Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘templariusze’

Temple ChurchDziś (15 lutego 2017 roku) wieczorem, w radiowej Dwójce o godzinie 19.30 czeka nas retransmisja koncertu, jaki odbył się w Londynie, w kościele Templariuszy, w ramach Temple Winter Festival. Koncert świeżutki, bo z grudnia 2016 roku. W programie:

Tomas Luis de Victoria Magnificat Primi Toni, Salve Regina,

Arvo Pärt Magnificat,

John Sheppard Libera nos; Gaude, gaude, gaude,

Benjamin Britten Hymn to the Virgin,

Sir John Tavener The Lamb,

Thomas Tallis Gloria, Sanctus i Agnus Dei z Missa Puer natus est nobis

Wyk. Tallis Scholars pod dyr. Petera Philipsa

Koniecznie nie wolno przegapić.

Reklamy

Read Full Post »

Adorate Deum, omnes Angeli ejus:
audivit et laetata est Sion: et exal taverunt filiae Judae.
Dominus regnavit, exsultet terra:
laetentur insulae multae.

Niby proste. Śpiewa się to tak:

A dlaczego taka muzyka? Ano dlatego…

Read Full Post »

Równo siedemset lat temu na paryskim placu zapłonął stos, na którym skonał Jakub de Molay, ostatni mistrz rozwiązanego i zniszczonego zakonu Templariuszy. Oskarżony o herezję, o oddawanie hołdu brodatej głowie, o czczenie demona o imieniu Baphomet. Rzekomo wyrzekł się Chrystusa, pluł na krzyż, uprawiał magię, sodomię i dzieciobójstwo. Spłonął na stosie, bo swoje, złożone w czasie tortur zeznania odwołał. Cóż, Filip Piękny, coś jak dziś Władimir Putin nie mógł sobie darować, by nie pokazać cóż znaczy WŁADZA. I nawet jeśli Templariusze w jakiejś mierze sprokurowali swój los, nawet jeśli z jakichś względów trzeba było ów zakon rozwiązać, to sposób w jaki to zrobiono do dziś budzi niechęć. Ten przykład więc niech będzie przestrogą dla tego człowieka, który dziś „…mieni się być wyższym nad wszystkie mocarze świata”. Historia (a jak pokazał los oprawców Jakuba de Molay – nie tylko historia) po latach bywa okrutna dla takich ludzi. Nawet gdy im się wydaje, że to oni, jako zwycięzcy „piszą” jej annały.

Dobrze, wspomnieliśmy o Wielkim Mistrzu. Nawiązaliśmy do czasów obecnych. A teraz wróćmy do tego, czym Klasyczna Niedziela najbardziej lubi się zajmować. Niekoniecznie w niedzielę, także w każdy inny dzień tygodnia…

ps. Trochę się lenię ostatnio – wszystko dlatego, że zimy praktycznie w tym roku nie było i jak się udaje, to znikam na rower. Ale nadrobię te braki, słowo 🙂

Read Full Post »

Bernard z Clairvaux do moich ulubionych kompozytorów nie należał. Ba, ja poniekąd w ogóle nie wiedziałem, że z komponowaniem muzyki miał on cokolwiek wspólnego. Owszem, podstawowe wiadomości na jego temat posiadam, ale że muzyka? Jakoś bledła ona w świetle innych dokonań.

Ten mnich zasłynął chyba najbardziej jako … twórca reguły zakonu Templariuszy. Na ile jest faktem, a na ile wynikiem zbiegu okoliczności / braku dowodów – trudno dziś dociec. Historię pisują zwycięzcy, a a tym przypadku wiemy tyle, ile pozostawili nam Cystersi. A że św. Bernard, założyciel zakonu jest dla nich osobą wręcz mityczną, to i trzeba przyjąć na wiarę, co się nam przedstawia.

