Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Wielki Piątek’

crucifixionO ile wczorajszy dzień jednoznacznie opowiadał się za muzyką Ciemnej Jutrzni, od której dość ekwilibrystycznie uciekliśmy w motety de Victorii, o tyle Wielki Piątek nie pozostawia w tej materii ŻADNEJ swobody. Jest bowiem kilka dzieł, które bezwzględnie domagają się uwagi w Dniu Męki Pańskiej i każde z nich przynosi muzykę tak znakomitą, że po prostu NIE WOLNO ich pominąć. Toteż my dziś nie pochylimy się przed ponadczasowymi, jak zawsze, Ostatnimi Siedmioma Słowami Jezusa Na Krzyżu… i to bez znaczenia, czy w muzykę ubrał je wspomniany w Wielkim Tygodniu Orlando di Lasso, czy też nasuwający się niejako samoistnie Giovanni Battista Pergolesi, czy też najznamienitszy w tym towarzystwie Józef Haydn (o moim ulubieńcu, Heinrichu Schutzu że nie wspomnę). Nie, Die Sieben Worte unsers lieben Erlösers u. Seeligmachers Jesu Christi, so er am Stamm des Hl. Kreuzes gesprochen każdy może sobie wyszukać i posłuchać, do czego zresztą zachęcam.

Skoro zaś nie „The Last Seven Words…” – to może druga oczywista oczywistość? Stabat Mater. Znowu Pergolesi, albo jeszcze lepiej – Boccherini, ze znakomitą Amaryllis Dieltiens na sopranie (padam na kolana, ilekroć słucham tego dialogu śpiewaczki i skrzypiec w Fac ut portem Christi mortem)? Nie, to byłoby za proste.

Pewnie ktoś teraz wykrzyknie (nie wiem, czy wolno w Wielki Piątek krzyczeć…): WIEM! WIEM! Membra Jesu Nostri. Nosz jasne, Rany Jezusa Chrystusa, cóż bardziej (zwłaszcza po filmie Mela Gibsona) bardziej może pasować do ilustracji tego Dnia? Aż mnie skręca, by zapodać tu link do Ecce super montes w wykonaniu Lautten Compagney i Capella Angelica. Albo w wersji The Sixteen. Albo Suzukiego. Ech… nie!

No to wybór może być tylko jeden. Jeden kompozytor i jeden utwór. Nic więcej nie pozostało do naszych czasów (mówiłem Wam, że wierzę w spiski? Że Watykan na 200 % coś równie pięknego skrywa przed nami? Jestem tego pewien, zwłaszcza, że… Gregorio Allegri pisząc Miserere nie mógł być zwykłą duszą skrytą w ciele człowieka. Nie ma takiej opcji. O ile wczoraj napisałem, że te dwie minuty motetu Domine Iesu Christi de Victorii brzmią, jak cała wieczność, to MISERERE MEI śpiewane przez The Tallis Scholars JEST WIECZNOŚCIĄ. Posłuchajmy, i popatrzmy, jak to w 1994 roku zabrzmiało w Bazylice św. Marii z Nazaretu w Rzymie.

Właściwie to mógłby być koniec. Jeśli Bóg lubi muzykę, a Allegri był człowiekiem, a nie aniołem, który zwiał z Nieba na ten nasz padół, to za Miserere wybaczy ludzkości wszystko. Dla Miserere warto było, że dał nam wolną wolę. Choć… nie tylko dlatego.

Bo jest jeszcze Requiem. Tak, tak. Ale nie to najsłynniejsze, mozartowskie. Nie wspominany w tym tygodniu Biber, czy pomijany przeze mnie, acz lubiany Verdi. Ten smutek przeogromny, strach, nienawiść do drugiego człowieka i pogardę, jaką niosą wydarzenia Wielkiego Piątku niech zniweczy aria dla której nie mam słów. Nie trzeba ich zresztą, bo stojąc pod Krzyżem nic, co powiemy nie jest ważne. Śpiewaj, Philippe..

Reklamy

Read Full Post »

Wśród zapytań internautów  wpisywanych w  wyszukiwarkach pojawia się  ostatnio często hasło „Psalm na  Wielki Piątek”. O nim było już w  Klasycznej Niedzieli (o samym  psalmie 51 możecie przeczytać  tu), a i o moich ulubionych  wykonaniach Miserere Gregorio  Allegriego również co-nieco  dziale recenzje znajdziecie (np.  o Tallisach, albo o A Sei Voci),  więc nie będę się powtarzał.

