Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Czerwiec 2012

O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju,
Pamiętna wiosno wojny, wiosno urodzaju!
O wiosno, kto cię widział, jak byłaś kwitnąca
Zbożami i trawami, a ludźmi błyszcząca,
Obfita we zdarzenia, nadzieją brzemienna!
Ja ciebie dotąd widzę, piękna maro senna!
Urodzony w niewoli, okuty w powiciu,
Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu.

Prawda to – już lato. Ale, dziś 28 czerwca, zaś to pamiętna data. Co się stało w Poznaniu, w 1956 roku – wiemy (bo jak nie wiemy, to wstyd), a … właśnie przez wypadki poznańskie zapomina się o innych, istotnych dla Polski zdarzeniach, którym dziś „stuknie” kolejna rocznica. Z tych najbardziej znaczących: 443 lata temu Sejm uchwalił Unię Lubelską. Połączenie Korony z Litwą stało się faktem kilka dni później za sprawą królewskiego podpisu Zygmunta II Augusta, ostatniego z Jagiellonów, ale decyzja zapadła właśnie 28 czerwca 1569 roku.

Idąc dalej – niespełna sto lat po Unii, a licząc od dziś – 361 lat temu rozpoczęła się największa bitwa lądowa XVII wieku. Beresteczko, którego wpływ na losy ówczesnej Europy i dzisiejszego świata również jest nie do ocenienia. Oj działo się, działo. Bo po prostu 28 czerwca to dobra data dla Polski. Zmiażdżyliśmy tegoż dnia watahy Chowańskiego pod Połonką (1660), powywieszaliśmy zdrajców stanu w czasie Insurekcji (1794), jednakże wspominam ową datę dziś z uwagi na okrągłą, bo dwusetlenią rocznicę.  Równo bowiem 28 czerwca, ale 1812 roku w Warszawie podczas Sejmu Nadzwyczajnego Księstwa Warszawskiego zawiązała się i została proklamowana Konfederacja Generalna Królestwa Polskiego. Króla co prawda nie było, ale gdyby tylko Napoleon był trochę mniejszym [—- ocenzurowano], to nie musielibyśmy czekać kolejnych 100 lat na wskrzeszenie państwa polskiego. Przy okazji – żołnierz polski tegoż dnia pod Dziewałtowem i Rynkotami spuścił manto Rosjanom (tradycyjnie już zdaje się), dając odradzającej się Ojczyźnie piękny prezent. Ech… to były czas.

To skąd ten wpis? Ano, jako zapowiedź albumu bardzo z historią zaprzyjaźnionego. Nagrali go na pochodzących z epoki instrumentach członkowie zespołu Playel Trio St. Petersburg. Tworzący ansambl muzycy – zachowajmy angielską stylistykę pisowni nazwisk: Yury Martynov – pianoforte, Sergej Filtchenko – violin, Dmitri Sokolov – violoncello nagrali muzykę, którą dość dobitnie zatytułowano Music for the Tsar Alexander and his family. Historyczna postać rosyjskiego władcy i jego rodziny pokazana przez pryzmat kompozycji Ignaza Pleyela, Jana Nepomuka Hummela, Johanna Wilhelma Hässlera i Ludwiga van Beethovena  łączy się bezpośrednio z wydarzeniami z 1812 roku. Ostatecznie ów car, wespół z rosyjskimi przestrzeniami i klimatem okazał się być zwycięzcą największej kampanii  militarnej do czasów II wojny światowej, a następstwem owych wydarzeń było … mianowanie się przez Aleksandra I Królem Polski. Po Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku co prawda, ale fakt jest faktem.

Jaka jest ta muzyka zatem? A o tym już w dziale recenzje…

Read Full Post »

A skoro lato – to Muzyka z Kórnika. Już wkrótce – bo lipiec już czai się za drzwiami. Jak tylko będzie znany program – niezwłocznie go podam. A póki co – w dziale Koncerty króciutka relacja z XV Wieczoru Zamkowego. Akuratnego wprowadzenia do naszych letnich spotkań z muzyką klasyczną. Relację znajdziecie TU.

