Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Orle Gniazda’

…wczoraj na Szlak Orlich Gniazd. Na chwilę, bo po pracy, więc ani czasu, ani przestrzeni zbyt wiele nie stało. Ale – dojechałem gdzie chciałem i choć pogoda mogłaby bardziej dopisać (słonko zaszło i nici ze zdjęć w podczerwieni), to jednakowoż warto było. Choćby dlatego, by nie siedzieć w tym paskudnym hotelu.

Gdzie byłem? Cóż, wskazaniem niech będzie legenda herbowa:

Herb ten się w Polsce urodził: bo gdy Bolesław Krzywousty z Prusakami wojował, rycerz Dołęga nazwany, herbu Pobóg, z boku z zasadzki, wodza Pruskiego wojska, tak dobrze z kuszy ugodził, ze go z konia zwalił i z życia wyzuł; czym przestraszeni ludzie jego, snadniej potem od Polskiej szabli porażeni zostali. Za tę przysługę od Króla do ojczystego herbu swego, wziął strzałę w przydatku, a herb od imienia jego Dołęga nazwany. Mnie się zda, że starszy ten herb od czasów Bolesława Krzywousta: bo dobrze za panowania jego, już tego domu familianci w senacie zasiadali. Niektórzy przydają, że herb Niezgoda, od Dołęgi wziął swoje początki.

Obecni właściciele właśnie takim herbem się pieczętują.

Udane popołudnie. Słońce, choć za chmurami – przygrzewało, muzyka – Anonnymous 4 pięknie się do zaokiennych widoków komponowała, ruch na drogach niewielki (bo to lokalne dróżki były) – przyjemnie, miło i historycznie. Czyli tak, jak prawie lubię najbardziej. Prawie? No cóż, byłem sam niestety…

Reklamy

Read Full Post »

Przetoczyła się ostatnio przez media dyskusja na temat roszczeń rodziny Branickich dotyczących zwrotu pałacu w Wilanowie. Zbiegło się to wszystko z naszą majową wyprawą na południe Polski: jeździliśmy od zamku do zamku, od pałacu do pałacu, obserwując zmiany lub ich brak; porównując stan zastany z wspomnieniami sprzed lat, tudzież wskazaniami przewodników.

Dyskusja na temat Wilanowa, jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi, zawsze będzie sprowadzać się do argumentów pozamerytorycznych. Bo to o Wilanów, a na dodatek też o ‘tych’ Branickich chodzi. Więc prym biorą argumenty (choć to słowo brzmi tu górnolotnie – więc może nazwijmy je ‘nie-argumenty’) uzasadniając e wszelką niechęć do zwrotu. Niestety z naszym Państwem już tak jest. Jeśli można na coś liczyć, to na poza – argumentowe,  urzędnicze najczęściej, proste „N-I-E”.

 Pałac Potockich w KrzeszowicachDlaczego? Ano popatrzmy. Pałac Potockich w podkrakowskich Krzeszowicach. Decyzja o zwrocie zapadła w 2008 roku (nie wiem, czy jest prawomocna). Pałac wygląda dziś tak: zagrodzony zardzewiałym płotem z siatki, okna zalepione folią, zarośnięty park. Może, gdy pojawi się „właściciel”, stan ten ulegnie zmianie. Póki co – po dawnej świetności nie zostało prawie nic – toteż na fotografii obok najbardziej aktualne zdjęcie majątku zrobione w podczerwieni. 

 Zamek Tęczyn

Jedźmy dalej. Tęczyn. Zamek położony we wsi Rudno. Spalony przez Szwedów, odbudowany, znowuż spłonął (tym razem od pioruna). Dziś malownicze ruiny górują nad okolicznymi miejscowościami. Też po kilkudziesięciu latach wrócił do rodziny Potockich. Dziś wędruje się zacienioną ścieżką z parkungu u stóp zamku (choć można prawie pod sam zamek dojechać samochodem na drugi parking) i po dotarciu na szczyt ogrom tej budowli aż wbija w ziemię z wrażenia. 

I na koniec – Mirów i Bobolice. Orle gniazda, mniej więcej w połowie drogi między Krakowem a Częstochową.

Zamek Mirów

Stare zamczyska, tym razem nie wróciły do dawnych właścicieli, ale zyskały nowego. W Bobolicach prace remontowo – budowlane idą w najlepsze. Więc zdjęcie zamku z perspektywy (rusztowania widać – widać); pod samym zamkiem, na tablicy wypisana historia, ta stara i ta najnowsza, kończąca się słowami: „Termin zakończenia prac – ze względu na możliwość ingerencji urzędniczej – niemożliwy do określenia”.

 

Bobolice. Zamek.

   Sama prawda…

Read Full Post »