Ensemble Officium 2007

Muzykę św. Bernarda na nasz obecny padół inkorporowali śpiewacy z Ensemble Officium. To nowa (dla mnie) grupa, ponoć wyrosła z amatorskiego nurtu muzyki dawnej, jaki po całej Europie rozlał się za sprawą swego rodzaju mody na takie śpiewanie (nawet w moim Kórniku istnieje całkiem fajny zespół – Castellum Cantans, o którym może kiedyś coś naskrobię). Działają od 1999 roku, trochę nagród zdobyli, kilka płyt nagrali, a recenzowana jest jedną z tych, które warto polecić. Szczegóły oczywiście w dziale Recenzje.

A co z tym tytułem? Ano ponoć Bernard z Clairvaux miał w zwyczaju pozdrawiać wszystkich słowami Ave Maria (bo słynął z wielkiej atencji do Matki Boskiej). No i kiedyś przechodząc obok jej figury w kościele rzekł swoje sakramentalne Ave Maria, na co pomnik ów ponoć mu odpowiedział Salve Bernarde…

Read Full Post »

 Ba, nawet powiedziałbym, że się dziwię (no, ale to ja zazwyczaj czepiam się szczegółów  w różnych filmach historycznych). Bo … sami posłuchajcie podlinkowanej pieśni  śpiewanej dla templariuszy ( i z takiej płyty właśnie –Time of the knights, będącej  częścią boxu Naxosa Time Of The Templars). Wysłuchajcie, przy okazji spoglądając na  poniższy tekst, pochodzący z książki Jude Upton – Ward ” Rule of The Templars”:

„… Towarzystwo niewiast jest rzeczą niebezpieczną, gdyż jego skutkiem szatan już wielu zwiódł z prostej drogi do raju […]. Uważamy za rzecz niebezpieczną dla każdego zakonnika nadmierne wpatrywanie się w twarz niewiasty. Z tego powodu żadnemu z was nie wolno całować białogłowy, czy byłaby to wdowa, młode dziewczę, matka, siostra, ciotka czy jakakolwiek inna; tedy od tej pory rycerze Jezusa Chrystusa mają za wszelką cenę unikać całowania niewiast, wielu bowiem mężów doprowadziło ono do zguby, dzięki temu rycerze będą mogli wiekuiście pozostawać przed obliczem Boga z czystym sumieniem i nieskażonym życiem…”

Wydaje mi się, że dobrze byłoby zachować pewną historyczną zgodność i muzykę dla templariuszy wykonywać powinni mężczyźni. Choć, … członkinie grupy Estampie śpiewają wyjątkowo pięknie. Tak sobie gdybam…

Read Full Post »

Andrew Eldritch nagrywając album Floodland (uwaga, to nie jest klasyka, errata, to klasyka, ale nie muzyka klasyczna) stwierdził w swojej szczerości, że owa tytułowa powódź powinna pochłonąć …Francję. I choć owo twierdzenie możemy złożyć na karb specyficznej miłości, jaką darzą się oba narody zamieszkujące dwa wybrzeża Kanału La Manche, to jakby się bardziej wgłębić w tę myśl, to … wiele bym w takim twierdzeniu nie zmienił. Cóż, jakoś specjalnie nie mam ochoty na docenianie osiągnięć Francuzów na przestrzeni wieków. Owszem, zwyciężyli pod Poitiers, ale czy ta bitwa (a właściwie jej skutki) to nie wynik zręcznego pijaru Karolingów ciężko będzie dziś jednoznacznie stwierdzić. Zapiszmy im jednak mały plusik za to.

Późniejsze poczynania Francuzów niekoniecznie już muszą budzić zachwyt. Załóżmy przez moment, że krucjaty były pozytywnym przejawem troski o krzewienie wiary chrześcijańskiej – zatem patrząc przez pryzmat dzisiejszych przynależności terytorialnych to Gotfryd de Bouillon i jego brat Baldwin, którzy zdobyli Jerozolimę (inna sprawa JAK to zrobili!!) byli Francuzami. Właśnie z uwagi na owo „JAK” oraz to wszystko, co działo się po drodze – bilans tego osiągnięcia jest zerowy.

 

Cathedral of Saint-Nazaire, Languedoc-Roussillon, France

 

Niestety słynne „zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich” padło na francuskiej ziemi, a ta, dookoła Tuluzy spłynęła krwią tych wszystkich, którzy kościołowi katolickiemu niekoniecznie chcieli się podporządkować. Że szło bardziej o majątki i ziemię, niż o kwestie dogmatyczne – wyjaśniać nie muszę – tak samo troską o rzekomą wiarę chrześcijańską mogli (i nawiasem mówiąc robili to przecież) tłumaczyć się Krzyżacy na terenach dzisiejszej Warmii i Mazur ( odmawiamy im tego prawa, prawda?). Minus. I to znaczny.

Wyczyny Filipa Pięknego wobec Templariuszy też nie napawają optymizmem. Po dziś dzień lekkie zdziwienie musi budzić zarówno sam zarzut bałwochwalstwa, jak i sposób, w jaki się z zakonem rycerzy Świątyni rozprawiono. No, ale kasa jest kasa, każda wymówka się przyda, byle była skuteczna.  Minus.

Dalej… no już jest coraz lepiej. Pomijając już różne wojny, które zazwyczaj spektakularnie wojska francuskie przegrywały, skupmy się na wspólnej z Polską historii szesnastowiecznej. Książę Henryk, hrabia de Valois, pretendent i ostatecznie król Polski przypominał swoim podejściem do korony polskiej dzisiejszego pretendenta (tak wiem, to zbyt odważne słowo) do gry w piłkę nożną dla Polski . Chciał być królem Polski, dopóki nie napatoczyła się szansa na koronę Francji. Wówczas zmiatał znad Wisły aż się kurzyło. I dobrze, bo to co zaserwował światu jego cudowny braciszek – Karol IX w postaci Nocy Świętego Bartłomieja wcale pozytywnymi myślami nie napawało. A samo zdarzenie niespotykanie mocno przypomina połączenie Nocy Długich Noży i Kryształowej Nocy w III Rzeszy Niemieckiej kierowanej przez małego malarza. Pozostał niesmak, żeśmy sobie takiego Króla obrali (tu ukłon ku tobie Przyjacielu – jak paskudnie można trafić również w preferowanym przez Ciebie ustroju). Minus (i to podwójny).

A potem … Rewolucja Francuska. Swoją niechęć (delikatnie rzecz ujmując) wyraziłem już wcześniej, więc powielał nie będę. Jedyne, co pozytywnie można o tamtych czasach rzec to fakt, że armie Napoleona i jego marszałków zwyciężały jak NIGDY. Za to kapelusz na chwilę zdejmę. Za politykę już nie. Za Somosierrę, Haiti, 1812 i Lipsk na pewno nie. Za „gówno w jedwabnej pończosze”, które tak reprezentowało Francję na Kongresie Wiedeńskim, że dwóch głównych sojuszników Napoleona wystawiło na szafot – zdecydowanie NIE. Mały plusik i tak na oko co najmniej 5 (słownie: PIĘĆ) wielkich minusów.

A dwudziesty wiek to lepiej zupełnie przykryć woalem milczenia – wszyscy wiemy dlaczego i tyle na temat. Minus!

Statystycznie więc nie ma co podsumowywać. No, a ja tak sobie gdybam o tym kraiku i wydawać by się mogło, żem jest uprzedzony wszem i wobec. Eee… aż tak źle nie jest. By zadać kłam takim wrednym twierdzeniom – zapraszam do działu recenzje. A tam Marc-Antoine Charpentier i jego album Miserere / Motets. Uff… tyle słowem wprowadzenia.

Read Full Post »

Na początek, by wejść w klimat, krótka miniatura autorstwa Hildegardy z Bingen. Dostałem swego czasu od przyjaciela świetne trzypłytowe wydawnictwo Naxosu z muzyką aspirująca do czasów templariuszy. Jedna z płyt, zatytułowana Music For A Knight zawiera m.in. takie króciutkie cudo.

A to wprowadzenie tyczy się historycznej daty. 15 lipca, to nie tylko Grunwald Jagiełły, ale również … – no właśnie, proponuję fragment książki:

Herb Jerozolimy„… Atak zaczął się w nocy 13 lipca. Pierwszą wieżą, która dotarła do murów, dowodził Rajmund z Tuluzy, jednakże tego akurat odcinka bronili żołnierze muzułmańskiego gubernatora Iftichara i Prowansalczykom nie udało się wedrzeć na wały. Rankiem następnego dnia wieża Gotfryda z Bouillon dotarła do północnego muru i około południa z jej górnego piętra, skąd wydawał rozkazy sam Gotfryd, któremu asystował Eustachy z Boulogne, udało się przerzucić most. Pierwsi przebiegli po nim dwa flamandzcy rycerze, Litold i Gilbert z Tournai, po nich dowódcy lotaryńskich oddziałów, a tuż za nimi Tankred ze swoimi Normanami. Podczas gdy Gotfryd nakazał swoim rycerzom otwierać miejskie bramy, oddziały Tankreda wdarły się na ulice miasta i przebiły się do Świątynnej Góry, z której część muzułmanów chciała uczynić swoją redutę. Tankred okazał się jednak szybszy – zdobył Świątynię, a jego żołnierze obrabowali ją z bezcennych skarbów. […]

Pieczęć TemplariuszyIftichar wraz ze swoją przyboczną strażą schronił się w wieży Dawida, jednakże potem poddał się Rajmondowi z Tuluzy, obiecując za wolność swoją i swojej świty wszystko, co znajdowało się w miejskim skarbcu. Rajmund zgodził się na to, zajął cytadelę, po czym jego gwardziści zapewnili Ifticharowi i jego orszakowi bezpieczny wyjazd z miasta. Byli to jedyni muzułmańscy mieszkańcy, jacy uszli z życiem z masakry.

Odurzeni zwycięstwem i przepełnieni bojowym duchem krzyżowcy zabrali się do rzezi ludności, tak samo nie zważając na wiek i płeć swoich ofiar, jak prze tysiącem lat uczyniły to legiony Tytusa. […] Żydzi szukali schronienia w swojej synagodze; zostali w niej przez krzyżowców żywcem spaleni. Rajmund z Aguilers, kapelan hrabiego Tuluzy, (…) udawszy się na Świątynną Górę stąpał w jeziorze krwi, która sięgała po kostki. Na wszystkich ulicach i placach miasta widziało się stosy odciętych głów, rąk i stóp. Przechodnie bez najmniejszego zakłopotania przechodzili nad trupami ludzi i koni…”

Tego dnia zginęło prawdopodobnie ponad 40 tysięcy ludzi, mieszkańców Jerozolimy. Krzyżowcy nie oszczędzili prawie nikogo, co stało w jawnej opozycji do pokojowego zajęcia Jerozolimy przez kalifa Umara w 638 roku n.e. Fakt, że Bizantyjczycy poddali miasto wówczas bez walki nie usprawiedliwia gehenny, którą zachodnie rycerstwo urządziło w świętym mieście trzech religii.

Gotfryd de BouillonDzięki uprzejmości przyjaciela obok widnieje zdjęcie Advocatus Sancti Sepulchri, czyli Obrońcy Grobu Świętego. Taki tytuł przybrał Gotfryd de Bouillon, jeden z przywódców armii pierwszej krucjaty, która w 1099 roku – a więc równo 910 lat temu, 15 lipca wdarła się na mury Jerozolimy, ustanawiając na 192 lata królestwo lenne w Ziemi Świętej.

Na zakończenie – anonimowy autor i jego Kyrie. Ten lament niech będzie cały podsumowaniem dla wpisu. A gdyby ktoś reflektował na więcej – służę. Music of the Church i Music of The Mediterranean czekają…

Gwoli wyjaśnienia, to opowieść o rycerzach Fratres Militiae Templi, Pauperes Commilitones Christi Templique Salomonis zacznie się tak naprawdę w 20 lat po tamtych wydarzeniach. W Boże Narodzenie, Anno Domini 1119. Ale o tym innym razem.

Read Full Post »