Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘viola da gamba’

… wszedł mi do głowy i nie chce wyjść. To pomyślałem, że się podzielę, zwłaszcza, że to stara, acz zacna płytka jest. W linku odnośnik do wiadomego działu, a poniżej maleńka próbka, jak panowie sobie onegdaj pogrywali.

Reklamy

Read Full Post »

…na temat muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej przeczytacie w dziale recenzje. Wystarczy kliknąć w link. A w trakcie czytania można zapodać sobie właśnie taką muzykę. Miłego słuchania…

Read Full Post »

Recenzji tej płyty w dziale właściwym nie będzie. Bo jakoś nie mogę się zdecydować, gdzie powinna trafić. Czy umieścić ją pod „S”, jako że za muzyczne zobrazowanie Francji XVII wieku odpowiada Jordi Savall. A może zasadniej byłoby otworzyć przegródkę z literą „M”, jako że większość utworów to kompozycje, których autorem jest Marin Marais? Tudzież można by na upartego wepchnąć wszystko do działu „V” – jak Various Artists (ok., można również jako Różni wykonawcy, ale to mniej pasuje i mimo wszystko jakoś nie brzmi): bo i kompozytorów jest trzech minimum, no i wykonawcy też w kilka osób występują. Voila! Takie bogactwo, że… wybrać się nie da i już. Więc zamiast recenzji w dziale REZENZJE będzie wpis na stronie głównej o takimż charakterze, więc w sumie wszystko gra.

Skoro zatem kwestie formalne mamy wyjaśnione, to czas przejść do muzyki. Owszem, przyznaję, jakoś tak Francuzi nie robili na mnie wrażenia. Pomijając przyczyny (ech tak historia i polityka), a przechodząc do skutków (nadmiar niechęci) – okazuje się, że moje uprzedzenie ku muzyce francuskiej nabrało już tak znaczących rozmiarów, aż trudno przed nim uciec. Owszem, jakieś tam jaskółki odnowy się pojawiały (vide Charpentier), ale przy takich Niemcach, do których nienawiść powinienem wyssać z mlekiem matki i ugruntować filmami o II w. światowej to po prostu czarna muzyczna dziura.

Tym bardziej przyjemniej jest mi zachęcić do posłuchania albumu z muzyką, która trafiła do mnie w sumie przypadkiem, za sprawą znajomego. A tak, najpierw była płyta, a potem – wyszukany w sieci (dlaczego tak – o tym w osobnym wpisie) – film. „Wszystkie poranki świata” czyli Tous Les Matis du Monde Alaina Corneau obejrzałem z niezwykłą przyjemnością, bo primo to dobrej muzyki w filmach ostatnio jak na lekarstwo, a secundo – taki rodzaj sztuki filmowej nieczęsto się zdarza w ogóle (bo jednak świat woli strzelanki lub komedyjki tudzież inne kosmiczne polowania) i na dodatek rzadko można go obejrzeć, przegapiwszy premierę.

Słynny (chyba nawet bardziej niż kompozytorzy muzyki wykorzystanej do filmu razem wzięci) Jordi Savall, wymieniany jako twórca tej muzyki filmowej posłużył się w jej ułożeniu kompozycjami francuskiego baroku. Marin Marais i Jean de Sainte-Colombe – bohaterowie opowieści Corneau oddali filmowej ścieżce dźwiękowej swoje utwory, a Savall, jak to on, wespół z zespołem pięknie je wykonali. Album Alia Vox w wersji SACD nabyłem więc z ogromną ochotą po wcześniejszych odsłuchach muzyki z CD i nie zawiodłem się. Już od pierwszej miniaturki na albumie – marszowego  Marche pour la ceremonie des turcs słychać niezwykłą wręcz przestrzeń w tych nagraniach. Jest melodyjnie, malarsko i poetycznie, a muzyka doskonale się broni bez obecności obrazu, dla którego została sprokurowana, co potwierdza znakomitość muzyków i samych kompozycji.  Oczywiście viola da gamba do łatwych instrumentów nie należy. Tak dla samego wykonawcy, jak i dla słuchacza. Jednak po oswojeniu się z jej specyfiką, z barwą dźwięku i łagodnym brzmieniem nabieramy coraz to więcej szacunku dla każdej wydobytej z tego instrumentu nuty. Można wręcz zapaść się w brzmienie tamtejszego świata, posmakować Francji której już nie ma od wieków i powzdychać do czasów, gdy każda nuta brzmiała tak, jakby umierała. Ten cytat, padający zresztą w filmie jest najlepszą recenzją albumu. Prawdziwą oceną wartości muzyki zawartej na Tous les matins du monde.

Posłuchajcie na koniec jednego z utworów. Kojarzy wam się ten motyw? Mnie z pewnością, pytanie tylko, kto i kiedy oraz od kogo coś zapożyczył…

Read Full Post »