Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Stile Antico’

… i świętego spokoju. Radujcie się. Śpiewajcie kolędy i słuchajcie, jako to drzewiej Bogu śpiewano.

spotify:track:1SRJEOQ0QTnW18VVqScsCB

A recenzja albumu wiadomo gdzie.

Reklamy

Read Full Post »

807575-Cover-SACD-HD-1024x1024Wiem, póki co w marketach znicze, a na ulicach plakaty smalących cholewki do kasy. Czyli taka ogólnie mówiąc mizeria. Dobrze, że pogoda dopisuje póki co, można przynajmniej nacieszyć się pięknymi okolicznościami przyrody. Ale już wkrótce zrobi się chłodno, zimno, deszczowe i paskudnie. Trza będzie napalić w kominku (kto może, ten może… tego chyba PAD nam swoim podpisem nie zakazał?), zrobić dobrą herbatę i … zarobić ciasto na pierniki. Ani się obejrzymy. Symptomy już jednak widać. Te pozytywne. Nowy album Stile Antico, w sprzedaży z końcem października. Zapowiada się rewelacyjnie. Szczegóły w linku, a tymczasem niech nam zagrają… Zapętliła mi się jakoś tak ta ichnia renesansowa playlista z soundclouda…

Read Full Post »

Stile Antico przedstawiać nie trzeba. Płyty tego ansambla zawsze w Klasycznej Niedzieli cenię ogromnie. Ogromnie też żałuję, że nie dane mi było (jeszcze) obejrzeć i wysłuchać koncertu Brytyjczyków. No i właśnie temu drugiemu można jakoś zaradzić. Oto Stile Antico wystąpili w niemieckim radiu WDR 3 z koncertem pieśni adwentowych i bożonarodzeniowych. Poniżej link do całego koncertu. Proponuję zasiąść wygodnie, kieliszek dobrego wina też nie zaszkodzi (skoro mamy taką możliwość…). Zaczyna się od tradycyjnej pieśni Es ist ein Ros’ entsprungen zaaranżowanej przez Michaela Praetoriusa (tak tak, tego od Mszy na Poranek w Boże Narodzenie). Cudowne? No jasne, że cudowne. A potem jeszcze:

Clemens Non Papa
Pastores quidnam vidistis

Johannes Eccard
Über’s Gebirg’ Maria geht

Jakob Handl (Jacobus Gallus)
Canite tuba

Clemens Non Papa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Kyrie

Hieronymus Praetorius
Magnificat quinti toni

Clemens Non Papa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Gloria

Johannes Eccard
Vom Himmel hoch

Clemens Non Papa Missa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Credo

Jakob Handl (Jacobus Gallus)
Mirabile misterium

Michael Praetorius
Ein Kind geboren in Bethlehem

Clemens Non Papa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Sanctus – Benedictus

Hans Leo Hassler
Hodie Christus natus est

Clemens Non Papa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Agnus Dei

Orlando di Lasso
Resonet in laudibus

Koncert odbył się w Bonn, 15 grudnia br.

Read Full Post »

Świat się zmienia. Mówi mi to woda, mówi mi to ziemia, wyczuwam to w powietrzu…
Wiele z tego, co niegdyś było, uległo zatraceniu, bo nie żyją już ci którzy to pamiętali…

Ano, prawda. Choć, jakby na to nie spojrzeć – pasjonatów dawnych wieków jest wśród nas całkiem sporo. Inspiruje nas historia (choć czasami nie wyciągamy z niej odpowiednich wniosków), zachwyca nas architektura (acz niekiedy brniemy w tzw. nowe koncepcje bezpowrotnie niszcząc to, co ludzie stworzyli na przestrzeni wieków). Sztuka, ograniczona do malarstwa lub rzeźby ma się dobrze (jakkolwiek tylko wtenczas, gdy nie ma wojen). A literatura? Heh, z nią podobnie jak z Muzyką – ostają się jedynie najbardziej słynne dzieła (słynne zasłużenie lub też nie, bez specjalnego roztrząsania), a reszta pozostaje dla pasjonatów. I tak kompozycje i karty książek pokrywa kurz zapomnienia.

