Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Świdnica’

Oczywiście każdy, kto choć trochę lubuje się muzyce klasycznej doskonale wie, że na przełomie lipca i sierpnia każdego roku odbywa się w Świdnicy Festiwal Bachowski. W tym roku już po raz osiemnasty. O poprzednich pisało się już w Klasycznej Niedzieli (a choćby o cudnej Pasji Janowej sprzed dwóch lat), nie sposób zatem nie wspomnieć o tym muzycznym święcie i teraz. Program festiwalu jest bardzo obszerny, (możecie się z nim zapoznać tu) a same recitale odbywać się będą w różnych miejscach. Rzecz jasna – jak na Świdnicę przystało – prym wiedzie Świątynia Pokoju, gdzie odbędą się prawie wszystkie najważniejsze koncerty (praktycznie na otwarcie imprezy posłuchamy, co na pianoforte ma do powiedzenia Kristian Bezuidenhout względem muzyki C.P.E. Bacha, Haydna tudzież Mozarta). W ramach festiwalu wystąpi słynny Cantus Cöln, o którym w Klasycznej Niedzieli pisałem TU oraz TU) z muzyką Schutza, Scheina i Alberta, a znakomita Capella Cracoviensis (ten koncert w Bazylice Mniejszej w Strzegomiu) przeniesie nas w czasy Orlando di Lasso. Poza tym Marcin Masecki zagra nam nuty ze słynnego Klavierbüchlein für Anna Magdalena [Bach] (co zacz można sobie przeczytać TUTAJ), a Katarzyna Drogosz, która tak pięknie zagrała nam sonaty Beethovena przybliży nam tym razem twórczość Clary Schumann, Marii Szymanowskiej i Marianny Auenbrugger. A jak już mowa o fortepianie, to… choć to festiwal muzyki bachowskiej, to jednakowoż nie może zabraknąć na nim dzieł najważniejszego pianisty świata. Wspomniany już Marcin Masecki zagra dla nas nokturny Fryderyka Chopina. Uff…

Wszystko to (no, całości repertuaru nie wymieniłem) w pięknych okolicznościach przyrody i ślicznych wnętrzach kościelnych. Akustyka przednia, wykonawcy pierwsza klasa, nic, tylko raczyć się taką muzyką. WARTO.

Reklamy

Read Full Post »

IMG_9781Decyzja o wyjeździe na Dolny Śląsk zapadła błyskawicznie i jak to się zwykło mówić: w ostatniej chwili. Nie, żebyśmy mieli jakieś tam specjalne plany na weekend – wszak zdrowotne reperkusje moich szaleństw rowerowych cały czas jeszcze trzymały mnie wtenczas w uścisku. Ale pomysł, by pojechać na Pasję Janową do Świdnicy pojawił się już jakiś czas temu i gdzieś tam sobie drzemał z tyłu mojej głowy. Gdy więc okazało się, że jest tak nastrój, jak i ochota na wyjazd – nie zastanawialiśmy się ani chwili. Zarezerwowałem szybciutko nocleg, by  – mając świeżo w pamięci koncertowe wzruszenia – nie tułać się gdzieś po drogach południowozachodniej Polski. I pojechaliśmy ku tej fantastycznej sobocie.

Against literality. Przeciw dosłowności.

Oto aktualne hasło Międzynarodowego Festiwalu Bachowskiego w Świdnicy. Festiwalu mającego w tym roku swoją szesnastą odsłonę. Mogliśmy tam być tylko na jednym koncercie, bo ciężko, w natłoku codziennych spraw, znaleźć czas na cały, ponad tygodniowy program świdnickiej imprezy (wszak rodzina też domaga się swojego urlopu i to niekoniecznie przy muzyce Jana Sebastiana). Zatem: jeden koncert, ale jeśli już, to ten najważniejszy, bo od razu Johannes – Passion słynnego kantora od św. Tomasza z Lipska. I na dodatek w świdnickim Kościele Pokoju, w którym też jeszcze nigdy nie byliśmy (a bo to człowiek zawsze się śpieszy i potem nagle okazuje się, że nie ma czasu, by zjechać z głównej drogi do centrum). Podsumowując: zapowiadało się święto muzyki.

W programie przedkoncertowym doczytaliśmy, iż organizatorzy sugerują stroje koktajlowe (przyjaciel sugerował przebranie się za słomkę do drinków, ale ciężko mi się wbić w obcisły strój po wypadku) oraz zabranie koszyków piknikowych. Małym druczkiem na końcu dopisano szczegóły owej sugestii – na szczęście, nie przeczytawszy tego wcześniej wzięliśmy co trzeba, no może z wyjątkiem wina. Koniec końców po koncercie trza było wrócić do zachwycającego Gruszowa, a jazda po alkoholu nie wchodzi w grę. Azali koszyk mieliśmy…, w koszyku wiktuały specjalnie przez Najżońszą z Żon przyrządzone, ale… i tak się nie odważyliśmy piknikować w Kościele. Przeciw dosłowności. Ha!, no jasne. Nikt się nie odważył. Co nie znaczy, że cokolwiek się zmarnowało.

O koncercie przeczytacie w relacji (wystarczy kliknąć w link).

Nic się nie zmarnowało ze wspomnianych delikatesów za sprawą miejsca, gdzie przyszło nam spędzić cudowny wieczór. IMG_5192Pałac Gruszów, prowadzony przez Kingę Zabokrzycką oczarował nas osobą właścicielki, wnętrzami, przyjemnym i niezwykle uroczym wieczorem spędzonym wśród miłych ludzi na tarasie. Nasze placki i owoce znalazły uznanie wśród gości, a serwowane doń pyszne wino idealnie uzupełniło wrażenie wyjątkowości wieczoru. Fantastyczne miejsce. Aż nie chciało się rankiem wyjeżdżać. Zwłaszcza, że do śniadania… grali Chopina. Ech…

Read Full Post »

… festiwalami. O nich się napisze to i owo, postaram się o każdym, na który warto byłoby się wybrać (lubo sam się wybiorę). Na pierwszy rzut zatem Festiwal Bachowski w Świdnicy. Od 23 lipca do 2 sierpnia będzie można podelektować się muzyką klasyczną w wydaniu letnim. Zatem bez fraków, krawatów, sukni i stukania obcasami. Za to w koktajlowo – piknikowym stylu (wszak lato, lato wszędzie).

Program – bardzo niezwykły. Oczywiście Jan Sebastian Bach w roli głównej (i Pasja Janowa m.in. – aż mię korci by się wybrać), ale i Beethoven, Mozart, Haydn czy Haendel. Słowem – bardzo przekrojowo i bardzo pięknie się to zapowiada. Z artystów… będzie można m.in. zobaczyć i posłuchać na żywo Matthew Vennera, tegoż od Gorczyckiego niedawno recenzowanego.

Programowe szczegóły w linku. Całą stronę polecam, bo ładnie i skromnie zaaranżowana. Miło, że tak fajnie się to lato zapowiada…

Więcej zdjęć na http://www.bach.pl

Read Full Post »