Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘SACD’

morizeMam ostatnio pewien problem natury religijnej. Pewnie go jakoś rozwiążę, bez obawy, nie zamierzam go roztrząsać na forum bloga o muzyce klasycznej. Choć… nieprzypadkowo, zaiste nieprzypadkowo niniejszy wpis tyczy się tego, czego się tyczy i na dodatek łączy się z muzyką, z którą… też mam pewien problem.

Mija bowiem dziś równo 304 lata od dnia, w którym w małej, podparyskiej miejscowości Port-Royal (des-Champs) zburzono klasztor cysterek. Stało się to za sprawą decyzji Króla Słońce, w następstwie oskarżenia mniszek o  herezję. Klasztor zrównano z ziemią, zakon przestał istnieć, zakonnice wyrzucono z zakonu i obłożono klątwą. Zapyta ktoś – dlaczego? Ano, bo cysterki z Port – Royal były propagatorkami jansenizmu. Czym był ten ruch – można sobie poczytać w linkowanym artykule. Skończył, jak większość takich ruchów w ramach kościoła katolickiego. Oskarżeniem o herezję, oficjalnym zakazem propagowania i w efekcie schizmą, która wywiodła wiernych mu ludzi poza władzę Rzymu.

Oficjalnie jansenizm zakazany został bullą Klemensa XI z 1713 roku, który – zacytuję za wikipedią – uznał, że m.in. następujące tezy:

  • 79. pożyteczne i konieczne zawsze i wszędzie i dla wszystkich jest to, by studiować i poznać ducha, pobożność i tajemnice Pisma Świętego,
  • 80. czytanie Pisma Świętego jest dla wszystkich,
  • 81. święta niejasność Słowa Bożego nie jest dla laików powodem do zwolnienia ich od czytania Słowa.
  • 82. dzień Pański powinien być święcony przez chrześcijan czytaniem pobożnych dzieł, a przede wszystkim Pisma Świętego. Dla chrześcijanina jest rzeczą szkodliwą chęć wymówienia się od czytania Pisma.
  • 83. ułudą jest przekonywanie siebie, iż poznanie tajemnic religii nie powinno być przekazywane kobietom poprzez czytanie Pisma Świętego. Nadużywanie Pisma Świętego oraz herezje zrodziły się z pełnego pychy poznania mężczyzn, a nie z prostoty kobiet.
  • 84. zabranie z rąk chrześcijan Nowego Testamentu, bądź trzymanie go zamkniętego dla nich poprzez odebranie im środków umożliwiających jego zrozumienie, to zamykanie przed nimi ust Chrystusa.
  • 85. zakazywanie chrześcijanom czytania Pisma Świętego, a szczególnie Ewangelii, jest zakazywaniem synom światłości korzystania ze światła oraz powodowanie, iż cierpią oni pewnego rodzaju ekskomunikę…

 uznać należy za […] fałszywe, zdradliwe, źle brzmiące, obraźliwe dla pobożnych uszu, skandaliczne, zgubne, nieroztropne, szkodliwe dla Kościoła i jego praktyk, obelżywe nie tylko dla Kościoła, lecz także dla władz świeckich, buntownicze, bezbożne, bluźniercze, podejrzane o herezję, i trącące herezją, oprócz tego — poza faworyzowaniem heretyków i herezji, a także schizm — błędne, bliskie herezji, wielokrotnie potępione, i ostatecznie heretyckie, jawnie podnoszące na nowo wiele herezji ogólnie, a najszczególniej tych, które są zawarte w niesławnych tezach Janseniusa, i rzeczywiście przyjęte w takim sensie, w jakim zostały potępione. […]

Teraz chyba wiadomo, skąd ten mój problem z początku? A co to ma do Klasycznej Niedzieli? Ano ma, bo sporą rolę w całej tej historii odegrał Ludwik XIV. A właśnie następcy Króla Słońce poświęcony jest album, którego recenzję znajdziecie w wiadomym dziale…

Grają tak:

Reklamy

Read Full Post »

… daleko od Wiednia. Jego dziadek, syn piekarza był chórmistrzem w Louvain niedaleko Brukseli, gdzie wcześniej rodzina związana była z koronkarstwem. Arcybiskup koloński, Klemens August poprosił go o przybycie do odległego o 160 km Bonn i wstąpienie w szeregi dworskiego personelu muzycznego. Dziadek (artysty) przyjechał do Bonn, by zostać kapelmistrzem, w roku śmierci arcybiskupa i dziewięć lat przed przyjściem na świat kompozytora. Bardzo kulturalny arcybiskup Klemens August był bratem elektora bawarskiego, który w latach czterdziestych XVIII wieku na krótko przerwał sukcesję habsburską i został cesarzem. Arcybiskup rezydował w Bonn […], wybudował sobie kilka pałaców, łącznie z bardzo rozkoszną ( 🙂 ) rezydencją w niedalekim Brühl, która miała okazałe schody, a w ogrodzie letni dom nazywany Pałacem Indyjskim, mimo, iż wybudowano go w stylu chińskim. Lubił polować z sokołem, dosiadając swych angielskich koni przeznaczony do łowów. Grywał też na  violi da gamba.

Syn owego kapelmistrza, ojciec kompozytora śpiewał w chórze. Ożenił się, popełniając mezalians z owdowiałą córką pałacowego kuchmistrza w jednym z pałaców. Rozpił się i małżeństwo nie było szczęśliwe. Matki kompozytora nigdy nie widziano uśmiechniętej, uważała, że „życie to odrobina radości i łańcuch smutków” (… brzmi jak osiemnastowieczna żeńska wersja Rogera Watersa, przyp. mój). Przy życiu utrzymało się troje dzieci: Ludwig, Caspar urodzony w 1774 roku i Johann, który przyszedł na świat dwa lata później.

Beethoven urodził się na tyłach skromnego domu przy ulicy Bonngasse, kilka metrów od placu targowego i bramy otwierającej drogę do Kolonii. […] W późniejszych latach nie był pewien swojej dokładnej daty urodzenia. Wydaje się prawdopodobne, że moment przyjścia na świat Beethovena od jego chrztu, 17 grudnia 1770 roku dzielił jeden dzień. Mniej więcej szesnaście miesięcy wcześniej na Korsyce urodził się Napoleon…

Tak zaczyna się historia jednego z największych kompozytorów muzyki w dziejach ludzkości. Dlaczego – jednego z największych? Wystarczy posłuchać muzyki, o której więcej w dziale recenzje…

Read Full Post »

Ensemble l’Ornamento – perfekcyjnie pasująca do zespołu muzyki barokowej nazwa. Niczym na kobiecych rękach biżuteria, piękne ornamenty w baroku odgrywały i nadal fascynują wszystkich, którzy z tą dziedziną mieli jakikolwiek kontakt. Niezależnie, jaką sferę sztuki z przełomu XVII i XVIII wieku wybralibyśmy do analizy, wszędzie tam pojawią się niezwykle kunsztowne, frapujące szczegóły i szczególiki, których wpływ na odbiór dzieła w całości jest nie do przecenienia. Zapewne więc owo umiłowanie melodii wspartej wieloma mistrzowskimi ozdobnikami stało u podstaw poczynań czwórki muzyków, wykształconych w Schola Cantorum Basiliensis. I to słychać. Rękę Chiary Bancini, czy Jespera Christensena. Dbałość o nastrój, blichtr każdej, najbardziej nawet rzekomo niepotrzebnej nuty – to wszystko znajdziecie w grze tego ansambla.

Tworzy go czworo muzyków: Juliane Heutjer (flet), Katharina Heutjer (skrzypce), Sebastian Wienand (klawesyn) i Jonathan Pesek (wiolonczela). I choć to zespół dopiero wchodzący na rynek muzyki dawnej, to nie sposób nie docenić ich stylu! Po więcej zapraszam do działu recenzje…

A grają tak 🙂

Read Full Post »

Stabat Mater dolorósa
iuxta crucem lacrimósa,
dum pendébat Fílius.

Cuius ánimam geméntem,
contristátam et doléntem
pertransívit gládius.

O quam tristis et afflícta
fuit illa benedícta,
mater Unigéniti!

Qua mærébat et dolébat,
pia Mater, dum vidébat
Nati poenas íncliti.

Quis est homo qui non fleret,
Matrem Christi si vidéret
in tanto supplício?

Quis non posset contristári,
piam Matrem contemplári
doléntem cum Fílio?

Pro peccátis suæ gentis
vidit lesum in torméntis,
et flagéllis súbditum.

Oczywiście nie całe. Zachęcam jednak do sięgnięcia po album, którego recenzję znajdziecie TU. Dziś Wielki Piątek – będzie jak znalazł. A zaczyna się tak:

Read Full Post »

Barokowe ogrody Grosssedlitz. Biało, choć... nie zima :)

Barokowe ogrody Grosssedlitz. Biało, choć… nie zima 🙂

Jak jest za oknem każdy widzi. Biały puch, temperatura poniżej zera. Nic w sumie nadzwyczajnego, koniec końców mamy luty. Raczej trudno, na naszej szerokości geograficznej oczekiwać  upałów w tym okresie. Zatem zimna zimowa zima, bardziej nadająca się do zobrazowania utworem Log Cold Winter Cinderelli (ktoś pamięta jeszcze ten „pudel-band”?), aniżeli barokowymi ornamentami muzyki klasycznej. Ale to pozory.

