Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘XIII w.’

Turcja-153_1_2Fragment kroniki Galla Anonima, mówiący o pierwszym polskim królu (tak – tymże, któren był kilka tygodni temu bohaterem wpisu w Klasycznej Niedzieli) przypomniał mi, że całkiem dawno nie sięgaliśmy w przepastne archiwa muzyki średniowiecznej. Wszędy (w recenzjach) i owędy (w relacjach z koncertów) tylko barok i barok, alboż inny klasycyzm. Tak jakby Średnie Wieki muzycznie stanowiły jakąś białą plamę.

A przeca niedawno, w upalne sierpniowe dni, w Narodowym Forum Muzyki posłuchać można było, co łączy bawarskiego minnesingera Neidharta z księciem wrocławskim Henrykiem IV Probusem. Jakby komuś było mało, to nie sposób nie zauważyć, jak bardzo letnie miesiące sprzyjały różnym festynom, tudzież inscenizacjom, gdzie między wędzeniem ryb, wyrabianiem garnków i machaniem mieczykami kręci się sporo naszego narodu zafascynowanego początkami państwowości polskiej. No to żeby nie być gołosłownym – cuś akuratnego na niedzielne popołudnie. Nie na klasyczny poranek z muzyką – bo te skale głosowe jakoś nie każdy mógłby znieść z samego rana, ale właśnie na niedzielne (no dobra, nie tylko niedzielne) popołudniowe nicnierobienie. Odrobina takiego właśnie tchnienia średniowiecza będzie jak znalazł. No to zapraszam do działu recenzje…

Reklamy

Read Full Post »

Godfrey_of_Bouillon,_holding_a_pollaxe._(Manta_Castle,_Cuneo,_ItalyRówno 915 lat temu. 15 lipca 1099 roku w historii świata wydarzyło się coś, co miało przez wiele lat, aż po dziś dzień wywierać wpływ na dzieje ludzkości. Tamtego dnia Gotfryd z Bouillon na czele swoich krzyżowców wdarł się wreszcie na mury Jerozolimy. Mieczem wyrąbał sobie drogę do najsłynniejszego miasta w dziejach ludzkości, a co stało się potem… długo by opowiadać. I nie byłaby to opowieść przyjemna, o nie.

Dzisiejsza rocznica jednak niech będzie okazją do przypomnienia o tym, iż na ziemiach, które zrodziły wielkiego Obrońcę Grobu Jezusa słychać było nie tylko szczęk oręża, ale i miłosne pieśni. Po szczegóły jednak zapraszam tu, recenzji albumu Potęga miłości. Z trzynastego wieku co prawda, ale nie bądźmy już tacy aptekarze.

A grają tak:

Read Full Post »

Agnieszka Budzińska – Bennett trafiła do Klasycznej Niedzieli za sprawą swojego znakomitego albumu Sacer Nidus (Święte Gniazdo) nagranego ku upamiętnieniu naszego – jednego z niewielu – zbliżenia się z Niemcami lat ponad tysiąc temu. Świat był wówczas inny, tereny dzisiejszej Polski zdecydowanie wyglądały inaczej, a współpraca z Germanami wcale niczego sobie pozytywnie się zapowiadała. Potem, jak dobrze wiemy z kart historii wszystko się pochrzaniło, by ostatecznie skończyć się nienawiścią, wzajemnymi żalami i przekrzykiwaniem się w stratach i bolączkach.

Wydarzenia z roku 1000, owego słynnego przełomu milenijnego powinny być dla nas nauczką. Wtedy byliśmy na dobrej drodze ku potędze, toteż dziś również myślmy głęboko, by z ludźmi mieszkającymi w kraju bezpośrednio za naszą zachodnią granicą współpracować. A nie licytować się na głupie rozliczenia z przeszłością.

Artystka jest takim właśnie przykładem. Studiowała muzykę w Kolonii, milenijnemu spotkaniu Ottona III i Bolesława, później nazwanego Chrobrym poświęciła album, na którym znalazły się i nasze najważniejsze pieśni średniowieczne, od Bogurodzicy poczynając, a także odkryte w niemieckich archiwach kompozycje naszych średniowiecznych, zachodnich sąsiadów. Całość wydał przy całkiem pozytywnym wsparciu wielkopolskich władz… niemiecki Raumklang.

