Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘zabytki’

Pałac w Kozłówce

Pałac w Kozłówce

Widoczny obok na zdjęciu Pałac w Kozłówce pojawia się w tym wpisie nieprzypadkowo. Nasza ubiegłoroczna wyprawa na wschód Polski (ten bliższy rzecz jasna wschód, bo ziemie dawnej I Rzeczypospolitej już to większym przedsięwzięciem się póki co wydają) skupiła się wokół Lublina i Zamościa. Lublin nas zaczarował, Zamość faktycznie ujął, ale prym i największe wrażenie zrobiła Kozłówka. Tamże zachwyciliśmy się pięknym pałacem, niezwykłym ogrodem i całą gamą malarskich imponderabiliów, które dane nam było we wnętrzach dawnego majątku Zamoyskich zobaczyć.

Skąd zatem owa konotacja? Ano, każdy, kto odwiedzi Kozłówkę nie może nie zobaczyć, alibo też nie usłyszeć historii Zofii z Czartoryskich Zamoyskiej. Ukochanej babce Konstanty Zamoyski, ordynat na Kozłówce poświęcił kaplicę (gdzie znajdziemy kopię nagrobka Zofii Zamoyskiej dłuta Bartoliniego z florenckiego kościoła Santa Croce) i zebrał sporą ilość obrazów przestawiających córkę Czartoryskich.

Nagrobek Zofii z Czartoryskich Zamoyskiej

Nagrobek Zofii z Czartoryskich Zamoyskiej

No dobrze, ale co to ma wspólnego z Klasyczną Niedzielą? Ha! Ma i to sporo, stąd też Zofia pojawia się w niniejszym wpisie nieprzypadkowo. Zwłaszcza jak się fakty połączy z mitami. Zatem – co wiemy? A że córką Izabeli z Flemingów była, to fakt bezsprzeczny, co do ojcostwa – Adam Kazimierz Czartoryski jej się nie wyparł, więc dalej nie drążmy. Faktem jest również, że wychowywała się w Puławach, gdzie jej towarzyszem zabaw był niejaki Franciszek Lessel. Syn czeskiego muzyka, grającego w dworskiej kapeli Czartoryskich (ojcu zresztą nasz bohater zawdzięcza początkowe wykształcenie muzyczne). Dalszej historii Zofii wspominać nie będziemy, za to szybciutko kilka faktów z życia wspomnianego wyżej, mało znanego muzyka. No i tu robi się nam coraz cieplej. Otóż, jak to … „wątpią” źródła – brak jest danych co do osoby matki Franciszka Lessla. Ponoć – pozwolimy tu sobie na plotkowanie – dlatego, iż matką była… właśnie Izabela Czartoryska. Zatem Franciszek i Zofia byli rodzeństwem. Co to ma wspólnego z muzyką? Ano – ma. Franz (bo tak się pisał wówczas nasz kompozytor i muzyk), dokształcił się w Wiedniu u samego Haydna (czy syna zwykłego muzyka orkiestry dworskiej byłoby na to stać?) po czym wrócił do kraju i wspomnianej Zofii, najpewniej siostrze zadedykował swój koncert fortepianowy C-dur op. 14…

I tak doszliśmy do recenzji, której powyższy, ciut przydługi wpis jest skromną zapowiedzią. Zapraszam…

A grają tak:

Read Full Post »

Jesień na zamku Górków w Szamotułach Tyle notek poświęcam różnym pięknym miejscom, a przecież i „moje miasto” (tak po prawdzie to rodzinne miasto mojej Żony, bo ja napływowy element jestem) zasługuje na niejedną wzmiankę w Klasycznej Niedzieli. Co prawda dzisiejsza notka nie będzie się Kórnika bezpośrednio tyczyć, ale jakieś nawiązanie istnieje.

Zatem: wieki temu właścicielami Kórnika byli pieczętujący się herbem Łodzia Górkowie. Ten możny ród wielkopolski posiadał liczne włości i sporo po sobie pozostawił. Oprócz mego miasta i … miejsca, gdzie mieszkam, a które administracyjnie nie istnieje rządzili oni bowiem w Miejskiej Górce (gniazdo rodowe jak podają źródła), Koźminie, Jutrosinie, Swarzędzu, Osiecznej, Czempiniu, Czerniejewie, Sierakowie i … uff, w Szamotułach. Tu tedy dochodzimy do owych muzycznych konotacji, które pozwalają ówże ród w serwisie poświęconym muzyce klasycznej wspominać. Za czasów bowiem Andrzeja I Górki, na świat w jego szamotulskich włościach przyszedł Wacław, przez potomnych nazwany później „Wacławem z Szamotuł”. Niewiele o nim wiadomo, żył chłop na tym padole krótko (coś pecha mają nasi „narodowi” i wielcy kompozytorzy), ale trochę rzeczy po sobie pozostawił. Powiedzieć, że rewelacyjnych – to nic nie powiedzieć.

Skąd mi się dziś wziął Wacław z Szamotuł? Ano z takie płyty, która w ostatni piątek przyszła w paczuszce całkiem słusznych rozmiarów. Jak wrócę z zakupów, to zapodam zdjęcie, a póki co – zapraszam na pierwszą odsłonę owej przesyłki w dziale recenzje…

Miłej niedzieli. Najlepiej Klasycznej 🙂

Read Full Post »

Podsumowanie? Nie, skądże znowu. Ale małe wspomnienie.

Wiosna, to Kozłówka, lato – Wenecja. Jesień – Antonin, a zima – Moritzburg.

A skoro Wenecja, to zakończmy rok koncertami skrzypcowymi Vivaldiego. Recenzja we właściwym dziale.

Ech…

Read Full Post »

Dziesiąty „Poznański” a pierwszy w swojej odsłonie „Międzynarodowy”. Tradycją początku grudnia jest bowiem, że w Poznaniu odbywają się koncerty poświęcone najsłynniejszemu kompozytorowi muzyki klasycznej w historii ludzkości. Wolfgang Amadeusz Mozart jest tym bohaterem nieprzypadkowo – na początku grudnia bowiem przypada kolejna rocznica jego śmierci. Stąd też zwyczaj, mający już dziesięcioletnie oparcie w historii, iż 4 grudnia, w jednym z poznańskich kościołów (albo w Farze, albo w kościele oo Franciszkanów na Górze Przemysła – tak, tak, tym samym, co ostatnio gościł Mesjasza) odbywa się msza święta, w trakcie której wykonuje się słynne mozartowskie Requiem. Nie inaczej będzie tego roku, choć – jak napisano w programie, który poniżej załączam – w tym roku najsłynniejsze mozartowskie dzieło zostanie wykonane po raz pierwszy w Archikatedrze Poznańskiej. Nooo, ciekawe jak zabrzmi.

Ale oprócz koncertów słynących z rozmachu, w trakcie festiwalu będą miały miejsce również wydarzenia kameralne. Jak choćby koncert Mozart na cztery ręce – który to recital odbędzie się na zamku w Kórniku, a wystąpią dwie pianistki z Sardynii. Cieszy również to, iż wydarzenia festiwalowe nie skupiają się li tylko na Poznaniu, ale obejmują kawałek południowej Wielkopolski: melomani z Pleszewa i Gołuchowa będą mieli okazję spotkać się z muzyką klasyczną (nie tylko samego Mozarta!!) . 

Więcej informacji poniżej. Korzystajmy, póki tak pięknie grają…

X POZNAŃSKI FESTIWAL MOZARTOWSKI

1TH INTERNATIONAL

PROGRAM

Sobota, 1.12.2012, godz. 14.00

OGRÓD ZIMOWY

WIELKOPOLSKIE CENTRUM ONKOLOGII W POZNANIU

 KONCERT INAUGURACYJNY w wykonaniu

STUDENTÓW I PEDAGOGÓW WYDZIAŁU WOKALNO – AKTORSKIEGO

AKADEMII MUZYCZNEJ IM. I.J. PADEREWSKIEGO W POZNANIU

 ŚPIEWACY

HAILE ASTER SOPRAN

ALEKSANDRA BAŁACHOWSKA SOPRAN

MARIA DOMŻAŁ SOPRAN

MARIA GRONOSTAJ SOPRAN
HANNA KARASIŃSKA SOPRAN

MARTA KRUSZONA SOPRAN

MARTA KUCZYŃSKA SOPRAN

BEATA PANFIL SOPRAN

MARTA PANFIL MEZZOSOPRAN

AGNIESZKA WICHŁACZ SOPRAN

ŁUKASZ KOCUR BAS

JULIAN KUCZYŃSKI BARYTON

ADAM KUTNY BAS BARYTON

PIOTR MACIEJOWSKI TENOR

MARCIN PAWELEC BAS

 PIANIŚCI

IZABELA GÓRSKA-KRASIEL

KATARZYNA KĘDZIERSKA

JOANNA SIPOWICZ

OLENA SKROK

 

SZYMON MUSIOŁ

PROGRAM

WOLFGANG ANADEUSZ MOZART

Aria Armindy: Vorrei punirti indegno z opery La finta giardiniera

Aria Sandriny: Noi donne poverine z opery La finta giardiniera

Aria Figaral Non piu andrai z I aktu opery Wesele Figara

Duet Marceliny i Susanny: Via resti servita z I aktu opery Wesele Figara

Aria Bartola: La vendetta z I aktu opery Wesele Figara

Duet Hrabiny i Zuzanny z opery  Wesele Figara

Tercet z I aktu opery  Cosi fan tutte

Aria Królowej Nocy: Der Hölle Rache z II aktu opery Czarodziejski flet

Introdukcja z opery Don Giovanni

Niedziela, 2.12.2012, godz. 18.00

ZAMEK W KÓRNIKU

 

MOZART NA CZTERY RĘCE

 

 DUET FORTEPIANOWY Z SARDYNII

AURORA COGLIANDRO

ROSABIANCA RACHEL

PROGRAM

W.A. MOZART FUGA G-MOLL,  KV 401

W.A. MOZART FANTAZJA F-MOLL,  KV 608

F. LISZT LES  PRELUDES

C. DEBUSSY PETITE SUITE

G.FAURE DOLLY

Niedziela, 2.12.2012, godz. 18.00

MUZEUM REGIONALNE W PLESZEWIE

 SPEKTAKL TEATRALNY

MOZART. KOLORY MIŁOŚCI

 

NATALIA PUCZNIEWSKA JAKO KONSTANCJA MOZART

 TATIANA MARIA POŻARSKA  JAKO ALOJZA LANGE

JAKUB RACZKIEWICZ JAKO FRANZ XAWIER MOZART

TOMASZ MAZUR  JAKO EMANUEL SCHIKANEDER

TOMASZ RACZKIEWICZ JAKO WOLFGANG AMADEUSZ MOZART

 KWARTET AULOS W SKŁADZIE

KAROLINA PORWICH  FLET
MARIUSZ DZIEDZINIEWICZ OBÓJ
KRZYSZTOF MAYER KLARNET
DARIUSZ RYBACKI FAGOT

 KIEROWNICTWO MUZYCZNE MARIUSZ DZIEDZINIEWICZ

SCENARIUSZ I REŻYSERIA TOMASZ RACZKIEWICZ

 MOZART. KOLORY MIŁOŚCI to spektakl z udziałem Artystów Teatru Wielkiego im. St. Moniuszki w Poznaniu. Arie i duety miłosne W. A. Mozarta w połączeniu z fragmentami jego listów dowodzą, że miłość niejedną ma barwę. To swoisty portret uczucia do Rodziców, siostry, kuzynki, Boga, czy wreszcie siebie samego namalowany farbami zaczerpniętymi z palety najpiękniejszych oper kompozytora, takich jak Don Giovanni, Wesele Figara czy Czarodziejski flet.

W spektaklu zobaczymy i usłyszymy postaci historyczne, związane z Mozartem: Konstancję – jego ukochaną żonę, Franza Xawiera – syna, Schikanedera – przyjaciela, librecistę, pierwszego odtwórcę roli Papagena, Alojzę Weber – wielką miłość i wielkie rozczarowanie młodego kompozytora. Dodatkowym atutem są barwne kostiumy z epoki, wartka akcja pełna niezwykłego humoru, wzruszające wyznania.

MOZART. KOLORY MIŁOŚCI to godzina spędzona w świecie, którego już nie ma, w świecie, który fascynuje po dziś dzień miliony ludzi.