Dziś oczywiście, dzięki internetowi jest łatwiej. Dotrzeć do tych dzieł, poszukać informacji… a muzyka w tym względzie jest na szczególnej pozycji. Ano, bo jej autorzy nie istnieją, toteż nie roszczą sobie pretensji o to, że jest tak lub inaczej wykonywana, ale … przecież wykonawcy – muzycy są już w zupełnie odmiennej sytuacji. Żyją z płyt, z koncertów, czasami z mecenatu (przy okazji, postaram się ciut napisać następnym razem o wspieraniu sztuki w XVII wieku, bo wiele moglibyśmy się z tamtych rozwiązań nauczyć), ale zabieganie o popularność muzyki klasycznej jest dziś trochę walką z wiatrakami. Bo to muzyka z definicji (kto spotkał się z nazwą „muzyka poważna” ręka do góry) wymagająca przygotowania i osłuchania. Obeznania z wieloma sprawami, na które dziś wielu osobom nie wystarcza czasu. A przynajmniej … nie chce im się go znaleźć.

Tym bardziej cieszą różne inicjatywy, które coraz śmielej pojawiają się czy to w naszych miastach (jak choćby wielodniowe festiwale), w telewizji (czapki z głów dla francuskiego Mezzo za cykliczne programy z muzyką klasyczną), czy w radiu (nasz Dwójka, tudzież BBC Radio 3). Jest więc czego się uchwycić (ba, nawet kino potrafi sięgnąć ostatnio do muzyki klasycznej: vide Tous Les Matins du Monde, czy Black Swan), a jak już bardzo nie lubimy, to nawet – by z taką naprawdę wielką kulturą obcować – nie trzeba wychodzić z domu. Wystarczy tylko znaleźć chwilę i zachwycić się tą muzyką. A kilka rzeczy jest godnych uwagi w najbliższym czasie. Ale… po kolei.

Już jutro, o godzinie 18.00, w ramach cyklu: Filharmonia Dwójki – transmisja ze Studia Koncertowego Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego. W ramach Festiwalu Mazovia goes baroque odbędzie się niecodzienny (bo zupełnie odmienny od naszych wyobrażeń o baroku) koncert dwójki artystów. Komalé Akakpo na cymbałach i Aline Zylberajch – pianoforte zaproponują nam nieklasyczne brzmienie klasyki. Zabrzmi:

1) Melchiorre Chiesa Sonata G-dur na psałterion i basso continuo,

2) Johann Christian Bach Sonata c-moll op. 17 nr 2,

3) Johann Schobert Sonata F-dur op. 7 nr 2,

4) Wolfgang Amadeus Mozart Adagio i Menuetto z Tria B-dur KV 266,

5) Franz Xaver Richter Sonata G-dur,

6) Józef Haydn Sonata Es-dur Hob. XVI 49,

7) Wolfgang Amadeus Mozart Sonata A-dur KV 305

Warto. Choćby dlatego, by usłyszeć, że ta muzyka żyje. Zmienia się. Jak nasz świat.

A w najbliższy poniedziałek, by nie odchodzić daleko od klasy..cyzmu – Daniel Barenboim i Berlińscy Filharmonicy zaprezentują nam (tym razem łącznie z obrazem – bo to koncert transmitowany przez Mezzo) 26 koncert fortepianowy Wolfganga Amadeusza Mozarta. Barenboim jest artystą miesiąca w Mezzo, a koncertu koronacyjnego Mozarta zawsze warto wysłuchać, więc … znowu warto. Początek – godzina 20.30. Kto ma Cyfrę +, ten niech wstuka kanał 163.

No i na koniec – ostanie medium. Internet. BBC Radio 3. 14 maja br. roku, o godzinie 19.30 w katedrze Merton College w Oxfordzie (nieziemski dźwięk, zapewniam) odbędzie się transmitowany przez BBC koncert Stile Antico. Zaśpiewają materiał zatytułowany Tune thy Musicke to thy Hart (jak na ich najnowszym CD), zawierający muzykę z czasów króla Henryka VIII i Jakuba I. A zatem z okresu niezwykle spopularyzowanego za sprawą serialu o Tudorach. Polecam, sam będę wówczas siedział przy komputerze 🙂

Miłego weekendu.

