Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Warsaw Chamber Opera’

Cztery nazwiska. Hitler i Beck. Szarzyński i Zychowicz. Co mają wspólnego ze sobą. Suma summarum nic. Ale jakby zestawić je tak bliżej, to i sporo. Na początek duet oczywisty. Szef naszej dyplomacji – pułkownik Józef Beck i kapral armii austro – węgierskiej, późniejszy władca III Rzeszy, Adolf Hitler. Obaj trzymali w rękach los świata. Obaj tego daru Opatrzności nie wykorzystali. Pierwszy, bo „…tą rzeczą jest honor…”, drugi, bo wiadomo co. Mogło być inaczej? Mogło. Tu na scenę wchodzi Piotr Zychowicz. Udowadniając w swojej książce, że Pakt Ribbentrop – Beck był możliwy. Że nie zakończyłby się tym, czym zakończyło się jego niezawarcie.

A Szarzyński? Siedemnastowieczny mnich rodem z … Ukrainy? No właśnie. To kiedyś była Rzeczypospolita. I już nie jest. A że Beck nie potrafił jakoś dogadać się z Niemcami (ktoś ma dziś pretensje do Włochów, albo Węgrów, albo Rumunów, że walczyli po stronie III Rzeszy??) to w jakiś sposób owe błędy dotknęły również nie żyjącego od wieków kompozytora. W 1944 roku, skutecznie i dokładnie rasa panów spaliła nasze księgozbiory Biblioteki Narodowej. W tym i rękopisy dzieł wspomnianego wyżej zakonnika.

Gdyby nie rozsądek badaczy z dwudziestolecia międzywojennego, nigdy byśmy tej muzyki już nie posłuchali. Jak te kilkadziesiąt milionów zabitych, które pochłonęła tamta wojna.

Czasami jednak mam wrażenie, że my, Polacy nie mamy szczęścia do ludzi, od których zależy los owych milionów. Jakieś fatum, czy co?

Aha, przywołany Szarzyński dostępny w dziale recenzje. Zapraszam.

Reklamy

Read Full Post »

Przyznaję, że miałem przedwczoraj taki pomysł, z okazji rocznicy urodzin mistrza Vivaldiego napisać mały tekst mu poświęcony. Ale jakoś wybitnie mi się nie chciało. No to sobie słynny Antonio poczeka. Do następnego roku, w końcu co jak co, ale lista dzieł Rudego Księdza jest całkiem obszerna i zawsze będzie okazja napomknąć coś o Nim i o  Jego muzyce.

Tak więc Vivaldi poszedł w odstawkę, a wszystko dlatego, że niezwykle mocno ostatnimi tygodniami okupuje moje różne źródła dźwięku muzyka polska. Stricte ‚polska’. Napisana przez Polaka i wykonywana przez Polaków. Jedno z drugim (pisanie i wykonywanie) różni bez mała 350, prawie 400 lat, ale nie to akurat jest ważne. Ważne, że warto ową muzykę odkrywać, nawet jak czasami zabiera czas i człowiek zapomina, że np. ukazała się nowa płyta OSI. No ukazała się, nawet jest „hajna” jak mówi moja córuś, ale co z tego. Wszystko ma swoje miejsce i czas.

Brnę filozoficznie, a nie chciałem. Chciałem za to dać znać, że kolejny Mielczewski wisi w dziale recenzje…

Read Full Post »

Za bukowiną, przy skrzyżowaniu duktu z przesieką, stał wśród wysokich trawkrzyż pokutny...

Za bukowiną, przy skrzyżowaniu duktu z przesieką, stał wśród wysokich traw
krzyż pokutny…

… dobrze, że „koniec świata nie nadszedł w Roku Pańskim  1420, w lutym, w poniedziałek po św. Scholastyce”. Choć historia potoczyła się niekoniecznie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, to jednak dzięki temu można pochylić się – i to na dłużej nawet – nad dziełami potomków naszych renesansowych i barokowych tradycji, która, jak to skutecznie ostatnio się przekonuję – wcale niczego pozostawiła po sobie spuściznę.

Świat też – co było do przewidzenia – istniał dalej tak w piątek, 21 grudnia roku 2012, a więc w dzień następny po końcu świata biednych Majów, jak i nie zapadł się w sobie całe tygodnie po owej kluczowej niby dacie  i tak pewnie będzie trwać aż … do końca świata. Jakkolwiek byśmy go jednak nie szanowali tudzież nie przeklinali, jest jaki jest, będzie zapewne nie lepszym, a człowiek nie ma specjalnie wpływu na to, co wydarzy się w przyszłości. Toć zajmijmy się wobec tego przeszłością, zwłaszcza, że ma ona miły dla ucha w szczególności wymiar.

Więcej? W dziale recenzje…

Read Full Post »

… nadesłała słusznej wielkości paczkę. Z niezwykłą, w większości zupełnie mi nieznaną muzyką. O każdej postaram się cuś skreślić. pro-musica-camerata

Read Full Post »

Jesień na zamku Górków w Szamotułach Tyle notek poświęcam różnym pięknym miejscom, a przecież i „moje miasto” (tak po prawdzie to rodzinne miasto mojej Żony, bo ja napływowy element jestem) zasługuje na niejedną wzmiankę w Klasycznej Niedzieli. Co prawda dzisiejsza notka nie będzie się Kórnika bezpośrednio tyczyć, ale jakieś nawiązanie istnieje.

Zatem: wieki temu właścicielami Kórnika byli pieczętujący się herbem Łodzia Górkowie. Ten możny ród wielkopolski posiadał liczne włości i sporo po sobie pozostawił. Oprócz mego miasta i … miejsca, gdzie mieszkam, a które administracyjnie nie istnieje rządzili oni bowiem w Miejskiej Górce (gniazdo rodowe jak podają źródła), Koźminie, Jutrosinie, Swarzędzu, Osiecznej, Czempiniu, Czerniejewie, Sierakowie i … uff, w Szamotułach. Tu tedy dochodzimy do owych muzycznych konotacji, które pozwalają ówże ród w serwisie poświęconym muzyce klasycznej wspominać. Za czasów bowiem Andrzeja I Górki, na świat w jego szamotulskich włościach przyszedł Wacław, przez potomnych nazwany później „Wacławem z Szamotuł”. Niewiele o nim wiadomo, żył chłop na tym padole krótko (coś pecha mają nasi „narodowi” i wielcy kompozytorzy), ale trochę rzeczy po sobie pozostawił. Powiedzieć, że rewelacyjnych – to nic nie powiedzieć.

Skąd mi się dziś wziął Wacław z Szamotuł? Ano z takie płyty, która w ostatni piątek przyszła w paczuszce całkiem słusznych rozmiarów. Jak wrócę z zakupów, to zapodam zdjęcie, a póki co – zapraszam na pierwszą odsłonę owej przesyłki w dziale recenzje…

Miłej niedzieli. Najlepiej Klasycznej 🙂

Read Full Post »