 

Read Full Post »

Ponoć było tak:

Bohater zasnął, a wtenczas przyśnił mu się diabeł. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, okazało się, że mógł on (nasz bohater) wydawać czartowi polecenia, a tenże słuchał ich grzecznie i wykonywał zgodnie z zachciankami. Aż zeszło na okoliczności zobrazowane na malowidle załączonym obok. Bohater, sam niemałej rangi wirtuoz skrzypiec nakazał Szatanowi wziąć się za owe skrzypce, co to się przypadkiem nawinęły do ręki i zagrać małe co-nieco. As you wish, my lord, zacytowało Lorda Vadera diablisko i zagrało tak, że szczęka opadła synowi Adama dokumentnie. Jedyne, o czym marzył, to obudzić się i zapisać owe usłyszane dźwięki, bo ów śpiew skrzypiec na zawsze już miał zawładnąć jego myślami.

Obudził się. Zapisał. Nie dokładnie (sami spróbujcie – nie da się), ale to co powstało, i tak miało odmienić historię muzyki. Diabelski tryl… tak nazwał go Tartini. I, głównie dlatego dziś jeszcze o nim pamiętamy. Taka już nasza słabość, że cenimy jedynie ludzi i zdarzenia, które opisać można by jedynie słowem:  niepojęte. Tyle dygresji apropo recenzji, którą znajdziecie TU

Read Full Post »

W sobotę, 23 czerwca 2012 roku, na Zamku w Kórniku odbędzie się kolejny koncert z cyklu Wieczory Zamkowe. Tym razem artyści: sopranistka Joanna Tylkowska z towarzyszeniem pianisty Pawła Mazura przedstawią program oparty na słynnych pieśniach i ariach operowych. A konkretniej to usłyszymy:

1.R. Strauss – Pieśni, Morgen op.27, Wigenlied op.41, Zueignung op. 10 Allerseelen op.10
2. Ch. Gounod – „Romeo i Julia”, walc Julii „ Je veux vivre”
3. V. Bellini „Norma”, aria Normy „Casta diva”
4. G. Verdi “Traviata”, aria Violetty „Addio del passato”
5. G. Puccini –“Cyganeria”, walc Musetty “Quando me’n vo”
6. G. Puccini „Gianni Schicchi”, aria Lauretty „O mio babbino caro”
7. F.Lehar „Paganini”, aria Anny- Elizy „Miłość to niebo na ziemi”
Kameralnie, ale z całą pewnością warto. WSTĘP (jak zwykle) WOLNY… Początek o godzinie 18.00Prowadzenie koncertu – prof. Maria Banaszkiewicz-Bryła

ps. Jakby się komuś na ćwierćfinał EURO 2012 śpieszyło, to … spokojnie zdąży – koncerty zamkowe trwają zazwyczaj ciut ponad godzinę. A ćwierćfinał rozpoczyna się kwadrans przed dwudziestą pierwszą 🙂

Read Full Post »

Flagi na samochodach, domach, twarzach, dziecięcych wózkach, ekranach komputerów i lodówkach. Zbiorowa histeria. Z Rosją trzeba wygrać, bo to prawie jak święta wojna. Ech…

Euro 2012 rozpoczęło się w najlepsze. Ceremonia otwarcia była ciekawa (słyszałem, że magiczna – no, nie przesadzajmy), taka nie za długa, sprawnie poprowadzona i w moim przekonaniu akuratna. W trakcie – węgierski pianista Adam Gyorgy (na fortepianie Batmana – kto widział, ten wie) wykonał Etiudę a-moll op. 25 nr 11 Fryderyka Chopina. Nie czepiam się, że akurat ten utwór, ani że Węgier (w końcu ponoć my i oni to bratanki), ale … trzeba było pomyśleć o nagłośnieniu. Bo choć czasami dźwięk przebijał się do słuchacza, to niestety najczęściej zacierał się w ogólnym szumie i hałasie. A szkoda. Bo pomysł z Chopinem był przedni, nietuzinkowo zastosowany (fortepian wyłonił się z piłki umieszczonej na środku boiska) i z całą pewnością bardziej wart wysłuchania, niż niedoszły na szczęście do skutku występ Jarzębiny.

A potem przyszedł mecz z Grekami i nadal nie rozumiem, jak można było prawie przegrać wygrany mecz…

Komu zatem mało emocji (choć moje serce wczoraj biło radośnie po ukraińsku) – dziś może je sobie zapewnić na meczu z Rosją. A Chopin … niech nam przygrywa gdzieś w tle, najlepiej z płyty, której recenzję znajdziecie TU.

A dla nas niech zagra Alfred Cortot. Mistrzowskie wykonanie.

Read Full Post »