Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘The Beatles’

Korporacje rządzą światem. Wiemy, jasne. Nawet nie zamierzam się nad tym specjalnie rozwodzić, bo i po co? Zwłaszcza, że Klasycznej Niedzieli akurat z korporacjami niespecjalnie po drodze. A jednak… Żeby to zobrazować – konieczne będzie wyciągnięcie na światło dzienne kilku szczegółów z życia prywatnego 😀

Jak pewnie większość z czytelników Klasycznej Niedzieli zauważyła – dziecię mi się, całkiem małe urodziło. Sam fakt znaczenia specjalnego dla omawianej sprawy nie ma znaczenia, ale… dziecię, jak to dziecię, zaczęło dorastać (szybko czy nie, to odrębna sprawa). A jak już ciut urosło i stało się delikatnie mobilne, to… niechybnie doradczkowało do przyciągających wzrok kolorowych okładek płyt, książek i takich tam rzeczy.

Ech… no wiem, trzeba dziecko pilnować. Bo jak się nie pilnuje, to kończy się tak, jak w przypadku koncertów fletowych Jerzego Fryderyka Haendla. Niestety ząbki mojej córci napoczęły album nagrany przez Dorothee Oberlinger, zanim zdążyłem zareagować skończyło się jak na poniższym zdjęciu:

Powiecie, tragedii nie ma. No nie ma. Ale… jednakowoż taka płyta kiepsko się na półce prezentuje (wiem wiem, nie po to się płyty kupuje, ale ja jestem z tego starszego pokolenia, które na takie sprawy zwraca uwagę). Na szczęście ten album wydała niemiecka wytwórnia Raumklang. Moja ulubiona wytwórnia, a odkąd dokonali rzeczy uznawanej przeze mnie za niemożliwą, to wręcz ukochana 🙂

Otóż. Za sprawą Konrada Tomaszewskiego z Music Island (pozdrawiam, pozdrawiam i polecam każdemu wizytę na tej Muzycznej Wyspie z Klasyką i nie tylko) otrzymałem ni mniej ni więcej, tylko nowy, całkiem świeżutki digipack w miejsce tego uszkodzonego przez córkę. Tak tak, to się nazywa SOLIDNOŚĆ, DBAŁOŚĆ O KLIENTA i w ogóle PROFESJONALIZM. Oto dowód:

No dobrze – zapytacie – a gdzie te różnice? Ano… ząbki mojej córeczki niestety nie ominęły również The Beatles. Nie wiem, czy to jabłuszko na okładce, czy może chęć przeżycia faktycznie magicznej i tajemniczej podróży, dość powiedzieć, że Magical Mystery Tour Beatlesów spotkał równie przykry los, co wcześniej Jerzego Fryderyka Haendla. Skutek poniżej.

 Niestety tym razem bez happy endu. Mail poszedł, odpowiedzi brak, zobaczymy, może cuś wskóram kolejnym przypomnieniem. Ale… powiem szczerze, że nie liczę za bardzo. Ostatecznie, korporacje czymś sobie na tę powszechną niechęć zasłużyły…

Na koniec – żeby nie było tak ponuro – Dorothee Oberlinger.

Reklamy

Read Full Post »