Barok bowiem to nie tylko gorące Włochy. Nie francuskie zadzieranie nosa i angielskie wydymanie warg. Nie niemiecka przewidywalność i matematyczna zwięzłość konstrukcji. Barok rozlał się  na przełomie XVII i XVIII wieku po całej Europie, a nawet zawitał – za sprawą hiszpańskich i portugalskich żeglarzy poza ramy tzw. ówczesnej cywilizacji.

Wreszcie – barok dobrze się miał w państwach, które na przełomie wieków sporo na Starym Kontynencie znaczyły. W Szwecji choćby. I żeby dać poparcie moim twierdzeniom zapraszam do działu recenzje. Gdzie ciut więcej na temat wyczytać można…

A warto, bo grają tak:

Read Full Post »

Powtórzę się pewnie, ale uwielbiam to miasto. Podoba mi się Saksonia, tamtejsze tereny obfitują w historyczne odniesienia tak względem naszych dziejów, jak i muzyki klasycznej – zwłaszcza barokowej – która jak wiadomo jest solą niniejszego bloga. Ilekroć więc myślę o leżącym tuż po drugiej stronie Odry starym państwie Wettynów, za każdym razem serce i rozum aż się rwą, by w tamte rejony wyruszyć. Ech…

Koniec roku. W marketach, w telewizji, radiu i internecie króluje jeden temat. PREZENTY. A przecież, zanim nadejdzie Boże Narodzenie, zanim usiądziemy do wigilijnego stołu i przełamiemy się opłatkiem, czeka nas jeszcze okres wyciszenia. Przygotowania na przyjście Jezusa. Adwent.

Skąd te dwa, pozornie nie związane ze sobą tematy? Czas, będący w kościele katolickim początkiem roku liturgicznego i miasto, zwane nie bez kozery Florencją Północy. Ano nieprzypadkowo, bowiem adwentowe Drezno to przede wszystkim tradycyjny, odbywający się od stuleci Weihnachtsmarkt.  Jarmark bożonarodzeniowy (choć trafniej byłoby oznaczyć go hasłem „adwentowy”) ma swój początek jeszcze w średniowieczu, gdy nad Łabą istniało kilka osad, a w największej z nich, Antiqua Dressin wprowadzono obowiązek wystawiania przez kupców swoich towarów w ramach tzw. Ius stapulae.

Dziś oczywiście stolica Saksonii zupełnie nie przypomina swojego średniowiecznego poprzednika, a jarmark adwentowy nie jest już obowiązkiem dla kupców. Oczywiście handel kwitnie, zwłaszcza różnymi rękodziełami, jednak najważniejszą częścią – przynajmniej z punktu widzenia Klasycznej Niedzieli – jest cały szereg koncertów i innych artystycznych wydarzeń, jakie w okresie od końca listopada do 24 grudnia w Dreźnie się odbędą.

Cóż zatem tam czeka na ludzi spragnionych wrażeń? Pomijając zabytki i muzea, bo tych w tym wpisie reklamować nie zamierzam, to najpierw konieczne trzeba zajrzeć do któregoś z licznych kościołów Drezna. W nich: rzecz nie do przecenienia – oratorium bożonarodzeniowe Jana Sebastiana Bacha. Wszystkie sześć kantat, podzielonych na dwa dwudniowe bloki można będzie wysłuchać  we Frauenkirche, kościele na Nowym Rynku (Neumarkt). Koncerty 10 i 11 grudnia, o godzinie 20.00. Ale – jak ktoś nie zdąży (ja nie zdążę), to może zajrzeć do Kościoła św. Krzyża – Kreuzkirche – przy Starym Rynku (Altmarkt). Tam też będzie można wspomnianych kantat Bacha wysłuchać: kantaty 1-3 (a więc pierwsza część oratorium) zabrzmią 14 grudnia o 19.00, a także 15 i 16 grudnia o godzinie 17.00. Druga część oratorium – czyli kantaty od czwartej do szóstej pewnie też zabrzmi w którymś z kościołów, niestety póki co program tego nie podaje (za to podaje, że te o numerach 1-3 wystawi również Martin-Luther-Kirche; może to jakiś błąd?).

Jakby komuś było mało dobrej muzyki, to w kościołach tradycyjnie rządzić będzie muzyka organowa, a … w Semperopera na Theaterplatz wystawiony zostanie Dziadek do orzechów Piotra Czajkowskiego. Bagatela – 12 razy w grudniu!!!!!!!!!!!!!