Ale… Sacer Nidus to już historia. Ta odleglejsza. Bliżej dziś nam zaś do nowego wydawnictwa grupy Ensemble Peregrina. Reszta – we właściwym dziale. Invitationem ad omnes…

Read Full Post »

Na sobotni i niedzielny poranek – serwujemy dziś średniowiecze. Na pierwsze danie idzie Hildegarda z Bingen – w każde właściwie sobotnio – niedzielne śniadanie się ona wplecie, a to za sprawą chleba orkiszowego, któren chętnie i dostępnie w soboty właśnie udaje się nam kupić i potem śniadać (co zaś niemiecka mniszka ma do owego chleba przeczytacie tu). Hildegarda, za sprawą nowego (dla mnie) ansambla Sequentia jest obecnie dysponentem większości mojego czasu muzycznego, toteż dzielę się spostrzeżeniami na temat jej muzyki w stosownym dziale.

Zapraszam do słuchania, zwłaszcza, że w „kolejce” już czeka Bernard z Clairvaux. A hildegardowe O Jerusalem w wykonaniu Sequentii brzmi tak:

Read Full Post »

…rządzi! Rulezz, ponad wszystko! Nawet Chopin i jego jesienne kolorowanie specjalnie nie stanął w szranki – owszem, podobało się w Antoninie, ale muzycznie nadal przeważają średniowieczne polifonie.

W dziale recenzje zatem kilka słów o albumie nagranym przez śpiewaczki z Anonymous 4. O muzyce z własnie trzynastego i czternastego stulecia, którą na chwałę Matki Boskiej wykonywano przed laty w kościołach chrześcijańskiej Europy. Tak niezwykłej, że ani czas ani przestrzeń nie może dlań stanowić ogranicznika. Posłuchajcie – bo warto:

Read Full Post »

 Ba, nawet powiedziałbym, że się dziwię (no, ale to ja zazwyczaj czepiam się szczegółów  w różnych filmach historycznych). Bo … sami posłuchajcie podlinkowanej pieśni  śpiewanej dla templariuszy ( i z takiej płyty właśnie –Time of the knights, będącej  częścią boxu Naxosa Time Of The Templars). Wysłuchajcie, przy okazji spoglądając na  poniższy tekst, pochodzący z książki Jude Upton – Ward ” Rule of The Templars”:

„… Towarzystwo niewiast jest rzeczą niebezpieczną, gdyż jego skutkiem szatan już wielu zwiódł z prostej drogi do raju […]. Uważamy za rzecz niebezpieczną dla każdego zakonnika nadmierne wpatrywanie się w twarz niewiasty. Z tego powodu żadnemu z was nie wolno całować białogłowy, czy byłaby to wdowa, młode dziewczę, matka, siostra, ciotka czy jakakolwiek inna; tedy od tej pory rycerze Jezusa Chrystusa mają za wszelką cenę unikać całowania niewiast, wielu bowiem mężów doprowadziło ono do zguby, dzięki temu rycerze będą mogli wiekuiście pozostawać przed obliczem Boga z czystym sumieniem i nieskażonym życiem…”

Wydaje mi się, że dobrze byłoby zachować pewną historyczną zgodność i muzykę dla templariuszy wykonywać powinni mężczyźni. Choć, … członkinie grupy Estampie śpiewają wyjątkowo pięknie. Tak sobie gdybam…

Read Full Post »

Cyfra na dziś: 768.

9 kwietnia 1241 roku

Zapomniana data, a mająca spore konotacje również w dzisiejszej Polsce. Co prawda trudno przewidywać, jak ostatecznie potoczyłyby się losy tworzącego się państwa śląskich książąt, a następnie rozbitej na dzielnice Polski gdyby nie śmierć Henryka Pobożnego na polu bitwy pod Dobrym Polem, znanej nam współczesnym jako Bitwa pod Legnicą.

Czesi nie zdążyli, Opolanie uciekli … a rycerze śląscy wspierani przez templariuszy i joannitów nie byli w stanie pokonać kilkakrotnie silniejszego przeciwnika, który na dodatek – wg różnych źródeł użył przed walką … broni chemicznej (wszystko  to wina Chińczyków – z dedykacją dla M&M’sów).

Nie ma co ukrywać, że gdyby powstrzymano Mongołów pod Legnicą, a Henryk Pobożny wyszedłby z tego konfliktu zwycięski i żywy (choć może Batu-Chan w następstwie klęski ruszyłby na księstwa śląskie ze zdwojoną siłą), Śląsk stałby się wiodącą siłą w zjednoczeniu Polski. Czesi być może sześćdziesiąt lat później nie splądrowaliby Wielkopolski, nie mieliby aspiracji do spiskowania z Zakonem Krzyżackim, a jeden z najsilniejszych gospodarczo regionów pozostałby w granicach naszego kraju na lata i po 1945 roku (o ile wtedy ta data cokolwiek by znaczyła!) nie traktowalibyśmy tych terenów jako „ziem odzyskanych”. Wszystko to „gdyby”.

Dziś mija 768 lat od tego wydarzenia. 

Read Full Post »