Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘piano concerto’

Tym razem małe co-nieco na wieczór. Wzorzec absolutnego piękna. Nie mam pojęcia, jak On to mógł napisać…

Reklamy

Read Full Post »

Zagramy dziś leciutko, akuratnie na lato. Mozart na takie dni (bez mała tygodnie, bo daaawno nie było już w Polsce takiego pięknego lata, prawda?) nadaje się doskonale. Grało mu w duszy tyle pięknych nut, że i każdy dzień można by obdzielić sobie coraz to nowym koncertem, symfonią czy innym divertimentem. Więcej… w stosownym dziale.

A grają tak:

Read Full Post »

… ale muzyki czasami lubię sobie posłuchać. A akurat nadarza się okazja, bo Ingolf Wunder właśnie nagrywa swój nowy album. Coś w tym stylu…

Read Full Post »

Tempo…

… w meczu Brazylia : Meksyk jest wręcz zabójcze. Na uspokojenie zatem proponuję prawdziwe, nigdzie nie śpieszące się largo

Read Full Post »

DSC_7677

photo by Marqubiker

Druga połowa XVIII wieku to taki dziwny okres. Niby nic się nie działo, a jednak. Barok już szedł w zapomnienie, klasycyzm zadowolony z siebie pysznił się w stylach artystycznych na równi z wyuzdaniem ówczesnych możnych, a na romantyczne objawienia było jeszcze za wcześnie. Francja zżerała swój ogon, by się nim w końcu udławić, Austria, zapomniawszy o niedawnym ratunku łapczywiej spojrzała na ziemie za Karpatami (koniec końców, żal nie brać, jak dają?). A Prusy dogadały się z Rosją i metodycznie, krok po kroku niszczyły tego, co im wiecznie stał na drodze. A że przy współudziale i za judaszowe pieniądze, ojtam, nie ma się co zżymać.

Skoro więc świat bawił się w najlepsze, to i muzyka tamtego okresu nie mogła być inna. Melodyjna, przyjemna i lekka. Żadnego religijnego uniesienia, ani dramatycznych wizji. Tylko odpoczynek, zabawa, blichtr, wino, piękne kobiety, polowania i czekoladki… Na weekend majowy jak znalazł. Czy na błogie lenistwo na tarasie, czy też na rowerowe wycieczki w nieznane. Zapraszam do działu recenzje, bo … pięknie tam grają 🙂

Read Full Post »

fryderyk-chopin„…inaczej niż u Mozarta (który prowadził kantylenę po sznureczku symetrycznych segmencików), inaczej niż u Schuberta (który porusza się zwrotkami), jedną linią nieprzerwaną. Słuchane, brzmią te kantyleny tak, jakby były, i to właśnie na gorąco, improwizowane. Są wykwintne, wybredne, nie eksploatują swych pięknostek, nie wystawiają ich natrętnymi powtórzeniami na pokaz, przelatują nad nimi jakby mimochodem, w pośpiechu. Nie są puste. Podążając za melodią mowy, polskiej mowy (wyjątek: impromptus, które sobie gaworzą po francusku), snują za każdym razem jakąś wyjątkową myśl, coś perswadują, tłumaczą, o coś się spierają, bywa, że tylko wspominają. Elegancji wtóruje tu rzeczowość, wykwint wspierany jest przez prawdę, choć z rzadka tylko oczywistą, raczej taką z lekka odlotową.” […] Piotr Wierzbicki, Migotliwy ton. Esej o stylu Chopina.

Najpiękniejsze kantyleny świata? Zapraszam do działu recenzje. A dziś, cóż… mija właśnie 164 lata od chwili Jego śmierci. Najlepiej uczcić go muzyką. Zwłaszcza graną tak pięknie…

Read Full Post »

Ha! Klasycyzm klasycystyczny w czystej, klasycznej postaci. Gdyby ktoś bardzo chciał dowiedzieć się, czym różnią się koncerty fortepianowe z okresu romantyzmu od tych, które powstały kilkadziesiąt lat wcześniej, w epoce dziś powszechnie (zwłaszcza w szkołach, bo kto inny o tym pamięta?) zwanej klasycyzmem – zdecydowanie winien sięgnąć po muzykę napisaną przez nadwornego muzyka i kompozytora rodu Esterhazych. Tegoż samego, któren zasłużył sobie również na miano klasyka wiedeńskiego (choć dlaczego – o tym innym razem) – czyli Józefa Haydna. Więcej? W dziale recenzje…

A brzmi to tak:

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »