Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Orchestra Libera Classica’

Już trwa. Od 5 listopada. Codziennie koncerty, wstęp wolny – trzeba jedynie …. czasu. Ale, żeby nie było tak łatwo się wymówić, to koncerty są podwajane – jeśli np. nie pasuje ci dziś, możesz iść jutro. A warto.

Dziś ani jutro nie dam rady. Zresztą, przyznam się bez bicia, że Il Tempio Armonico nie znam, a 4 Pory Roku jakoś tak nie wywołują u mnie specjalnej atencji. Żal mi trochę tego dall’Abaco ale trudno. Czas jak czas, ale mała Ludwiczka by mi tylu nieobecności nie wybaczyła.

Za to czwartek / piątek zapowiadają się extra. W programie:

  • Joseph Haydn (1732 – 1809)Allegro con spirito, Adagio, Menuet – Trio
  • Wolfgang Amadeus Mozart (1756 – 1791)Koncert skrzypcowy G-dur KV 216Allegro, Adagio, Rondeau
  • Wolfgang Amadeus MozartDivertimento B-dur KV 137Andante, Allegro di molto, Allegro assai
  • Joseph HaydnSymfonia Es-dur nr 43 „Merkury” Hob. I: 43Allegro, Adagio, Menuetto, Finale: Allegro
Zagrają:
  • Orchestra Libera Classica
  • Natsumi Wakamatsu – skrzypce
  • Hidemi Suzuki – wiolonczela,
O ich albumie możecie przeczytać w dziale recenzje, a ja sam postaram się na ten koncert dotrzeć. Albo we czwartek, albo w piątek. Może więc będzie relacja. Aha, zapomniałbym – wstęp na wszystkie koncerty wolny. Tylko trzeba sobie odebrać zaproszenia (w CIM-ie lub w kasie Estrady Poznańskiej). Uff..
Reklamy

Read Full Post »

Na dobrą sprawę – jakby się przyjrzeć bliżej, to w sumie nie wiadomo za co. A owszem, napisał trochę niezłych „kawałków”, miał dryg do melodii, zaczął wcześnie, umarł młodo, pisał hity jak nikt przed nim i długo długo nikt po nim (do duetu Lennon / McCartney, ale ich było dwóch, więc się nie liczą).

Ludzie kochają go za Requiem, choć tego utworu akurat nie skończył (na ile wpływ na to w obecnych czasach popkultury miał wpływ film Milosa Formana to temat na osobny wpis). Niektórzy kojarzą go z Eine Kleine Nachtmusik, bo ten znany temat grywany jest wszem i wobec, począwszy od telewizji, po różnego rodzaju komórki. A że Mozart napisał tę serenadę tak od niechcenia, przy okazji pracy nad Don Giovannim, to już insza sprawa…

Są też tacy, dla których Mozart  to czekoladki w Wiedniu i historyjki zasłyszane tu i ówdzie (w sumie i tak lepiej niż Beethoven, kojarzony z psem albo Chopin z wódką). Że raz usłyszał Miserere Gregorio Allegriego i zapisał je z pamięci wbrew zakazom papieża. Że wdrapał się na kolana cesarzowej Marii Teresy i ją pocałował. Albo, że miał romans z pewną uczennicą, od której ojca pożyczył pieniądze, albo że do masonów przystał, bo lubił wystawne życie, a tylko ich pożyczki mogły mu je zapewnić. Jakkolwiek by nie patrzeć – był niezwykłą osobą. W ciągu 35 lat życia stworzył ponad 50 symfonii, kilkadziesiąt koncertów na różne instrumenty, cały szereg dzieł religijnych, o ponad 20 operach i operetkach nie wspominając.

Sporo tego, ale… ktoś kiedyś policzył, że między 1720 a 1810 rokiem (czyli w ciągu 90 lat) skomponowano … bagatela około 16 500 (tak tak, to nie pomyłka w zerach) symfonii. Takie to były czasy.

Jego muzyka, poza przebojowością niosła w sobie też jednocześnie odzwierciedlenie jego losu. Niesłychana jej ilość, nagromadzenie nut to wręcz obraz Mozarta, pracującego ponad miarę po to tylko, by uciułać kolejne pieniądze, których mu i tak ciągle brakowało. Żyj szybko, umrzyj młodo noszą dziś ludzie na koszulkach i … gdyby wówczas była właśnie taka moda, pewnie młody Wolfgang też by z takiego t-shirta słynął. Z drugiej strony, większość utworów napisana została przez niego z potrzeby „rozrywki”. To dziś dopiero taka muzyka zbłądziła pod strzechy i zawitała do sal, gdzie zapomniano, że w XVIII wieku właśnie przy takich dźwiękach się ludzie bawili…

Koncert, którego zajawką jest niniejszy wpis to właśnie taka zabawa. Urodzinowa zabawa dla Mozarta, z jego muzyką, na 250 -tą rocznicę. Zapraszam do działu recenzje.

Read Full Post »