Wtorek, 4.12.2012, godz. 23.00

ARCHIKATEDRA POZNAŃSKA

 

MISSA PRO DEFUNCTO W.A. MOZART REQUIEM

 CELEBRANS KS. PRAŁAT JAN STANISŁAWSKI

ORGANY KRZYSZTOF WILKUS

 KATARZYNA HOŁYSZ SOPRAN

ANNA LUBAŃSKA MEZZOSOPRAN

PIOTR FRIEBE TENOR

PATRYK RYMANOWSKI BAS

 BRNĚNSKÝ AKADEMICKÝ SBOR

POD DYREKCJĄ DAŠY BRIŠKÁROVEJ

 INSPIRO ENSEMBLE

POD DYREKCJĄ  ALEKSANDRY WOJTASZEK

 SINFONIETTA POLONIA

MARCIN SOMPOLIŃSKI DYRYGENT

Czwartek, 6.12.2012, godz. 18.30

PARAFIA PW. ŚW. MARKA EWANGELISTY W POZNANIU

 

CANTEMUS DOMINO

  BRNĚNSKÝ AKADEMICKÝ SBOR

POD DYREKCJĄ
DAŠY BRIŠKÁROVEJ

 PROGRAM

W. A. MOZART TE DEUM

M. DURUFLE NOTRE PERE

M. DURUFLE UBI CARITAS

G. FAURE CANTIQUE DE JEAN RACINE

F. POULENC O MAGNUM MYSTERIUM

F. POULENC AVE VERUM CORPUS

K. NYSTEDT LAUDATE

K. NYSTEDT  GLORIA

K. NYSTEDT CRY OUT AND SHOUT

J. BUSTO O SACRUM CONVIVIUM

Z. LUKÁŠ PATER NOSTER

Z. LUKÁŠ ALLELUIA

G. ROSSINI KYRIE, CAST CREDA ?

Piątek, 7.12.2012, godz. 19.00

OŚRODEK KULTURY LEŚNEJ W GOŁUCHOWIE

 

KOMEDIA A LA MOZART

 BARBARA GUTAJ SOPRAN

MONIKA MYCH SOPRAN

TOMASZ MAZUR BARYTON

BARTŁOMIEJ SZCZESZEK TENOR

PAWEŁ MAZUR FORTEPIAN

MARIUSZ DZIEDZINIEWICZ PROWADZENIE KONCERTU

Koncert z udziałem solistów teatru wielkiego  w poznaniu prezentujący komediową twórczość W.A. Mozarta. w programie znajdą się zabawne fragmenty nie zawsze zabawnych oper: Wesele Figara, Don Giovanni, Cosi Fant Tutte, Czarodziejski Flet.

Sobota, 8.12.2012, godz. 16.00

ARCHIKATEDRA POZNAŃSKA

MARCIN HERMAN

LESZCZYŃSKA WIEŻA BABEL

TOMASZ RACZKIEWICZ KONTRATENOR

 BRNĚNSKÝ AKADEMICKÝ SBOR

POD DYREKCJĄ DAŠY BRIŠKÁROVEJ

 INSPIRO ENSEMBLE

POD DYREKCJĄ  ALEKSANDRY WOJTASZEK

 PRO ARTIBUS HANNOVER

HANS CHRISTIAN EULER DYRYGENT

Niedziela, 9.12.2012, godz. 18.00

AULA UAM W POZNANIU

KONCERT FINAŁOWY – MUZYKA ŁĄCZY

 SOLENNE PAIDASSI SKRZYPCE

PRO ARTIBUS HANNOVER

HANS CHRISTIAN EULER DYRYGENT

PROGRAM

W. A. MOZART SERENATA NOTTURNA, KV 239

A. BERG KONCERT NA SKRZYPCE I ORKIESTRĘ W ARANŻACJI A. TARKMANNA

J. HAYDN SYMFONIA D-DUR NR 104

Read Full Post »

