyć, jak cesarz boso idzie do grobu przyjaciela męczennika i co widzi w oczach Bolesława, gdy daje mu świętą włócznię.

Możemy zamknąć oczy i słuchać.

Recenzja albumu w dziale Recenzje. Polecam.

Read Full Post »

Przyjacielowi, co właśnie pod angielskim niebem popija sobie herbatkę, jak i wszystkim, którzy z z muzyką średniowieczną chcą lub też będą mieli do czynienia polecam słów kilka o najnowszym (znaczy się ubiegłorocznym i ostatnim póki co w katalogu) dziele norweskiego ansambla Trio Mediaeval.

Ich muzyka z opactwa w Worcester w takie zimne zimowe dni brzmi niesamowicie. Zatem – recenzja jak zwykle tu, a poniżej mała próbka możliwości wokalnych polecanej grupy. Warto!

Read Full Post »

Dawno tyle czasu nie spędziłem przed telewizorem. Nawet do wczoraj powiedziałbym, że to w moim przypadku niemożliwe. A jednak..

Trzy wczorajsze koncerty, które zapowiadałem kilka dni temu obejrzałem we środę z przyjemnością i … prawie w całości (córuś moja była bardzo łaskawa tym razem). A środkowy koncert orkiestry La Capella Reial de Catalunya wraz z ansamblem Hesperion XXI, z oczywistym prowadzeniem koncertu przez Jordiego Savalla był chyba najciekawszym i zarazem najtrudniejszym w odbiorze wydarzeniem, z jakim dane mi się było wczoraj zmierzyć. Dlaczego?

Otóż muzyka z czasów dynastii Borgia, bo taki był zakres czasowy wykonywanych dzieł do łatwych nie należy. Primo, wymaga od słuchacza skupienia i obycia muzycznego, bo … jako kompozycje z przełomu średniowiecza i renesansu napisane … w Hiszpanii, więcej mają z muzyki arabskiej chwilami wspólnego, niż z kontynentalnymi zaśpiewami tradycyjnie kojarzonymi właśnie z taką muzyką.

Specyfika tamtych kompozycji sprowadza się do innego instrumentarium, co więcej, także do odmiennego modulowania głosów, tak wokalistów, jak i śpiewających wspólne partie chórzystów. Na środowym koncercie było to widoczne, a właściwie słyszalne doskonale: za sprawą świetnego solowego występu Monstserrat Figueras (tak na marginesie, ów koncert w Mezzo był niejako wspomnieniem tej znakomitej Artystki, byłej żony Jordiego Savalla, zmarłej niespełna miesiąc temu). Zarówno jej śpiew, jak i gra na cytrze to przeżycie niezwykłej rangi. Polecam, bo muzyka z przełomu średniowiecza i renesansu w naszej części Europy brzmi zupełnie inaczej. Zawsze jednak warto zobaczyć i posłuchać, jak wielcy współcześni artyści próbują odtworzyć muzykę dawną.

Świetny koncert. Niełatwy, ale wart zobaczenia. Jeden tylko minus. Mezzo nie trzyma się godzin nadawania programów. Zatem – jeśli ktoś ma dekoder z funkcją nagrywania – zdziwi się niezmiernie, gdy okaże się, że nagrało mu się niekoniecznie to, co chciał obejrzeć. Choć… akurat w tym przypadku towarzystwo było przednie. Ale, o tym następnym razem.

Na koniec mała próbka, jak to brzmi…

Read Full Post »

Maria i Józef w drodze do Betlejem

Jest taka kolęda (właściwie to legenda, a na jej podstawie powstała specjalna pieśń), że gdy Maryja z Józefem jechali do Betlejem na ów znany wszystkim spis ludności, mijali sad owocowy, w którym rosły czereśnie. Maria, jak to na kobietę w ciąży przystało nie mogła sobie odmówić tych czereśni, a Józef, który ciut się jeszcze na nią boczył specjalnie miły nie był i delikatnie rzecz ujmując – odmówił. I na tym byłoby się skończyło, ale we wszystko wmieszał się Jezus (Bóg, więc co z tego że nienarodzony jeszcze?), który kazał drzewom pochylić się ku swojej Matce, tak, aby ta mogła owych czereśni zakosztować. Na takie dictum Józefowi zrobiło się głupio, zaraz tych czereśni narwał i potem już potem grzecznie robił co do niego należało.

Chybam niczego nie przekręcił. A jeśli nawet, to w sumie nieważne. Jezus się nam jutro narodzi, a The Cherry Tree – piętnastowieczną kolędę możemy usłyszeć tylko jak mamy wielkie szczęście. Albo też – mamy (jak ja) na półce album kwartetu Anonymous 4. Którego recenzję znajdziecie TU.

Błogosławieństwa Bożego dla tych co wierzą. Reszcie – świętego spokoju…

Krzysztof

Read Full Post »

Bernard z Clairvaux do moich ulubionych kompozytorów nie należał. Ba, ja poniekąd w ogóle nie wiedziałem, że z komponowaniem muzyki miał on cokolwiek wspólnego. Owszem, podstawowe wiadomości na jego temat posiadam, ale że muzyka? Jakoś bledła ona w świetle innych dokonań.

Ten mnich zasłynął chyba najbardziej jako … twórca reguły zakonu Templariuszy. Na ile jest faktem, a na ile wynikiem zbiegu okoliczności / braku dowodów – trudno dziś dociec. Historię pisują zwycięzcy, a a tym przypadku wiemy tyle, ile pozostawili nam Cystersi. A że św. Bernard, założyciel zakonu jest dla nich osobą wręcz mityczną, to i trzeba przyjąć na wiarę, co się nam przedstawia.

Ensemble Officium 2007

Muzykę św. Bernarda na nasz obecny padół inkorporowali śpiewacy z Ensemble Officium. To nowa (dla mnie) grupa, ponoć wyrosła z amatorskiego nurtu muzyki dawnej, jaki po całej Europie rozlał się za sprawą swego rodzaju mody na takie śpiewanie (nawet w moim Kórniku istnieje całkiem fajny zespół – Castellum Cantans, o którym może kiedyś coś naskrobię). Działają od 1999 roku, trochę nagród zdobyli, kilka płyt nagrali, a recenzowana jest jedną z tych, które warto polecić. Szczegóły oczywiście w dziale Recenzje.

A co z tym tytułem? Ano ponoć Bernard z Clairvaux miał w zwyczaju pozdrawiać wszystkich słowami Ave Maria (bo słynął z wielkiej atencji do Matki Boskiej). No i kiedyś przechodząc obok jej figury w kościele rzekł swoje sakramentalne Ave Maria, na co pomnik ów ponoć mu odpowiedział Salve Bernarde…

Read Full Post »

Older Posts »