Świat się zmienia. Mówi mi to woda, mówi mi to ziemia, wyczuwam to w powietrzu…
Wiele z tego, co niegdyś było, uległo zatraceniu, bo nie żyją już ci którzy to pamiętali…
Ano, prawda. Choć, jakby na to nie spojrzeć – pasjonatów dawnych wieków jest wśród nas całkiem sporo. Inspiruje nas historia (choć czasami nie wyciągamy z niej odpowiednich wniosków), zachwyca nas architektura (acz niekiedy brniemy w tzw. nowe koncepcje bezpowrotnie niszcząc to, co ludzie stworzyli na przestrzeni wieków). Sztuka, ograniczona do malarstwa lub rzeźby ma się dobrze (jakkolwiek tylko wtenczas, gdy nie ma wojen). A literatura? Heh, z nią podobnie jak z Muzyką – ostają się jedynie najbardziej słynne dzieła (słynne zasłużenie lub też nie, bez specjalnego roztrząsania), a reszta pozostaje dla pasjonatów. I tak kompozycje i karty książek pokrywa kurz zapomnienia.
Dziś oczywiście, dzięki internetowi jest łatwiej. Dotrzeć do tych dzieł, poszukać informacji… a muzyka w tym względzie jest na szczególnej pozycji. Ano, bo jej autorzy nie istnieją, toteż nie roszczą sobie pretensji o to, że jest tak lub inaczej wykonywana, ale … przecież wykonawcy – muzycy są już w zupełnie odmiennej sytuacji. Żyją z płyt, z koncertów, czasami z mecenatu (przy okazji, postaram się ciut napisać następnym razem o wspieraniu sztuki w XVII wieku, bo wiele moglibyśmy się z tamtych rozwiązań nauczyć), ale zabieganie o popularność muzyki klasycznej jest dziś trochę walką z wiatrakami. Bo to muzyka z definicji (kto spotkał się z nazwą “muzyka poważna” ręka do góry) wymagająca przygotowania i osłuchania. Obeznania z wieloma sprawami, na które dziś wielu osobom nie wystarcza czasu. A przynajmniej … nie chce im się go znaleźć.
Tym bardziej cieszą różne inicjatywy, które coraz śmielej pojawiają się czy to w naszych miastach (jak choćby wielodniowe festiwale), w telewizji (czapki z głów dla francuskiego Mezzo za cykliczne programy z muzyką klasyczną), czy w radiu (nasz Dwójka, tudzież BBC Radio 3). Jest więc czego się uchwycić (ba, nawet kino potrafi sięgnąć ostatnio do muzyki klasycznej: vide Tous Les Matins du Monde, czy Black Swan), a jak już bardzo nie lubimy, to nawet – by z taką naprawdę wielką kulturą obcować – nie trzeba wychodzić z domu. Wystarczy tylko znaleźć chwilę i zachwycić się tą muzyką. A kilka rzeczy jest godnych uwagi w najbliższym czasie. Ale… po kolei.
Już jutro, o godzinie 18.00, w ramach cyklu: Filharmonia Dwójki - transmisja ze Studia Koncertowego Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego. W ramach Festiwalu Mazovia goes baroque odbędzie się niecodzienny (bo zupełnie odmienny od naszych wyobrażeń o baroku) koncert dwójki artystów. Komalé Akakpo na cymbałach i Aline Zylberajch – pianoforte zaproponują nam nieklasyczne brzmienie klasyki. Zabrzmi:
1) Melchiorre Chiesa Sonata G-dur na psałterion i basso continuo,
2) Johann Christian Bach Sonata c-moll op. 17 nr 2,
3) Johann Schobert Sonata F-dur op. 7 nr 2,
4) Wolfgang Amadeus Mozart Adagio i Menuetto z Tria B-dur KV 266,
5) Franz Xaver Richter Sonata G-dur,
6) Józef Haydn Sonata Es-dur Hob. XVI 49,
7) Wolfgang Amadeus Mozart Sonata A-dur KV 305
Warto. Choćby dlatego, by usłyszeć, że ta muzyka żyje. Zmienia się. Jak nasz świat.
A w najbliższy poniedziałek, by nie odchodzić daleko od klasy..cyzmu – Daniel Barenboim i Berlińscy Filharmonicy zaprezentują nam (tym razem łącznie z obrazem – bo to koncert transmitowany przez Mezzo) 26 koncert fortepianowy Wolfganga Amadeusza Mozarta. Barenboim jest artystą miesiąca w Mezzo, a koncertu koronacyjnego Mozarta zawsze warto wysłuchać, więc … znowu warto. Początek – godzina 20.30. Kto ma Cyfrę +, ten niech wstuka kanał 163.
No i na koniec – ostanie medium. Internet. BBC Radio 3. 14 maja br. roku, o godzinie 19.30 w katedrze Merton College w Oxfordzie (nieziemski dźwięk, zapewniam) odbędzie się transmitowany przez BBC koncert Stile Antico. Zaśpiewają materiał zatytułowany Tune thy Musicke to thy Hart (jak na ich najnowszym CD), zawierający muzykę z czasów króla Henryka VIII i Jakuba I. A zatem z okresu niezwykle spopularyzowanego za sprawą serialu o Tudorach. Polecam, sam będę wówczas siedział przy komputerze
Miłego weekendu.