Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘XV w.’

…czyli taki pozorny misz – masz. Już wyjaśniam. Otóż… “jesteśmy muzyczną pustynią” – zdarzyło mi się napisać kilka lat temu na potrzeby niniejszego bloga. Zdania specjalnie nie zmieniam (bo przy dorobku niemieckim, włoskim czy choćby niderlandzkim to naprawdę tkwimy gdzieś w ostatnich rzędach, z torbą na głowie*), jednak – co pokazuje również historia wpisów z Klasycznej Niedzieli – to nie jest tak, że dawni Polacy nie interesowali się muzyką. Przeciwnie, powstawała ona w wielu miejscach i pewnie, gdyby historia nie obeszła się z nami tak, jak się obeszła, to dziś mielibyśmy dorobek równy wielu narodom zachodniej Europy.

Pozostaje nadzieja, że coś tam jeszcze drzemie sobie w archiwach. Że na odkrycie czekają kolejne dzieła i kompozytorzy. Ani się obejrzymy, a jakiś badacz nagle obwieści światu istnienie kolejnego twórcy, a do muzycznej realizacji jego kompozycji wystartują znane ansamble, spragnione „nowej” muzyki jak letnia trawa deszczu.

rogale marcjankiNo dobrze – ktoś zapyta – a co to ma do rzeczy? Ano owszem -ma. To w Gdańsku właśnie, włócząc się uliczkami Starego Miasta znalazłem taką współczesną tablicę jak na zdjęciu powyżej. Ani chybi zwyczaj poznański właśnie się inkorporuje na Pomorze. Zdjęcie zrobiłem w październiku, do św. Marcina było jeszcze ze 2 tygodnie. No, dopuszczalny horyzont czasowy, prawda. No i tak właśnie dotarło do mnie, że św. Marcin i rogale już blisko. A jak rogale, to kawa, a jak kawa, to i dobra muzyka dla przyjemności. Muzyka na św. Marcina? Ha! Tak się składa, że mam taką. Ale resztę: ów Grudziądz, a dokładniej kto zacz był, ten Piotr Wilhelmi z Grudziądza i jaka to muzyka do rogalika? To o tym w dziale recenzje…

Ktoś czeka na muzykę? Postaram się coś zamieścić…

*copyright by Skf Skfar

Reklamy

Read Full Post »

petrus_wilhelmi_de_grudencz_20130215_1512892159… znowu będzie o Chopinie (oczywiście z pozycji „klęcząc przed Tobą”) to proponuję spojrzeć na stronę ansambla Ars Cantus. Będąc w Narodowym Forum Muzyki zaopatrzyłem się w Ich album z muzyką Piotra z Grudziądza. Śliczna płyta, napiszę o niej więcej, a na razie zajrzyjcie na ich stronę – są tam próbki nagrań.

Ars Cantus kto to? A album Musica Divina  kojarzycie?

A kompozycje Petrusa Wilhelmiego de Grudencz znajdziecie tu (nr 6 i 7).

Read Full Post »

Dawno tyle czasu nie spędziłem przed telewizorem. Nawet do wczoraj powiedziałbym, że to w moim przypadku niemożliwe. A jednak..

Trzy wczorajsze koncerty, które zapowiadałem kilka dni temu obejrzałem we środę z przyjemnością i … prawie w całości (córuś moja była bardzo łaskawa tym razem). A środkowy koncert orkiestry La Capella Reial de Catalunya wraz z ansamblem Hesperion XXI, z oczywistym prowadzeniem koncertu przez Jordiego Savalla był chyba najciekawszym i zarazem najtrudniejszym w odbiorze wydarzeniem, z jakim dane mi się było wczoraj zmierzyć. Dlaczego?

Otóż muzyka z czasów dynastii Borgia, bo taki był zakres czasowy wykonywanych dzieł do łatwych nie należy. Primo, wymaga od słuchacza skupienia i obycia muzycznego, bo … jako kompozycje z przełomu średniowiecza i renesansu napisane … w Hiszpanii, więcej mają z muzyki arabskiej chwilami wspólnego, niż z kontynentalnymi zaśpiewami tradycyjnie kojarzonymi właśnie z taką muzyką.

Specyfika tamtych kompozycji sprowadza się do innego instrumentarium, co więcej, także do odmiennego modulowania głosów, tak wokalistów, jak i śpiewających wspólne partie chórzystów. Na środowym koncercie było to widoczne, a właściwie słyszalne doskonale: za sprawą świetnego solowego występu Monstserrat Figueras (tak na marginesie, ów koncert w Mezzo był niejako wspomnieniem tej znakomitej Artystki, byłej żony Jordiego Savalla, zmarłej niespełna miesiąc temu). Zarówno jej śpiew, jak i gra na cytrze to przeżycie niezwykłej rangi. Polecam, bo muzyka z przełomu średniowiecza i renesansu w naszej części Europy brzmi zupełnie inaczej. Zawsze jednak warto zobaczyć i posłuchać, jak wielcy współcześni artyści próbują odtworzyć muzykę dawną.

Świetny koncert. Niełatwy, ale wart zobaczenia. Jeden tylko minus. Mezzo nie trzyma się godzin nadawania programów. Zatem – jeśli ktoś ma dekoder z funkcją nagrywania – zdziwi się niezmiernie, gdy okaże się, że nagrało mu się niekoniecznie to, co chciał obejrzeć. Choć… akurat w tym przypadku towarzystwo było przednie. Ale, o tym następnym razem.

Na koniec mała próbka, jak to brzmi…

Read Full Post »

Maria i Józef w drodze do Betlejem

Jest taka kolęda (właściwie to legenda, a na jej podstawie powstała specjalna pieśń), że gdy Maryja z Józefem jechali do Betlejem na ów znany wszystkim spis ludności, mijali sad owocowy, w którym rosły czereśnie. Maria, jak to na kobietę w ciąży przystało nie mogła sobie odmówić tych czereśni, a Józef, który ciut się jeszcze na nią boczył specjalnie miły nie był i delikatnie rzecz ujmując – odmówił. I na tym byłoby się skończyło, ale we wszystko wmieszał się Jezus (Bóg, więc co z tego że nienarodzony jeszcze?), który kazał drzewom pochylić się ku swojej Matce, tak, aby ta mogła owych czereśni zakosztować. Na takie dictum Józefowi zrobiło się głupio, zaraz tych czereśni narwał i potem już potem grzecznie robił co do niego należało.

Chybam niczego nie przekręcił. A jeśli nawet, to w sumie nieważne. Jezus się nam jutro narodzi, a The Cherry Tree – piętnastowieczną kolędę możemy usłyszeć tylko jak mamy wielkie szczęście. Albo też – mamy (jak ja) na półce album kwartetu Anonymous 4. Którego recenzję znajdziecie TU.

Błogosławieństwa Bożego dla tych co wierzą. Reszcie – świętego spokoju…

Krzysztof

Read Full Post »