Read Full Post »

Księga Pieśń nad pieśniami uznawana jest za jedną z najbardziej niezwykłych w kanonie biblijnym, gdyż gdyby czytać ją wprost, okaże się, iż nie ma w niej niemal żadnej wzmianki o Bogu, o narodzie wybranym, ani w ogóle o religii. Biorąc dosłownie jej treść, jest ona po prostu poematem miłosnym, a konkretnie dialogiem dwojga bohaterów, znanymi jako Oblubieniec i Oblubienica.

Powstanie księgi datuje się według różnych źródeł na czas od VI do III wieku p.n.e., a ostateczną redakcję nawet na II wiek przed Chrystusem. Prawdopodobne jest jednak, że powstała ona na początku IV wieku p.n.e. albo jako zbiór pieśni weselnych śpiewanych na cześć młodej pary, albo jako utwór metaforyczny opierający się na tychże weselnych lirykach. Przyjmuje się, że jest to księga stworzona przez biblijnego króla Salomona (tego od sprawiedliwego wyroku w sprawie dziecka, którego żądały dwie matki). Tegoż Salomona, który był synem Dawida i … wspominanej na łamach Klasycznej Niedzieli Batszeby (żony Uriasza Hetyty). Król, prorok, ważna postać dla kilku religii, był z całą pewnością postacią historyczną, a że słynął ze sporego haremu, mógł też napisać wspomniane pieśni. A z biegiem czasu pieśni te, będące hymnem na rzecz „amor profana”  zaczęły być analizowane i traktowane jako metaforyczne przedstawienie „amor sacra” to już zupełnie inna sprawa. I tak uczucia między mężczyzną a kobieta zostały zinterpretowane jako miłość Boga do narodu żydowskiego, bądź też powrotu narodu wybranego po wielu latach niewierności wobec Boga do Jego łask. Wikipedia podaje, że chrześcijańska interpretacja utworu uznaje wielopłaszczyznowość Pieśni nad pieśniami i traktuje, że treść tej Księgi ma istotne znaczenie w odniesieniu zarówno do Starego jak i do Nowego Testamentu. Miłość zaś interpretowana jest jako relacje Boga do Izraela, Chrystusa do Kościoła, Boga do ludzkości, której winy zostały odkupione, czy też Boga do Najświętszej Marii Panny. W każdym z tych układów zestawienie Oblubieniec / Oblubienica daje się interpretować w kategoriach czy to samej miłości, czy wybaczania w jej imieniu czy też powrotu skruszonego człowieka do Boga. I w sumie nie ma się co dziwić, ostatecznie… „Zbliżył się także jeden z uczonych w Piśmie i zapytał Go: Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych. Rzekł Mu uczony w Piśmie: Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary. Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: Niedaleko jesteś od królestwa Bożego. I nikt już nie odważył się więcej Go pytać” (Mk 12,28b-34)

A skąd nagle temat Pieśni nad Pieśniami? Proponuję zajrzeć do działu Recenzje.

Read Full Post »

Anglojęzyczny świat siłą stoi w muzyce. Nie tylko współczesnej. Rock, pop, blues, jazz … doskonale to wszystko wiemy. A klasyka? Ano w niej również mieszkańcy Wysp mają sporo do powiedzenia. Pomijając w tym momencie orkiestry, które wykonują na Wyspach muzykę klasyczną, a skupiając się jedynie na wokalnych ansamblach, można spokojnie potwierdzić owo założenie z początku wpisu. The Sixteen, The Tallis Scholars to tylko dwa zespoły, znakomicie wykonujące wokalną muzykę klasyczną. Pierwsi, pod dyrekcją Harry’ego Christophersa od lat zachwycają nie tylko kompozycjami Thomasa Tallisa, Williama Byrda, Orlando Gibbonsa czy Thomasa Tomkinsa, ale również mniej znanych kompozytorów, jak Lambe, Wylkynson , Cornysh i Davy.

Tallisów, których koncert z Rzymu, z Santa Maria de Maggiore opisywany był już w Klasycznej Niedzieli chyba przedstawiać nie trzeba. Perfekcyjnie wykonujący dzieła Palestriny, Obrechta, Josquina des Pres, Gesualda, że o Gregorio Allegrim nie wspomnę Brytyjczycy pod dyrekcją Petera Phillipsa na zawsze będą już stanowić punkt odniesienia dla każdego nowego zespołu, jaki podejmować się będzie wykonywania muzyki renesansu.

Okazuje się jednak, że od niedawna na scenie współczesnych wykonawców muzyki renesansu pojawiła się kolejna „gwiazda”. Stile Antico. Śpiewacy z Wielkiej Brytanii, których debiut za sprawą albumu wydanego przez Harmonię Mundi stał się wydarzeniem XXI wieku. Jaka to płyta? Cóż, zapraszam do działu recenzje.

A tle niech wybrzmi zapowiedź anielskich głosów – oto fragment koncertu Stile Antico z 2008 roku. Wykonali wówczas „Ego flos campi” Clemensa non Papa. Prawda, że świetnie? Zapraszam do działu recenzje.

Read Full Post »

Stile antico, dosłownie „styl antyczny”, termin donoszący się do muzyki z XVI (a czasami i wcześniej) wieku. Samo wyrażenie tyczy się głównie kształtu kompozycji, opartej na palestrinowskiej wizji muzyki i często przeciwstawianej nowoczesnej (a raczej „nowszej” od Palestriny) harmonii w muzyce, stosowanej przez Claudio Monteverdiego. Stąd „stile antico” konfrontowane z „stile moderno”. Tak jak Palestrina wykorzystując kościelną śpiewność chorałów gregoriańskich wpisał w strukturę utworów swoje znakomite akordy (słynne akordy Palestriny!) – ale w jego kompozycjach i tak zawsze najważniejszy był tekst, tak Monteverdi – odwrotnie, zrobił wszystko, by do napisanej przez siebie znakomitej melodii dopasować słowa śpiewane, czy to przez solistów, czy też chór. Tak powstał barok w muzyce, a renesans miał popaść w zapomnienie na całe lata. Przynajmniej w znaczeniu dosłownym.

Późniejszy rozwój muzyki sprowadził się jednak do tego, że style zaczęły się mieszać i uzupełniać. Taki na ten przykład Bach (Jan Sebastian)  w swojej Mszy h-moll zawarł części pisane zarówno w stile antico, jak i w stile moderno. Korzystali z tego splątania stylów i Mozart, i Beethoven. Jakakolwiek więc próba uzurpowania sobie przez wykonawców współczesnej muzyki popularnej prawa do odkrywczego „mieszania gatunków celem stworzenia nowej jakości” brzmieć będzie cokolwiek śmiesznie. O siedemnastowiecznym samplingu napiszę jeszcze osobno.

Stile Antico to również zespół wykonujący muzykę dawną. Renesansowe pieśni Thomasa Tallisa i Williama Byrda znalazły na łamach Klasycznej Niedzieli swoje miejsce i czas. Zainteresowanych odsyłam do recenzji (w linku), chętnych posłuchania, co można zrobić z ludzkim głosem – zapraszam do wiadomego serwisu. Stile Antico wydali album w 2009 roku, na którym w absolutnie porywający sposób wykonują zarówno anonimowe pieśni religijne, jak i kompozycje zapomnianych mistrzów szkoły niderlandzkiej (Jacob Clemens non Papa), hiszpańskiej (Francisco Guerrero), flamandzkiej (Nicolas Gombert) czy francuskiej (Jean L’Héritier). Oczywiście na płycie nie mogło zabraknąć miejsca dla Palestriny i bliskiego mu stylistycznie Hiszpana – Tomasa Louisa de Victoria. Więcej pewnie w dziale recenzje już wkrótce. Zapomniałbym – gdyby ktoś bardzo szukał odniesień do muzyki popularnej, to … Stile Antico w 2008 roku towarzyszyli na części trasy koncertowej artysty znanego u nas jako Sting. Podczas promowania albumu Songs from The Labirynth

Jak dla mnie – jedna z płyt 2009 roku. Oczywiście, gdybym podsumowywał rok…

Read Full Post »