A my się cieszymy, że w Poznaniu raz zagrali Mesjasza… Cóż…

Tyle na dziś. Kolejne wieści wkrótce. A żeby nie było pustych przebiegów, skoro zaczęliśmy adwent 2012, to w dziale recenzje moje spojrzenie i zdań kilka na temat kantat adwentowych Jana Sebastiana. Granych przez Mały Ansambl. Zapraszam.

Read Full Post »

Powtórzę się pewnie, ale uwielbiam to miasto. Podoba mi się Saksonia, tamtejsze tereny obfitują w historyczne odniesienia tak względem naszych dziejów, jak i muzyki klasycznej – zwłaszcza barokowej – która jak wiadomo jest solą niniejszego bloga. Ilekroć więc myślę o leżącym tuż po drugiej stronie Odry starym państwie Wettynów, za każdym razem serce i rozum aż się rwą, by w tamte rejony wyruszyć. Ech…

Koniec roku. W marketach, w telewizji, radiu i internecie króluje jeden temat. PREZENTY. A przecież, zanim nadejdzie Boże Narodzenie, zanim usiądziemy do wigilijnego stołu i przełamiemy się opłatkiem, czeka nas jeszcze okres wyciszenia. Przygotowania na przyjście Jezusa. Adwent.

Skąd te dwa, pozornie nie związane ze sobą tematy? Czas, będący w kościele katolickim początkiem roku liturgicznego i miasto, zwane nie bez kozery Florencją Północy. Ano nieprzypadkowo, bowiem adwentowe Drezno to przede wszystkim tradycyjny, odbywający się od stuleci Weihnachtsmarkt.  Jarmark bożonarodzeniowy (choć trafniej byłoby oznaczyć go hasłem „adwentowy”) ma swój początek jeszcze w średniowieczu, gdy nad Łabą istniało kilka osad, a w największej z nich, Antiqua Dressin wprowadzono obowiązek wystawiania przez kupców swoich towarów w ramach tzw. Ius stapulae.

Dziś oczywiście stolica Saksonii zupełnie nie przypomina swojego średniowiecznego poprzednika, a jarmark adwentowy nie jest już obowiązkiem dla kupców. Oczywiście handel kwitnie, zwłaszcza różnymi rękodziełami, jednak najważniejszą częścią – przynajmniej z punktu widzenia Klasycznej Niedzieli – jest cały szereg koncertów i innych artystycznych wydarzeń, jakie w okresie od końca listopada do 24 grudnia w Dreźnie się odbędą.

Cóż zatem tam czeka na ludzi spragnionych wrażeń? Pomijając zabytki i muzea, bo tych w tym wpisie reklamować nie zamierzam, to najpierw konieczne trzeba zajrzeć do któregoś z licznych kościołów Drezna. W nich: rzecz nie do przecenienia – oratorium bożonarodzeniowe Jana Sebastiana Bacha. Wszystkie sześć kantat, podzielonych na dwa dwudniowe bloki można będzie wysłuchać  we Frauenkirche, kościele na Nowym Rynku (Neumarkt). Koncerty 10 i 11 grudnia, o godzinie 20.00. Ale – jak ktoś nie zdąży (ja nie zdążę), to może zajrzeć do Kościoła św. Krzyża – Kreuzkirche – przy Starym Rynku (Altmarkt). Tam też będzie można wspomnianych kantat Bacha wysłuchać: kantaty 1-3 (a więc pierwsza część oratorium) zabrzmią 14 grudnia o 19.00, a także 15 i 16 grudnia o godzinie 17.00. Druga część oratorium – czyli kantaty od czwartej do szóstej pewnie też zabrzmi w którymś z kościołów, niestety póki co program tego nie podaje (za to podaje, że te o numerach 1-3 wystawi również Martin-Luther-Kirche; może to jakiś błąd?).

Jakby komuś było mało dobrej muzyki, to w kościołach tradycyjnie rządzić będzie muzyka organowa, a … w Semperopera na Theaterplatz wystawiony zostanie Dziadek do orzechów Piotra Czajkowskiego. Bagatela – 12 razy w grudniu!!!!!!!!!!!!!

A my się cieszymy, że w Poznaniu raz zagrali Mesjasza… Cóż…

Tyle na dziś. Kolejne wieści wkrótce. A żeby nie było pustych przebiegów, skoro zaczęliśmy adwent 2012, to w dziale recenzje moje spojrzenie i zdań kilka na temat kantat adwentowych Jana Sebastiana. Granych przez Mały Ansambl. Zapraszam.

Read Full Post »

Older Posts »