Jako się rzekło, ciąg dalszy następuje. Do Moritzburga daleko (nawet hajłejem), do Wojanowa nie ma czasu, to … niech będzie coś bliższego. Jutro, w niedzielne popołudnie (taki prawie-że wieczór, bo o 18-stej), w zamkowym arboretum w Kórniku (czy zamek łapie się na szlak festiwalowo – pałacowy? Oj nie bądźmy drobiazgowi) w ramach VIII Festiwalu „Muzyka z Kórnika” artyści Teatru Wielkiego w Poznaniu zaprezentują muzyczne przedstawienie Mozart: Kolory Miłości. Scenariusz i reżyseria Tomasz Raczkiewicz, a wystąpią:

Natalia Puczniewska jako Konstancja Mozart

Tatiana Maria Pożarska jako Alojza Lange

Jakub Raczkiewicz jako Franz Xawier Mozart

Tomasz Mazur jako Emanuel Schikaneder

Tomasz Raczkiewicz jako Wolfgang Amadeusz Mozart

Towarzyszyć im będzie Kwartet Aulos w składzie:

Karolina Porwich – flet

Mariusz Dziedziniewicz – obój

Krzysztof Mayer – klarnet

Dariusz Rybacki – fagot

Kierownictwo muzyczne Mariusz Dziedziniewicz. Wstęp oczywiście wolny. Zapraszam.

Read Full Post »

Plan (a moja żona jak Rosjanie, nic nie robi bez planu) był taki, że Fertöd, pałac Esterhazych odwiedzimy we środę, 3 sierpnia). Próbowałem co prawda we wtorek rano zmienić trasę wycieczki i zamiast do Wiednia wybrać się właśnie do owego węgierskiego Wersalu, ale mająca głos decydujący małżonka stwierdziła, że planów się nie zmienia o poranku i … pojechalim do Wiednia.

Zatem na Fertöd miał przyjść czas następnego dnia.  Jednak wykończeni kilometrami przemierzonych chodników (mimo całych tych udogodnień – następnym razem zabieramy do Wiednia rowery), zmęczeni upałem i zwłaszcza NADMIAREM ludzi ustaliliśmy, że środa zamiast wyjazdowa, będzie basenowo – leniwa w naszym miejscowym Lipót. Dzieci szczęśliwe, rodzice odprężeni, uff…

We czwartek lało, i dobrze, bo nasza starsza latorośl pochorowała się przejściowo, więc – nie żebym nie był nerwowy – na pałac Esterhazych zaczynało brakować czasu. Na szczęście jednak piątek przywitał nas cudowną pogodą, słońcem, fotograficznymi chmurami i pełnią zdrowia wszystkich wycieczkowiczów. Zapakowaliśmy się do auta, koncerty Haydna powędrowały do odtwarzacza i hajda przed siebie.

Szczegółów bytności w siedzibie węgierskich książąt oszczędzę wam. Nie dlatego, że składają się nań jakieś złe wspomnienia – po prostu zbyt wiele trzeba by napisać o tym i o owym. A ani to miejsce, ani czas. Dość powiedzieć, że obecnie pałac Esterhaza jest w remoncie. Kończą odnawiać elewację ogrodową (co widać na załączonym zdjęciu), rozgrzebane są roboty (ale posuwają się, trza to przyznać) w jednej z bocznych galerii, no i we wnętrzu pałacu też więcej niż połowa pomieszczeń nie jest udostępniona zwiedzającym. Myślę, że 2-3 lata. Tyle pewnie potrwa doprowadzenie tego pałacu do stanu świetności. A są jeszcze zabudowania pałacowe (na szczęście przysłonięte przez drzewa i zarośla parkowe), którym też wizyta ekip remontowych i konserwatorskich by się przydała. Niestety, tak cholerna komuna nie tylko u nas nabroiła aż nadto…

Żeby jednak nie było tak minorowo – poniżej panorama od strony wejściowej. Robi wrażenie…

A w dziale recenzje – koncerty Józefa Haydna nagrane przez La Divina Armonia. Zapraszam.

Read Full Post »

… ale może dla was?

Arte Dei Suonatori zdecydowali się ruszyć na podbój metropolii. Najbliższe koncerty – majowe rzecz jasna – odbędą się w Kliczkowie (no jasne, jakżeby inaczej, jak nie w Sali Dworskiej Zamku?) – we środę 18 maja br. Potem … Puławy i Sala Kongresowa Pałacu Czartoryskich, gdzie orkiestra wystąpi w piątek 20 maja o godzinie 19.00. A na koniec owa metropolia, czyli Warszawa. 21 maja Arte Dei Suonatori zagrają w Sali Balowej Zamku Królewskiego, koncert zacznie się o godzinie 19.00.

Bilety taniutkie (Kliczków), albo ciut droższe (Warszawa). Albo zupełnie za darmo (Puławy).

W programie Georg Philipp Telemann:

Volker – Ouverture B-Dur na smyczki i basso continuo TWV 55:B5
Concerto polonois B-dur na smyczki i basso continuo TWV 43:B3
Concerto polonois G-Dur na smyczki i basso continuo TWV 43:G7
Koncert skrzypcowy a-moll TWV 51:a1
Ouverture D-Dur na 3 oboje, smyczki i basso continuo TWV 55:D15

Szkoda, że nie będę mógł być, ale … kto może (ma blisko, tudzież ma czas) – polecam, bo warto.

Read Full Post »

Cóż … trochę ich mam, niestety. W odniesieniu do Klasycznej Niedzieli również. Zabierając się za tworzenie tego bloga postanowiłem swego czasu, że muzyka, jaką będę popularyzował (pisząc o niej to i owo) zostanie zobrazowana filmikiem w znanym serwisie. Byłoby fajnie, jakby dysponował własnym miejsce w sieci, pozwalającym na wrzucanie materiału bezpośrednio na bloga, ale … miejsca nie ma, bo szkoda mi pieniędzy na takie kwestyje.

Zatem staram się wrzucać filmiki na YT, używając obrazków zrobionych (najczęściej!!) przeze mnie. I tu pojawia się kwestia zaległości, o których mowa w tytule wpisu.

Brak mi fajnych / ciekawych (nowych) zdjęć do tworzenia jutubowych filmików. Mając ograniczone zasoby, ciężko jest zrobić prezentację video, która byłaby dodatkową zachętą w kwestii sięgnięcia po album recenzowanego Artysty. A niestety, mimo, że sporo na YT można znaleźć, to akurat muzyka klasyczna rzadko okazuje się być odpowiednio godnie reprezentowana. Skoro zaś inni użytkownicy nie wrzucają filmików, konieczne jest branie się za bary z problemem samemu. Szuflada (no dobra, niech będzie, że fotodysk) ze zdjęciami jest co prawda duża, ale już widać niestety dno.

Aby jednak nie było tak tragicznie, to wyszperałem z zasobów kilka fotek w podczerwieni, zrobionych w pięknym, wielkopolskim Gołuchowie. Zapraszam na spacer po tamtejszym parku, przy dźwiękach muzyki Francesco Geminianiego. Warto. I posłuchać, i zobaczyć…

A recenzję znajdziecie tu

Read Full Post »

Wielkopolskie pejzaże o poranku...

Może być tylko jedna. 161… lat temu w Paryżu zmarł Fryderyk Chopin. Że wielki to Artysta, wiadomo wszem i wobec. Że wiadomo / nie wiadomo kiedy się urodził – też w wielu miejscach przeczytacie. Na co umarł i z kim był związany – nakręcono nawet o tym film.

Jego muzykę chyba najczęściej wykorzystują hollywoodzcy kompozytorzy ścieżek dźwiękowych do różnych lepszych, czy gorszych filmów. W naszym kraju za to, zamiast popularyzacji tejże, stawiamy Mu pomniki albo nazywamy lotniska czy osiedla. Co to z Fryderykiem ma wspólnego – nie mam pojęcia. Żeby zaś choć jakaś część uczniów wiedziała (potrafiła rozpoznać) choćby pierwsze takty Poloneza As-dur op. 53 … to już zakrawa na marzenie z gatunku s-f. Wyczytałem ostatnio na zaprzyjaźnionym blogu, że … na Islandii prawie każde dziecko chodzi do szkoły muzycznej. I potem Islandczycy są potęgą we współczesnej muzyce popularnej. A u nas? Litościwie nie będę komentował.

Na dziś – skoro zacząłem o Chopinie – polecam lekturę znakomitej i zarazem króciutkiej książki Piotra Wierzbickiego – Migotliwy ton, Esej o stylu Chopina. Czyta się ją niezwykle przyjemnie, w sam raz do kawy i kawałka miodowej babki. Z muzyką w tle.

Próbka na zachętę – z towarzyszeniem Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Narodowej w Warszawie pod dyrekcją Witolda Rowickiego. Rondo a la Krakowiak F-dur op. 14 gra Władysław Kędra. I obiecany tekst:

Styl Chopina to być dżentelmenem w każdym calu. […] To przeczulenie na punkcie niezależności. Inaczej niż Mozart (co to żyjąc ponad stan, płaszczy się przed wierzycielami), niż Szymanowski (co to wmówił sobie, że należą mu się pieniądze od państwa), niż Beethoven (co to sterroryzował Wiedeń i każe sobie płacić, że się z niego, obrażony nie wynosi), nie zabiega o niczyje wsparcie. […]

Dajmy mu więc to wsparcie. Posłuchajmy, jak każe dźwiękom malować zapamiętaną Polskę. Kraj, który wówczas nie istniał na mapie, ale żył w jego obywatelach. Gdy przychodzi wiadomość o wybuchu powstania listopadowego chciałby wrócić. Ale to inne czasy. Więc:

„Wszystkie obiady, wieczory, koncerta, tańce, których mam po uszy, nudzą mię: tak mi tu smętno, głucho, ponuro. Lubię ja to, ale nie w taki okrutny sposób. Nie mogę czynić, jak mi się podoba, muszę się stroić, fryzować, chossować; w salonie udaję spokojnego, a wróciwszy PIORUNUJĘ PRZY FORTEPIANIE”

Zanim zapiorunuje, niech nam zatęskni. Niech rozbudzi ckliwy poranek takimi pasażami, jakie tylko w muzyce Chopina odnaleźć może zagubiona polska dusza.

Część druga Ronda a ‚la Krakowiak F-dur, op. 14. Ten sam skład wykonawców. Miłej niedzieli.

Read Full Post »

Lato. Kto może, wyjeżdża na urlop. Kto nie może, pracuje. Niektórzy – biorą urlopy i … wyjeżdżają do pracy. W Polskę, jak niżej podpisany.

Kierunek łódzko – radomszczański mam już opanowany. Blisko Częstochowa, a za nią zaczyna się ulubiony przeze mnie szlak Orlich Gniazd. O nich jednak już było w Klasycznej Niedzieli, toteż dziś kilka słów o innych urokliwych miejscach naszego kraju. Na początek Łódź. Miejsc niesamowitych w niej co niemiara, aż szkoda, że człowiek popołudniami dysponuje tak niewielką ilością czasu. I że słońce nie zawsze dopisuje, więc trzeba sobie radzić.

W Łodzi, zamiast wizyt w przereklamowanych i zatłoczonych centrach handlowych (w których nawiasem mówiąc znajdziecie to samo, co w innych miastach) warto zaliczyć Nowy Cmentarz Żydowski. Dreszcze na karku i jakieś takie tchnienie historii – to wszystko napotkacie przechodząc przez bramę cmentarza. A potem pomniki, jak domu, i zwykłe macewy, z zatartymi napisami. Niezwykle.

Wspomnieniem dawnej świetności miasta będą też budynki, jakich próżno szukać w innych miastach. Choćby takie, jak odnowiona z przeznaczeniem na lofty dawna przędzalnia u Scheiblera. Stara dzielnica łódzka – Księży Młyn, oczywiście zabudowa ceglana, jakiej dziś próżno szukać w innych miastach. Nie zobaczyłem wnętrz, ale z zewnątrz zapewnia, że „u Scheiblera” robi wrażenie.

Tyle na dziś. A muzycznie… cóż, niech wspomoże nas na niedzielny poranek jeden z motetów Jerzego Filipa Telemanna z albumu Telemann Motetten wydanego przez Raumklang. Recenzja w dziale wiadomym, a dla nas niech zagra Magdeburger Barockorchester i zaśpiewa Magdeburger Kammerchor. Moje ulubione Halt, was du hast brzmi tak…

A o innych kierunkach popołudniowych wypraw po pracy – już wkrótce…

Read Full Post »

Older Posts »