Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Wolfgang Amadeus Mozart’

/home/wpcom/public_html/wp-content/blogs.dir/b48/7237607/files/2015/01/img_0497.jpgTak do kawy, skoro za oknem wyje wiatrrrrr… Przyjemnie, lekko, z wyczuciem i w nawiązaniu do ostatnich francuskich fascynacji. Dwudziesty piąty, z tymi wstawkami z Marsylianki będzie akurat.

Reklamy

Read Full Post »

Ano, ma się to szczęście. Było się grzecznym, miłym, napisało się list… i natrafiło się na niezwykłą rzecz w niemieckim sklepiku w pałacu w Pillnitz.  Same, jak widać sprzyjające i pozytywne kwestie. Faktem jest, że trzeba jeszcze tydzień poczekać, ale… ostatecznie to też dość przyjemne. Owo „czekanie”. No, jest się też dorosłym, więc w Mikołaja już się nie wierzy. Ale to nie problem, koniec końców jak można by narzekać, gdy prezencik przyniesie ktoś, kto nie jest gruby, nie ma brody, nosi fajną bieliznę i jest rodzaju żeńskiego 😀

Ażeby uprzyjemnić sobie czekanie – mała zajawka tego co mnie czeka. Co prawda w innym wykonaniu, ale… i tak miło, ładnie i przyjemnie. Zapraszam do działu recenzje. A grają tak:

Read Full Post »

Czarodziejski flet, mozartowska opera z 1791 roku pełna jest symboli masońskich. Mozart wraz z librecistą, Emanuelem Schikanderem zasiada w loży, więc nic dziwnego, że wiedzieli co w trawie piszczy. Ponoć właśnie za to komando masońskie otruło kompozytora w kwiecie wieku – sam Wolfgang przecież żalił się Konstancji, że „ktoś podaje mu accua toffana”. Dość powiedzieć, że jeszcze tego samego roku co premiera wyjawionych sekretów wielki kompozytor skonał w dość niewyjaśnionych okolicznościach. Potem jeszcze kilka mitów i przekręconych faktów dołożyli potomni i tak jest jak jest…

W sumie to nieważne. Liczy się bowiem, że umierając Wolfgang zostawił nam taką kompozycję…

Jak grają i śpiewają wkrótce, ino wymyślę oprawę wizualną 🙂

Read Full Post »

… z kalendarza. Historycznie 29 października to całkiem niezwykły dzień. W 1187 roku papież Grzegorz VIII ogłosił wezwanie do III krucjaty krzyżowej, wsławionej później tym, że wzięli w niej udział najważniejsi monarchowie zachodniej Europy, którzy jednak prawie nic nie osiągnęli, poza złupieniem i wyrżnięciem Akki, i… chwilowym powstrzymaniem podbojów Saladyna. Frankijskie państwa na Bliskim Wschodzie czekała zagłada, podobnie jak powoli schodzące ze sceny Cesarstwo Bizantyjskie. Trzysta parę lat później Marcin Luter odprawił pierwsze nabożeństwo w języku niemieckim, co warto odnotować, bo inaczej nie moglibyśmy słuchać tych pięknych kantat Jana Sebastiana Bacha. Carowie_Szujscy_na_sejmie_warszawskim_Jan_Matejko_18_centuryPrawie sto lat po Lutrze również i w Rzeczypospolitej doszło do ważnego zdarzenia. W 1611 roku car Wasyl Szujski złożył w Warszawie hołd Zygmuntowi III, co tak ładnie namalował po latach Jan Matejko. Ech…

Ale żeby nie było pozamuzycznie – równo 185 lat temu zmarła ukochana siostra Wolfganga Amadeusza Mozarta – Anna Maria, którą historia zapamiętała tak, jak ją brat nazywał. Nanerl. Pięknie grała, więc przypomnijmy sobie jeden z utworów, które Wolfgang napisał z myślą o niej…

Gra współczesna znakomita pianistka, Helene Grimaud. Taka w sumie jesienna muzyka, prawda?

Read Full Post »

Zagramy dziś leciutko, akuratnie na lato. Mozart na takie dni (bez mała tygodnie, bo daaawno nie było już w Polsce takiego pięknego lata, prawda?) nadaje się doskonale. Grało mu w duszy tyle pięknych nut, że i każdy dzień można by obdzielić sobie coraz to nowym koncertem, symfonią czy innym divertimentem. Więcej… w stosownym dziale.

A grają tak:

Read Full Post »

…lato wszędzie. To i leciutka muzyka bez zobowiązań. Taka do kawy, ewentualnie zimnej lemoniady, w ostateczności dobrze schłodzonego alzackiego Gewürtztraminera, oczywiście obowiązkowo w dobrym towarzystwie. Słowem: ot, wysublimowana gra pozorów, jaką tanim (no w miarę, jak ktoś wybierze lemoniadę) kosztem można sobie sprokurować w zwykłe popołudnie, gdy powietrze zastyga w tym swoim niespełna lub ponad trzydziestostopniowym upale.

Do takich okoliczności przyrody idealnym zda się być Mozart. Wielki Wolfgang Amadeusz bowiem miał lekką rękę do muzyki i do wina, był – jakbyśmy to dziś powiedzieli – celebrytą tamtych czasów. Bywał tu i tam, wszędzie szokując tak swoim wiekiem, jak i talentem. Miał też pecha i szczęście zarazem. Pecha, bo trafił swoim życiem w okres ówczesnej Europy naznaczony swego rodzaju findesieclizmem. Może wprost szału nieopamiętania francuskiej rewolucji jeszcze nie było ani widać, ani słychać… ale z pewnością współcześni musieli przeczuwać, że coś strasznego wisi w powietrzu. Na wschodzie walił się dawny porządek, a daleko na zachodzie dopiero zaczynał się budować gmach nowego wspaniałego świata, który w kolejnych stuleciach miał zdominować poczynania ludzkości. Wojny napoleońskie miały dopiero nadejść, a póki co kto mógł pił się i bawił do upadłego. Jakby przeczuwając, dokąd los prowadzi Stary Kontynent. Szczęście Mozarta tkwiło wbrew pozorom w tych samych przyczynach, co jego fatalny los. Ta zabawa, blichtr, żar, piękne kobiety i picie do obłędu… pozwalało zapomnieć, że wszystko to zniknie już wkrótce pod fasadą pięknych słów Robespierre’a i w huku buciorów armii Davouta i Kutuzowa. Ech… po cóż o tym myśleć, nie lepiej bawić się, zwłaszcza gdy taka gorączka za oknem?

Posłuchajcie, a po szczegóły zapraszam tu…

Read Full Post »

… zaktualizowała się baza recenzji o kolejne koncerty fortepianowe Mozarta. Przeczytać można o nich w dziale właściwym, a posłuchać … choć niekoniecznie tego wykonania, ale zawsze coś… klikając poniższy link. Miłego popołudnia 🙂

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »