Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Wielki Post’

… do Wielkiego Postu jeszcze dwa tygodnie a ja już utknąłem w tej muzyce…

Reklamy

Read Full Post »

… polecam muzykę Jana Sebastiana Bacha z  albumu Bach – Motets nagraną przez Bach  Collegium Japan. Album zawiera motety  Bacha – śpiewane oczywiście w języku  niemieckim. Utwory wykonywane są przez  solistów z towarzyszeniem chóru a capella  bądź też przez solistów i chór z orkiestrą  kameralną. Dzieła te Bach napisał z  przeznaczeniem na specjalne okazje – stąd  poniżej wyszczególnienie kolejnych części.

Na albumie znajdują się:

  • BWV 225 Singet dem Herrn ein neues Lied
    • data powstania: ok. 1727,
    • utwór przeznaczony na dwa chóry czterogłosowe (SATB)
  • BWV 226 Der Geist hilft unser Schwachheit auf
    • stworzony na uroczystośc pogrzebu rektora Thomasschule,
    • wykonany 20 października 1729,
    • przeznaczony na dwa chóry czterogłoseowe (SATB), smyczki, oboje, fagot i b.c.
  • BWV 227 Jesu, meine Freude
    • motet żałobny w formie wariacji chorałowej
    • przeznaczony na chór (SI,SII,A,T,B) acapella
  • BWV 228 Fürchte dich nicht
    • motet żałobny
    • przeznaczony na dwa chóry (SATB) acapella
  • BWV 229 Komm, Jesu, komm, mein Leib ist müde
    • motet żałobny
    • data powstania 1733
    • przeznaczony na dwa chóry (SATB)
  • BWV 230 Lobet den Herrn, alle Heiden
    • autentyczność tego utworu jest często kwestionowana ze względu na odrębność formy od pozostałych motetów J. S. Bacha
    • przeznaczony na chór (SATB) i b.c.

oraz dwie kantaty:

  • BWV 118 – O Jesu Christ, meins Lebens Lich
  • BWV 157 – Ich lasse dich nicht, du segnest mich denn

Szerzej na temat – w recenzji. Miłego słuchania – w linku dostępnym w wiadomym serwisie nagranie Tona Koopmana: Jesu, meine freunde.

Read Full Post »

Exegi monumentum, Horacego, którą w szkole średniej przerabiają uczniowie wydaje się czytającej ją młodzieży niesłychanie bezsensownym utworem. Nie dość, że pisana wierszem, (a te interesują tylko dziwaków), nie dość po łacinie (a to język dziwaków), to jeszcze sam utwór pochodzi z czasów, w których nawet papieru nie było, o komputerach, komórkach i Internecie wspominając. Traktuje się dzieło Horacego po macoszemu również z innego powodu. Jaki bowiem czytelnik, mając kilkanaście lat wyobraża sobie upływ czasu? Dla nastolatka osoby trzydziestoletnie są po prostu stare, a czterdzieści lat to już w ogóle jakieś science – fiction jest. Owszem, może i kiedyś samemu się ten wiek osiągnie, ale to tak odległy czas, że nie ma sensu o nim nie tylko mówić, nie tylko pisać, ale również myśleć. Sam byłem nastolatkiem kiedyś, i wiem, jak myślałem. Przypomnijmy zatem sobie, jak brzmi dzieło Horacego brzmi. Tłumaczył – Lucjan Rydel.

Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu.

Od królewskich piramid sięgający wyżej;

Ani go deszcz trawiący, ani Akwilony

Nie pożyją bezsilne, ni lat niezliczony

Na wyżyny się wzbiłem i żem przeniósł pierwszy

Do narodu Italów rytm eolskich wierszy.

Melpomeno, weź chlubę, co z zasługi rośnie,

I delfickim wawrzynem wieńcz mi skroń radośnie.

Ano, tak jest. Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu… mówi do nas Rzymianin, którego kości nie są już nawet pyłem, a my zdajemy sobie po jakimś czasie sprawę, że ów upływający czas widać we wszystkim. I chyba uświadamiać tego nikomu nie trzeba. Widzimy go w lustrze, a i owszem. W świecie dookoła? Jasne. Dzieci dorastają. Oczywiście. Dni, tygodnie, lata przemijają i ani się człowiek obejrzy, jak przyklepią go w którymś momencie six feet underground. Ano, prawda. Ale zostawmy te ponure myśli.

Wstęp o czasie jest jednak nieprzypadkowy. Jeszcze niedawno przeżywaliśmy Radość Bożego Narodzenia, a już minął karnawał i przed nami Wielki Post. I tak ciągle i ciągle naprzód. Aż do wieczności. Wielki Post, jakkolwiek by go nie przeżywać, nieodparcie kojarzy mi się z muzyką Gregorio Allegriego. Usłyszałem ją kiedyś właśnie w Wielki Piątek i od tego czasu uważam, iż jest to jedno z najpiękniejszych dzieł muzyki, jakie człowiek kiedykolwiek skomponował. To jest ten jego Pomnik Trwalszy Niż Ze Spiżu. Ponadczasowy, piękny, zdumiewająco zachwycający – niby tylko 10 minut śpiewu, a … proszę posłuchać – brzmi, jakby sami Aniołowie śpiewali. I dzięki tym nutom pamięć o jednym z wielu kapelmistrzów Kaplicy Sykstyńskiej nie zaginęła, a słowo „Allegri” jest jednym z częściej wpisywanych haseł w wyszukiwarkach.

W Klasycznej Niedzieli można znaleźć recenzję płyty The Tallis Scholars z koncertu w bazylice Santa Maria Maggiore  w Rzymie. To jedno z moich ukochanych wydawnictw z muzyką klasyczną (ba, w ogóle z muzyką, jakie słucham w domu!). Miserere z tego koncertu było już prezentowane w jednym wpisów. Więc dziś dla odmiany wersja, którą usłyszałem przed laty. Chór chłopięco – męski Kings College Chapel zaśpiewał to kiedyś tak… Jakby ktoś był zainteresowany jeszcze inną wersją – proponują zajrzeć do działu recenzje.

Nadchodzący Post, wydarzenia, które mają przygotować nas do Wielkiego Tygodnia to czas, w którym szesnastowieczna muzyka sakralna brzmi wyjątkowo pięknie i prawdziwie. Pamiętając, że pulvis es et in pulverem reverteris myślmy o przyszłości aby kiedyś każdy z nas mógł powiedzieć non omnis moriar…

Read Full Post »