Na Wielki Piątek jednak polecę  wam nową muzykę, która  dotarła do mnie zupełnie  niedawno, przy okazji wizyty  w Music-Island. Odbierając  nowe albumy Stile Antico  rozmowa zeszła jakoś tak  naturalnie na Dietricha  Buxtehude i jego Membra Jesu  Nostri. Deliberowaliśmy o  wykonaniach, zastanawiając się  nad The Sixteen Harry’ego  Christophersa wydanym przez  Coro i raumklangowym Capella  Angelica. Przeważyły plusy  dodatnie Raumklangu (bo, m.in.  cyt: „The Sixteens to taki trochę  Michael Jackson muzyki klasycznej. Nagrali kilka niezłych, wręcz rewelacyjnych płyt, ale też całą masę  wypełniaczy, w których specjalnie nie przykładają się do realizacji nagrań”).

Raumklang urzekł mnie ostatnio podwójnie. Najpierw swoim samplerem, który przy okazji jakichś zakupów otrzymałem w Music-Island, a potem swoimi sonatami na flet Jerzego Fryderyka Haendla. Biorąc więc do ręki album Membra Jesu Nostri  niemieckiego ensemble’a Capella Angelica wydany właśnie przez wytwórnię Raumklang mogłem spodziewać się, co zawiera. A właśnie – o tym co na albumie – szerzej w dziale recenzje. Gdzie zapraszam.

Read Full Post »

Psalm 51, albo … Miserere Mei…

Batszeba w kąpieli.  Mówi się, że to król Dawid jest autorem tego psalmu błagalno – pokutnego. Daleczgo? Ano uwiódł on żonę swojego wojownika, Uriasza Hetyty, który w tym czasie walczył dla niego z Ammonitami pod Rabbą. Gdy Dawid zorientował się, że Batszeba (owa uwiedziona niewiasta) jest w ciąży, wezwał z pola bitwy swojego wojownika, licząc, że ten po długim pobycie w „okopach” skusi się wdziękami swojej żony. Jednak prawo religijne (na mój gust zupełnie zapomniane obecnie) nakazujące powstrzymanie się wojowników od seksu w czasie działań wojennych nie pozwoliło Uriaszowi na spędzenie nocy z żoną. No i pozamiatane. Żeby więc rzecz się nie wydała, Dawid wysłał swego wojownika na wojnę z rozkazem, by ten wziął udział w najcięższych walkach. A że ten był dzielny i słuchał się rozkazów, to poszedł i ustrzelili go skutecznie Ammonici z łuków. Po upływie żałoby Dawid ożenił się z Batszebą i … wcale nie żyli długo i szczęśliwe. We wszystko wmieszał się prorok Natan, który swoim proroctwem napiętnował króla i jego małżonkę. Efekt proroctwa był dość makabryczny: ich pierworodny syn zmarł, jak zostało to przez Natana zapowiedziane.

Gregorio Allegri

Psalm 51, znajdujący się w Księdze Psalmów zaczyna się od słów Miserere Mei  i jest to klasyczny przykład incipitu, czyli formułki, oznaczającej początkowe wyrazy lub całe pierwsze zdanie tekstu samego utworu (od incipere – zaczynać). Psalm ten był wykorzystywany przez wielu kompozytorów jako tekst utworów wokalno-instrumentalnych wykonywanych w czasie liturgii w Kościele katolickim na przestrzeni wieków. Najsłynniejszym i najpiękniejszym jest Miserere Mei kapelmistrza katedry sykstyńskiej Gregorio Allegriego.  Skomponowane na dwa chóry, zachwyca zwłaszcza partiami solowymi śpiewanymi przez chłopców z chóru chłopięcego. Współczesny Allegiemu papież zastrzegł, że dzieło to – tak silnie oddziaływujące na słuchacza – może być wykonywane jedynie w Katedrze Sykstyńskiej i tylko w Wielkim Tygodniu.

Zachwycająca  mnie nieodmiennie od kilku już lat wersja The Tallis Scholars jest do posłuchania tutaj. Zwłaszcza sopran Deborah Roberts to muzyczna uczta wszech czasów, niedostępna żadnemu innemu utworowi muzyki klasycznej. 

Read Full Post »